
Więcej o treści nie trzeba mówić. Kto oglądał pierwszą część, wie jak i kiedy się skończyła. Kto nie oglądał, powinien to jak najszybciej zmienić. "Pustkowie Smauga" to kolejny dowód, że "Hobbita" zdecydowanie warto było zekranizować, a w dobie dzisiejszych osiągnięć, gdy efekty specjalne są na najwyższym poziomie oraz można już kręcić filmy w 3D sami możecie sobie wyobrazić, jak porażająco wygląda to na wielkim ekranie. Naprawdę odczuwa się różnicę, gdy ogląda się film na telewizorze/komputerze(jak ja w przypadku pierwszej części), a na olbrzymim kinowym ekranie. Nie mogę jednak polecić wersji 3D, co do której z powodu pewnego wywiadu z reżyserem, miałam naprawdę spore oczekiwanie i się tutaj zawiodłam. Według mnie nie było żadnych specjalnych efektów, ale na szczęście znakomici aktorzy i scenografia wynagradzali mi męczenie się z okularami. Było to tym bardziej nużące, ponieważ film jest bardzo ciemny. W sumie nic dziwnego, gdy większość część filmu bohaterowie przebywają w Mrocznej Puszczy, a potem w siedzibie elfów. Z jednej strony nadaje to ekranizacji tej powagi i epickości, znanej nam z "Władcy Pierścieni" i przemienia "Hobbita" z bajki dla dzieci na opowieść dla osoby w każdym wieku, a z drugiej bywa dość męczące dla oczu z powodu prawie trzygodzinnego seansu.

Co jednak jeszcze wpływa na epickość tej produkcji? Jest to rzecz, którą doceniają nawet osoby, którym film nie przypadł do gustu. Już wiecie? Tak, "Hobbit" nie byłby tym samym bez tak spektakularnego tła muzycznego. Z pierwszej części najbardziej spodobało mi się oczywiście "The Misty Mountains Cold", teraz jednak posiadam płytę, a właściwie dwie The Hobbit: The Desolation of Smaug(klik możecie tutaj odsłuchać fragmenty) i nie mogę przestać tego słuchać. Niby to tylko melodie, a jednak bez nich nie byłoby tego genialnego tła, które również oddziałuje na widza. Na płycie znajdziecie utwory, które są niezwykle poruszające; w jednej chwili potrafią budzić trwogę lub niesamowicie dodawać energii, jak np. "Thrice Welcome", "Smaug", czy "The Nature of Evil". Ich kompozytorem jest niezastąpiony Howard Shore, który za muzykę do "Władcy pierścieni" otrzymał Oscara! Muszę przyznać, że wykonał świetną robotę i przy tej części; utwory są absolutnie klimatyczne i dzięki nim doskonale można wczuć się w film. Są także świetnym tłem do pisania recenzji. Warty wspomnienia jest również utwór przewodni całej trylogii "Hobbita" zatytułowany "I See Fire" w wykonaniu Eda Sheerana, który również znajdziecie na płycie. Jest on po prostu
Podsumowując, "Pustkowie Smauga" bez wahania mogę określić epicką ekranizacją i jedną z najlepszych premier filmowych 2013 roku; nie jest on może idealny w każdym calu, ale świetny scenariusz oraz niesamowita gra aktorska wynagradzają widzowi nie tylko roczne czekanie, ale i wszystkie niedociągnięcia. Zdecydowanie polecam wybranie się do kina dopóki jeszcze leci.
Ogólna ocena: 9/10.

Tytuł oryginału: The Hobbit: The Desolation of Smaug
Czas trwania: 2 godz. 41 min.
Reżyser: Peter Jackson
Główne role:
Ian McKellen - Gandalf Szary
Martin Freeman - Bilbo Baggins
Richard Armitage - Thorin Dębowa Tarcza
Ken Stott - Balin
Graham McTavish - Dwalin
William Kircher - Bifur
James Nesbitt - Bofur
Stephen Hunter - Bombur
Dean O'Gorman - Fíli
Aidan Turner - Kíli
John Callen - Óin
Peter Hambleton - Glóin
Jed Brophy - Nori
Mark Hadlow - Dori
Adam Brown - Ori
Orlando Bloom - Legolas
Evangeline Lilly- Tauriel
Lee Pace - Król Thranduil
Benedict Cumberbatch - Smaug / Nekromanta

1. Niezwykła podróż - Recenzja
2. Pustkowie Smauga
3. Tam i z powrotem - premiera 17.12.2014(świat)