Po skończonej lekturze książki lub serii, która nam się spodobała,
gdy wiemy, że są inne powieści autora lub są pisane i wyjdą niedługo, to mamy
do czynienia z dwoma sytuacjami: albo od pierwszej sekundy nie mamy
wątpliwości, że i z tymi książkami się zapoznamy (właściwie już szukamy ich w
księgarni) albo stwierdzamy, że było miło i przyjemnie, ale temu panu/pani już
podziękujemy. Są autorzy, których wszystkie książki mam zamiar przeczytać i to
nie ważne, czy jest to bajka dla dzieci, czy dysputa o rośnięciu roślin, a u
innych jakoś tak po prostu nie ma się do tego weny. "Niezbędnik
obserwatorów gwiazd" przypadł mi do gustu, ale potem nie mogłam się zabrać
za "Poradnik pozytywnego myślenia". Udało mi się za to przełamać do
jego dwóch nowych powieści "Wybacz mi, Leonardzie" oraz książki o
enigmatycznie brzmiącym tytule "Prawie jak gwiazda rocka". I
zdecydowanie tego nie żałuję!
Mam swoje rytuały, gdy zaczynam czytać nową książkę. Zawsze
dotykam sobie okładkę, czytam opis oraz napisy z przodu - zwykle
zawierające slogan lub opinie sławnej osoby/gazety, która ma zainteresować
czytelnika. Jeżeli mamy skrzydełka z informacjami o autorze oraz fragmentem, to
również czytam przed rozpoczęciem faktycznej lektury. Chcę książkę poczuć, mieć
wgląd w jej treść, czyli poznać zarys fabuły. Jednak w przypadku obu książek
Quicka dostałam tylko tytuł. Nawet nie wiecie, jak przyjemnie mi się czytało
bez żadnego streszczenia (zwanego też opisem) z tyłu. Nawet nie zwróciłam uwagi
na jego brak, lecz od razu wgryzłam się w temat opowieści.
Amber Appleton właśnie zakończyła kolejny dzień i próbuje zasnąć.
Jest jej okropnie zimno i pada z nóg, ale wie, że nie zmruży oka
dopóki jej mama nie wróci do autobusu, ponieważ tutaj właśnie mieszka, po
tym, jak ostatni facet mamy wyrzucił je z domu. Dziewczyna ma tylko parę ubrań
oraz ukochanego psiaka, który dotrzymuje jej towarzystwa, jednak nie traci
nastroju i stara się myśleć o przyszłości. Przecież wszystko się ułoży, będzie
lepiej! Nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo się myli…
![]() |
Tytuł oryginału: Sorta Like a Rock Star Liczba stron: 376 Wydawca: Otwarte/Moondrive |
Matthew Quick poruszył w swojej książce "Prawie jak gwiazda
rocka" wiele najróżniejszych tematów, a w tym niemało tych naprawdę
trudnych i bolesnych. Nie bał się on zagłębiać w tematy, których w samych
młodzieżówkach brakuje, ponieważ z pewnością nie jest to powieść z gatunku
young adult, gdyż bohaterka jest jeszcze młoda. Jednym z wątków jest
religijność dzisiejszych nastolatków, na przykładzie głównie wiary katolickiej:
jak patrzą oni na wiarę, czy jest dla nich ważna i co w związku z tym robią. Na
początku ten wątek mi się nie spodobał. Akurat za takimi tematami nie
przepadam, ale przyznam, że został poprowadzony zadziwiająco dobrze i
ostatecznie wybronił się oraz okazał bardzo prawdziwy.
Ponownie zostałam zaskoczona brakiem wątku romantycznego,
ponieważ miłosny jest zupełnie inną sprawą. Wydaje mi się, że były tam
jakieś zaczątki miłej historii; tej typu, gdy uśmiechamy się nostalgicznie
obserwując dwójkę mających się ku sobie bohaterów. W tej opowieści było dużo miłości,
ale autor nie wpychał tutaj chłopaka, jako odpowiedzi na wszystko i jedynego
słusznego lekarstwa. Zdecydowanie mi się to spodobało!
Historia przedstawiona w "Prawie jak gwiazda rocka" jest bardzo prosta, ale wzbudziła we mnie taką burzę emocji, że zastanawiam się, jak ją opisać. Jest to jedna z tych książek, które trzeba posmakować, by poczuć, jak każde zdanie i każde słowo wywiera na nas wpływ. Lektura tej powieści była niezapomnianym przeżyciem – książka napełniała moje serce nadzieją. To naprawdę cudowne uczucie, które nie opuściło mnie do dzisiaj. Uśmiecham się na samą myśl o tej niezwykłej historii.
Historia przedstawiona w "Prawie jak gwiazda rocka" jest bardzo prosta, ale wzbudziła we mnie taką burzę emocji, że zastanawiam się, jak ją opisać. Jest to jedna z tych książek, które trzeba posmakować, by poczuć, jak każde zdanie i każde słowo wywiera na nas wpływ. Lektura tej powieści była niezapomnianym przeżyciem – książka napełniała moje serce nadzieją. To naprawdę cudowne uczucie, które nie opuściło mnie do dzisiaj. Uśmiecham się na samą myśl o tej niezwykłej historii.
Nie sądziłam, że to będzie możliwe i nie spodziewałam się tego,
ale powieść "Prawie jak gwiazda rocka" spodobała mi się nawet
bardziej od "Wybacz mi, Leonardzie" - już całkowicie genialnej
opowieści. Wczułam się w klimat opowieści natychmiastowo i gdy musiałam ją
przerwać z jakiegokolwiek powodu, czułam dosłownie żal z tego powodu, choć przeczuwałam,
że stanie się coś naprawdę niedobrego z życiem bohaterki, gdy już nie miała
łatwo. "Prawie jak gwiazda rocka" zwyczajnie zdobyła moje serce i
napełniała mnie w czasie lektury ogromną nadzieją. Nie mam najmniejszej wątpliwości,
że jest to książka godna polecenia.
Ocena: 9/10.