Sophie & Bucherwelt
  • Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca
  • Recenzje
    • Autorami
    • Tytułami
    • Filmów i seriali
  • Przeczytane
    • 2012-2017
    • 2018
  • Kolekcja Ricka Riordana
  • Różne
    • Zdobycze
    • Must have
    • Miesiąc z...
    • Jak zacząć blogować?
    • Oceny
Są serie, które ciągną się w nieskończoność, choć wyraźnie widać, że mimo pomysłu na samo zakończenie - ostateczną konkluzję, autor postanowił z jakiegoś powodu rozciągnąć to w czasie. Na szczęście mimo 13-ego już tomu o losach Stephanie Plum, Janet Evanovich udało się tej sytauacji uniknąć i wciąż bawi czytelnika!

"Kiedy weszłam do biura, Lula wkładała teczki do kartoteki.
-Co jest grane? - zdziwiłam się.
-Pff - powiedziała Lula. - Zachowujesz się, jakbym nigdy nic nie robiła. A ja jestem taka efektywna, że wykonuję swoją pracę, zanim ktokolwiek nawet zauważy. Powinnam się nazywać Flash. Widziałaś, żeby się tu jakieś teczki poniewierały?
-Uznałam, że je po prostu wyrzucasz.
-Dupa, a nie wyrzucasz."

Nawet, gdy Stephanie próbuje się trzymać z daleka od kłopotów, to one na pewno nie będą dla niej tak wyrozumiałe. Jedno małe zadanie wykonane dla Komandosa, kończy się tym, że Stephanie jest właściwie jedyną podejrzaną o zabójstwo byłego męża. Nie ma więc ona innego wyjścia, niż  odkrycie, kto za tym stoi i równocześne nienarażenie się na podobny los.

Nie można Janet Evanovich odmówić pomysłowości oraz kreatywności. Zdarza się, że oglądając serial kryminalny myślimy, że to wszystko już było, a każdy wątek wykorzystano na milion sposobów. Tak jednak czytając kolejne tomy o przygodach Stephanie Plum, wiadomo, że tak nie będzie. Zawsze dzieje się tutaj coś nowego i widać, że nasza bohaterka ma jeszcze wiele dopiero przed sobą. Tym razem dogoniła ją przeszłość, która wbrew pozorom i jej własnym przekonaniom, nadal ma na Stephanie ogromnie emocjonalny wpływ, choć była ona pewna, że już dawno odeszły te zdarzenia w niepamięć...

"[Morelli] to dobry facet - stwierdził Komandos.
-A ty?
-Ja jestem lepszy."

Nie idzie zaprzeczyć, że "Złośliwą trzynastkę" czytało się z ogromną przyjemnością, choć już mi w tej opowieści czegoś zabrakło, jeżeli chodzi o sytuacje na froncie Stephanie - faceci. Intymny charakter z "Parszywej dwunastki" gdzieś się ulotnił, a nasza bohaterka nadal nie posunęła się ani kroku dalej z wyborem mężczyzny. Na pewno nie jest to typowy trójkącik, jednak zaczyna być ten brak jakiegokolwiek postępu w temacie zwyczajnie męczący. Kolejne sprawy kryminalne oraz inne sytuacje z życia Stephanie są doprowadzone do końca, często niesamowitymi kosztami, więc chętnie zobaczyłabym też jakąś zmianę w życiu naszej bohaterki na tym froncie.

"-Nie będę jadł z martwym kotem przy stole - zaprotestował ojciec.
Babcia zasłoniła dłońmi uszy Blackiego.
-Zranisz jego uczucia - skarciła mojego ojca.
-Zastrzelcie mnie - zażądał ojciec. - Morelli, dawaj pistolet.
Matka osuszyła trzecią lampkę wina."

Przypuszczam za to, że humor Janet Evanovich nigdy mi się nie znudzi. Stephanie Plum z pewnością jest jedną z najlepszych narratorek świata, ponieważ oddaje pozornie tak od niechcenia najróżniejsze sytuacje: od tej bardzo poważnej, do moich ulubionych momentów w każdym tomie, czyli piątkowych obiadów w domu rodzinnym Stephanie. I w tej części nie zabrakło powodów do chichotania oraz wybuchów śmiechu.

Nie mam wątpliwości, że czytanie książek o Stephanie Plum jest dla mnie za każdym razem wielką rozrywką. "Złośliwa trzynastka" nie była wyjątkiem i prawie natychmiastowo poprawiła mi humor, a jest tak za każdym razem, gdy sięgam po kolejne tomy. Polecam!

Ocena: 7/10.
Podziel się
Tytuł oryginału: If I Stay
Tom: 1/2

Premiera: 10 wrzesień 2014
Liczba stron: 334 (duża czcionka)
Pierwsze, polskie wydanie powieści "Jeśli zostanę" rozpoczynające dwutomową serię dla młodzieży autorstwa Gayle Forman, o dziwo wpadło mi w oko, jednak nieciekawy wygląd oraz opis, które zupełnie mnie nie porwały - nie wspominając o tym, że wtedy wybrałabym dla świętego spokoju powieść fantastyczną, nie YA - sprawiły, że utraciłam zainteresowanie historią. Jednak po obejrzeniu trailera filmu, wiedziałam, że muszę się z nią wreszcie zapoznać.

"Jeśli zostanę" nie odniosło w Polsce sukcesu, co łatwo wywnioskować z tego, że mimo pojawienia się wydania pierwszego już w roku 2010, to druga część nie doczekała premiery. Jednak wzięto się za książkę w Hollywood, przerobiono ją na scenariusz, zatrudniono aktorkę, która - mam wrażenie - pojawia się teraz wszędzie i zrobiono film, a ja mam gorącą nadzieję, że będzie ciekawy, chociaż wciąż się zastanawiam, czy się na niego wybiorę.

Jednak o czym w ogóle "Zostań, jeśli kochasz" aka "Jeśli zostanę" jest? (Drugi tytuł nadaje opowieści według mnie bardziej intymnego charakteru, co pasuje do jej treści ze względu na pierwszoosobową narrację, jednak przemysł filmowy rządzi się własnymi prawami, więc wyszło z tego coś... podobnego. ) Mia pewnego zimowego dnia, gdy odwołano szkołę, wybrała się na wycieczkę z rodziną. Droga nie była daleka, jednak przydarzył im się tragiczny wypadek. Kiedy dziewczyna wstaje i wdrapuje się na zaspę, nie wie jeszcze, że opuściła swoje ciało. Na granicy życia oraz śmierci, będzie musiała podjąć decyzję, czy jest, o co walczyć, czy może warto się poddać i połączyć z rodziną...

1. Jeśli zostanę/Zostań, jeśli kochasz
2. Where She Went (opublikowane w 2011 r.)
Na początku zaznaczę, że mi się sam pomysł na fabułę podoba. Ma ogromny potencjał! Było kilka podobnych powieści, ale jeżeli to dobrze rozwinąć... Już pomijając fakt, że kolejna autorka wymordowała rodzinę bohaterki, to tym razem jest uzasadnione w pewien sposób ważny dla fabuły - w innych jest to pozbycie się charakterów, które chuchałyby i dmuchały nad biedną bohaterką w stylu Elenki, więc nie mogłaby ona bezkarnie włóczyć się z podejrzanymi krwiopijcami. W tej opowieści wątków paranormalnych jednak brak - poza oczywiście samym wątkiem przebywania Mii poza ciałem i obserwowaniem wszystkiego. Wytłumaczenie autorki, co taka bezcielesna bohaterka może lub nie było momentami naciągane, lecz ogólnie nie wypadło źle. Niestety nie można powiedzieć tego o reszcie wątków.

Zacznijmy jednak od "stylu", który widać boleśnie w każdym zdaniu pierwszoosobowej narracji, którą autorka zdecydowała się pracować w tej powieści. Sprawdziłam aż, czy jest to jej pierwsza książka, jednak już kilka lat wcześniej wydano dwie jej powieści, więc nie mam już wątpliwości, że tej pani pisanie nie idzie w parze. "Zostań, jeśli kochasz" nie jest długie, a tak wiele stron ma tylko i wyłącznie z powodu wielkiej czcionki, jednak przysporzyło mi dużo zgrzytania zębami z powodu braku "stylu". Są książki równie napisane: doskonale, bardzo dobrze, dobrze, średnio, źle i tak źle, że uwaga na biedne zęby. W tym przypadku nawet ciekawy pomysł tego nie uratuje, gdy przedstawiono go w taki sposób.

Zapominając na chwilę o "stylu", a wracając do samej akcji, to w tak krótkiej powieści, znalazło się trochę chaosu. Od czasu do czasu autorce się udawało przedstawiać sytuację bieżącą, czyli od poranka w dniu wypadku i zgrabnie to połączyć z zapoznaniem nas z samą bohaterką, jej rodziną oraz chłopakiem... W innych przypadkach skojarzenia autorki, które prowadziły do kolejnego wspomnienia były po prostu wzięte z kosmosu i zgrzytało to w opowieści.

Gdy jesteśmy już przy postaciach, to trzeba powiedzieć, że są one naprawdę papierowe. Najlepszym przykładem jest braciszek bohaterki, który jest tak płasko przedstawiony i mimo różnych miejsc oraz dat ze wspomnień Mii, zachowuje się dokładnie tak samo hmm... nawet nie jestem pewna, jak nazwać takie zjawisko. Najprościej mówiąc Teddy wypadł, jakby był dość mocno nienormalnym dzieckiem, ponieważ nie ważny dzień, godzina lub otoczenie, był taki sam. To trochę przerażające. Rodzice bohaterki są zrobieni w ten sam sposób; bezbarwni z powodu tego, że autorka pomyślała coś w tym stylu: jak się nada komuś JEDNĄ charakterystyczną cechę, to wystarczy pod to podciągnąć wszystkie sytuacje, w jakich się pojawi ta osoba. Niestety nie wyszło.

Na cały osoby akapit zasługuje Mia oraz jej "związek". To naprawdę ładne, że autorka uczyniła z niej taką miłośniczkę muzyki, zapaloną wiolonczelistkę i... to w sumie wszystko. Muzyka jest widocznie dla autorki bardzo ważna, bo prawie każdy ma z nią tutaj większy związek. Nie byłoby to złe, lecz ciekawe i specyficzne, gdyby nie fakt, że to jedyne, co mają nam te postacie do zaprezentowania. Gdy zaś czyta się o "związku" Mii z Adamem - jak się poznali jeszcze przejdzie, ale pierwszy miesiąc chodzenia ze sobą... Nie byłam pewna, czy autorka tak całkiem serio, ale niestety tak. Związek bez żadnej chemii, czy jakiś odczuwalnych uczuć. Adam się, co prawda bardzo starał, zobaczyć Mię w szpitalu, co było naprawdę urocze, jednak zabrakło w tych postaciach i ich relacji czegoś, co czytelnika by faktycznie poruszyło. Choć... samo zakończenie jest nawet okej.

Nie mam wątpliwości, że "Zostań, jeśli kochasz", jako książka jest wielkim niewypałem. Niewyrobiony 'styl' autorki razi, a postacie nie wzbudzają w czytelniku żadnych głębszych emocji. Dosłownie słychać świerszcze w tyle, gdy się czytelnik zastanawia, czy to wszystko, to tak na poważnie napisano. Dlatego radzę się zastanowić dwa razy nad lekturą tej historii... Postaram się niedługo dowiedzieć, czy film jest za to godny uwagi.

Ocena: 3/10.
Podziel się
Tytuł oryginału: Hide and seek
Seria: The Lying Game
Tom: 4/6
Liczba stron: 290
Wydawca: Otwarte
Można powiedzieć, że Sara Shepard i ja mamy za sobą długą historię. Przyznaję bez bicia, że o jej twórczości dowiedziałam się dzięki serialowi, który uwielbiałam wtedy tak mocno, że marzyłam o przeczytaniu książek. Mowa oczywiście o Pretty Little Liars. Cieszyłam się więc, jak dziecko w boże narodzenie, kiedy dowiedziałam się, że seria zostanie wydana w Polsce i nadal jestem jej wierną fanką, mimo tego, że historia średnio przędzie. Jednak Sara Shepard, jej twórczość, ma w sobie coś magnetyzującego i lubię czytać te książki. Mimo tego, że "Pozory mylą" - trzeci tom serii The Lying Game - nie spodobały mi się prawie wcale, to nie pochodziłam z negatywnymi myślami do lektury "Kłamstwa doskonałego".

Obecnie podejrzaną number uno jest siostra Sutton - Laurel. Emma nie ma pojęcia, komu ufać - kto jest jej wrogiem, a kto przyjacielem. Nadal nie wie wielu rzeczy o życiu jej zmarłej siostry bliźniaczki, a nowe informacje nieustannie zaskakują ją, jednak stara się robić dobrą minę do złej gry. W innym przypadku grozi jej również śmiertelne niebezpieczeństwo i bardzo możliwe, że ze strony najbliższych Sutton...

Nie mogę powiedzieć, żeby "Kłamstwo doskonałe" różniło się strukturalnie od pozostałych trzech tomów, ponieważ tak nie jest. Sara Shepard, przeciwnie do fabuły serii Pretty Little Liars, nie robi większych przerw w akcji. Do życia Emmy wracamy praktycznie w tym samym momencie, w którym zakończył się tom trzeci. Emma podejrzewa Laurel, która ma motyw i zaczyna się szukanie dowodów. Nie wspina się może ona na wyżyny detektywistyczne, ale całkiem nieźle sobie radzi. Na szczęście pozostałe elementy schematu uległy lekkiej zmianie.

Nie musimy czekać na koniec książki, aby móc określić, czy winną była Laurel. Już w połowie "Kłamstwa doskonałego" wychodzi na to, że nie tylko jej nie można ufać do końca, że coś tutaj nie gra... I wreszcie... Mamy jakieś odpowiedzi! Chyba naprawdę to najbardziej tłumaczy tak wysoką ocenę oraz moje zadowolenie z lektury. Format e-booka był zaiste uciążliwy, ale książki Sary Shepard mają to do siebie, że długie specjalnie nie są - poza dodatkami, które nie tylko wychodzą jej cudownie, ale są i porządnie grube - więc nie przeszkadzało mi nawet ciągłe powiększanie i zmniejszanie formatu na czytniku, ponieważ nie ukrywam, że wgryzłam się w opowieść. 

Przerywałam tylko, gdy rozpoczynało się kolejne wspomnienie, a właściwie jego część z nocy zabójstwa. Nie wiem czemu, ale zaczęły mnie one nużyć. Autorka rozegrała to sprytnie, choć co bardziej wymagające osoby będą dość rozczarowane lub podejdą do sprawy ironicznie, ponieważ jest to takie... Czy ja wiem... Logiczne i ostrożne. Sara Shepard nie bawi się w teorie, ale pisze jasno i wyraźnie, że ten właśnie moment poruszył strunę w pamięci i jest to dość jednoznaczne; nie ma tutaj niedopowiedzeń. Mimo wszystko, chyba przestało mnie to już wciągać.
The Lying Game - Sara Shepard
1. Gra w Kłamstwa - recenzja
2. Nigdy przenigdy - recenzja
3. Pozory mylą - recenzja
4. Kłamstwo doskonałe
5. Cross My Heart, Hope To Die
6. Seven Minutes in Heaven


Myślę, że niemały wpływ na bardziej pozytywne, niż negatywne wrażenia, ma to,  że przeczytałam "Pozory mylą" i "Kłamstwo doskonałe" w krótkiej odległości czasowej. Dzięki temu miałam świeżo w pamięci szczegóły, więc nie musiałam w czasie lektury zatrzymywać się, aby sobie coś poukładać  w głowie. Zaczynam się przekonywać do tego super szybkiego wydawania kolejnych części.

Niemałe znaczenie ma też fakt, że zostały do końca tej historii tylko dwa tomy. Wprawia mnie to w weselszy nastrój. Moje takie szczęście, że udaje mi się zazwyczaj trzymać daleko od spoilerów, więc jeszcze nie wiem, kto naprawdę jest winny. Mam swoje typy, ale jakoś tak wyjątkowo, nie wskaże nikogo z stuprocentową pewnością. Jeszcze nie miałam okazji czytać grande finale w wykonaniu Sary Shepard - przynajmniej trzy tomy zostały do końca Pretty Little Liars - więc buzuje we mnie takie ciekawskie zniecierpliwienie i no cóż, wiara w autorkę, że będzie to naprawdę coś. Oby słuszna.

"Kłamstwo doskonałe" okazało się być tomem ciekawym, ponieważ wreszcie pojawiło się w tej historii parę namacalnych, rzeczowych informacji. Nie zmienia to jednak faktu, że zakończenie jasno wskazuje powtórkę z rozrywki w kolejnym tomie z jakże by nie było kolejnym podejrzanym w roli głównej. Choć trzeba przyznać, że jest on naprawdę obiecującym materiałem na historię. Teraz trzeba czekać na efekty w piątym tomie.

Ocena: 7/10.
Podziel się
weheartit.com
Mam taki album na fan page'u, w którym czasami dodaję najbardziej oczekiwane premiery. Słowo czasami jest bardzo ważne, ponieważ na początku byłam systematyczna, a teraz się po prostu lenię. Premiery, co, gdzie i jak jeszcze ogarniam, jednak chcę to sobie trochę uschematyzować, więc zapowiedzi pojawiać się nadal nie będą, ale myślę, że wpis w podobnym tonie, jak najbardziej może, ponieważ niektóre premiery są dość odległe, a ja już się straszliwie cieszę. Lecimy więc z tematem!

Robi się już z tego mała tradycja, ponieważ wracając z targów książki, czytam książki Ricka Riordana. Premiera "Krwi olimpu", czyli piątego i niestety *chlip chlip* ostatniego tomu "Olimpijskich herosów" już 22 października, czyli dzień przed targami. Jak rok temu kupię sobie go wraz z przyjaciółkami i choć bardzo się cieszę na tą premierę, to już cierpię, że to koniec. Ja kocham Percy'ego no. Nie zabierajcie mi tego świata. Tak, aby nie pogrążyć się w otchłani rozpaczy, przeczytam sobie wszystkiego persiaste książki raz jeszcze przed "Krwią olimpu", a co!

Druga książka jest również autorstwa Ricka. Percy Jackson’s Greek Gods było zapowiedziane przez wydawnictwo Galeria Książki na sierpień (widziałam, mogłabym znaleźć ten post), ale zapowiedzi ani widu ani słychu, a ja muszę mieć tą książkę i już. Tym bardziej, że jest w formacie A4 i to z super ilustracjami. ♥ Już widziałam niektórych bogów na oficjalnym fan page'u książek Ricka Riordana i wyglądają wspaniale. Więc pytam się, gdzie moje Percy Jackson’s Greek Gods?
To zapowiedziane już premiery oraz rewydanie. Czytałam jedną powieść Matthew Quicka i szału nie było, więc biorąc się miesiąc temu za nowe powieści, nie oczekiwałam wiele, a tu takie zaskoczenie. Książki są GENIALNE. Takie ludzkie, prawdziwe, pełne emocji, tym razem staniki latały, jak szalone. Najbardziej podoba mi się powieść "Prawie jak gwiazda rocka", choć "Wybacz mi, Leonardzie" również zachwyca! Okładki może nie powalają, ale podoba mi się ich zamierzenie, o którym trochę niżej... Premiera już 8-ego października! I w środku znajdzie się coś specjalnego... Poza samą treścią oczywiście. ;)

Okładka specyficzna, ale według mnie bardzo klimatyczna. Podoba mi się utrzymanie tej serii w takich stonowanych barwach. Obawiam się tej części, a to po opisie, ponieważ kolejny raz jest wybieranie między Carterem, a Sylvianem (srsly SPOILER jeden z nich prawie ją no cóż... zgwałcił, czy tutaj widać jakiś wybór???). Will see soon. Premiera 22-ego października.

Chyba będę musiała nad sobą popracować, a konkretnie nad moją absolutną niechęcią do bohaterek o imieniu Cassie, ponieważ "Piąta fala" była super, a ja zgrzytałam większość czasu zębami z powodu Cassie Black z "Tajemnego Kręgu". W każdym razie długo oczekiwana premiera już 8-ego października.

Kolejna super szczególna dla mnie książka, jednak nie musicie dziękować. ♥ Tylko trzy tomy do końca, a ja już się stęskniłam. Jestem ciekawa, co Kłamczuchy narozrabiały oraz złakniona odpowiedzi, które się pojawią wreszcie. Częściowo, bo to Sara Shepard, ale damy radę z taką piękną okładką i przemyślanym tytułem, prawda? Premiera w listopadzie!

Pewnie niektórzy będą zdziwieni, ponieważ nie cierpię Szeptem, a "Finale" to potraktowałam nie lepiej, niż "Pamiętniki wampirów". Krótko mówiąc ta historia jest totalnie beznadziejną kopią "Zmierzchu" z równie tragicznymi bohaterami głównymi bez żadnego polotu. Nie, żeby "Zmierzch" to miał, ale wiecie porównywanie takie modne wow wow. Jednak opis brzmi ciekawie. I przeczytam, a co! Premiera w listopadzie, ale jestem zła i nie powiem Wam którego. :P

Zapowiedziana na rok 2015 w Polsce, a prawa kupione przez Jaguara. Opis w sumie brzmi tak sobie. Naprawdę, jak milion czytanych przed nim, ale "Spętanych przez bogów" uwielbiam, więc z chęcią przeczytam i cieszę się, że wydaje serię to właśnie wydawnictwo. :)
Jestem tak zakochana w "These broken stars" (no dobra tych 60 przeczytanych %), że rozważam dla tej książki monogamię. Oczy Was nie mylą, dziewczyna jest ruda, ma śliczną sukienkę, a akcja toczy się w kosmosie i zapowiada się TAK wspaniale. Premiera w 2015! Byle z tą okładką!!!

Czy ta okładka nie wygląda znajomo? Wyczuwam tutaj nie lada "spisek", że zapowiedziana na 2015 rok przez wydawnictwo Otwarte książka Pani Tęczy, ma tak podobną okładkę do trzech książek Matthew Quicka wychodzących w październiku? Przypadek? Nie sądzę! Zapowiada się seria w podobnych, klimatycznych okładkach. :) Mam nadzieję, że w środku nie zabraknie rysunków postaci! W Polsce mają wyjść Landline, Fangirl i Eleanor & Park. Czyżby kolejny raz, jako taki trzy książkowy pakiecik? Ach, nie ma to jak trochę dedukcji, Sherlocku! I'm on!

Na chwilę obecną nic więcej sobie nie przypominam. :3 Czekacie, na którąś z tych pozycji?
Podziel się
weheartit.com
Wpis jest kontynuacją postu o wyglądzie, ponieważ przed założeniem bloga znaleźliśmy już odpowiednią motywację. Wybraliśmy też najlepszą platformę oraz nazwę bloga i nick. Teraz dowiemy się, jak sprzedawać się nie tylko tekstem, ale również wyglądem!

Używając słowa "sprzedawać" mam na myśli tylko jedną rzecz: czytelnik wchodząc na naszą stronę potrzebuje 11 sekund, żeby zdecydować się, czy zostanie tutaj na dłużej, a zachęca go do tego nie tylko tytuł recenzji, nazwa bloga, ale też wygląd... Nie będę się tutaj rozwodzić, ale napiszę, czego można się ustrzec na podstawie własnych doświadczeń oraz obserwacji i zrobić dobre wrażenie już na początku!
jw.
1. ) Nie umiesz? Nie rób!
Chodzi mi tutaj o wariacje z logo. Wiadomo, jeżeli bawicie się grafiką, to nie od razu dobrze Wam idzie i na zrobienie naprawdę dobrego obrazka, wprawienie się w tym, potrzeba miesięcy, a czasami lat. Dlatego zwyczajnie lepiej sobie darować własnoręcznie zrobione logo i pozostać przy chwytliwej nazwie bloga, ponieważ gdy taki "nieprofesjonalizm" rodem z Paint'a sześciolatki razi człowieka na dzień dobry po oczach, to niestety jest to działaniem sobie na szkodę. Przykre, ale nie ma, co tego faktu ukrywać. Ćwiczyć zawsze można, próbować też, ale o opinię odnośnie grafiki zapytajcie zaufane osoby, które nigdy Wam nie skłamią, a nie czytelników na fan page'u, którzy w większości przypadków będą Wam słodzić, że aż cukier skacze.

2. ) A gdzie znajdę te recenzje?
Wchodzisz na przypadkowego bloga i dostajesz oczopląsu: tam się coś rusza, tutaj trylion okładek z boku, a kolejny milion w stópce, że nie wspominając o konkursach, czy dumnie wywieszonych banerach współpracujących wydawnictw. Człowiek z tego wszystkiego nie wie, gdzie znajdzie sam wpis; taki ściśnięty między jednym obrazkiem, a drugim. Prosta zasada: co za dużo to nie zdrowo! Nie można popadać w skrajności; ja czuję się bardzo dobrze z widgetami, które mam na blogu i nie mogę sobie wyobrazić nie mieć archiwum, czy listy ulubionych blogów, ponieważ główna strona bloggera to horror. Zaobserwowało się milion blogów swego czasu i człowiek nie może nic znaleźć. Bez tagów się jednak obyłam, choć swego czasu nie potrafiłam bez nich żyć. Naprawdę się da, więc spróbujcie, aby widgety owszem były, ale nie główną atrakcją odwracającą uwagę, lecz dodatkiem do treści Waszego bloga. 

3. ) Wtopa!
jw.
To punkt z przymrużeniem oka, ale są kolory, które wyglądają świetnie razem, a inne, których nigdy nie powinno się widzieć bliżej niż z drugiego końca półkuli. Nie można tutaj przedobrzyć, ponieważ zbyt dużo intensywnych kolorów bywa przytłaczające, dla osoby, która pierwszy raz pojawiła się na blogu.


4.) Jak to się mówi: czarno na białym!
Nie przez przypadek "proste" białe blogi stały się hitem każdej blogosfery i choć nie jest to wymaganiem ani nic, lecz to zwyczajnie lepiej wygląda, a uwierzcie mi, że parę kolorów mi się na blogu już przewinęło i niektóre były dość ciemne, a fakt jest faktem: czytanie dużej ilości tekstu na tle ciemnym jest męczące dla oczu. Dlatego w pewnym momencie zaczynamy tego świadomie lub nie, unikać. Warto to przemyśleć!

To by było na tyle, a już niedługo zajmiemy się kolejnym tematem! Ciao.
Podziel się

Tytuł oryginału: Ghost Knight
Liczba stron: 349
Wydawca: Egmont
Powieść w jednym tomie ???

W oczekiwaniu na kolejny tom "Reckless" nie mogłam sobie odmówić lektury najnowszej powieści Cornelii Funke, ponieważ jak się biorę za "Atramentową trylogię", tak się zabrać nie mogę nigdy. Jednak ten dzień nadejdzie - co do tego pewna jestem. 

Jedenastoletni Jon właśnie zostaje odesłany do szkoły z Internatem. Co tu dużo mówić; chłopak nie jest szczęśliwy z powodu rozłąki z rodziną, spowodowaną prawdopodobnie nowym związkiem mamy... W nowym miejscu robi się jednak szybko ciekawie, ponieważ Jona chce dopaść krwiożerczy duch złoczyńcy, a na ratunek przychodzi mu duch rycerza z mroczną przeszłością... Czy można mu zaufać?

Po wieku naszego bohatera widać już, że jest to książka typowo dla dzieci, jak zdecydowana większość twórczości Cornelii Funke. Nie znaczy to jednak, że jej powieści są przez to mniej ciekawe, ponieważ nadal czyta się to doskonale. "Reckless" jest raczej poważne, takie mroczne na swój baśniowy sposób i mało tam powodów do śmiechu, czy chichotania (co nie zmienia jednak faktu, że kocham tę historię), za to tutaj znajdziemy ich całe mnóstwo! Zwłaszcza pod postacią przesympatycznego Jona (jak widać nie tylko Jon Snow wygląda świetnie z tym imieniem), którego mamy okazję doskonale poznać dzięki pierwszoosobowej narracji.

Od razu powiedzieć trzeba, że historia nie dzieje się na bieżąco, czyli 19-letni już Jon opowiada o swoim pierwszym spotkaniu z duchami i wygląda na to, że nie ostatnim! A przynajmniej taką mam nadzieję. W każdym razie, autorka umiejętnie wykorzystała to do "nie przynudzania", czyli opowiada o interesujących wydarzeniach oraz istotnych faktach, a inne są względnie pominięte np. w zdaniu, w którym Jon nie potrafi sobie przypomnieć pierwszych dni w szkole. Sprytnie i realistycznie.

Autorce udało się stworzyć postacie pełne życia, a Ella jest absolutnie cudowna, jak na dziewczynkę w tym wieku. Nie ukrywam, że bawiłam się przednio, czytając zwłaszcza jej wypowiedzi oraz poznając ją coraz lepiej (oraz jej fascynującą rodzinę). Cornelia Funke nie przedobrzyła, ale wyważyła informacje idealnie; miało być śmiesznie, to było! 

Nie zapomnijcie zapoznać się z listem od autorki, który znajdziecie na końcu książki, ponieważ jest on naprawdę fascynujący dla wszystkich wielbicieli książek, ponieważ pewnie nie raz i nie dwa zastanawialiście się, co doprowadziło do powstania tej konkretnej pozycji, a Cornelia Funke podzieliła się w oględny, ale też nie zbyt skrótowy sposób, jak powstał "Rycerz widmo". 

Wszyscy czytelnicy, czy to duzi, czy mali skorzystają z ciekawostek oraz faktów historycznych, które pojawiły się na końcu książki i udowodniły, jak wiele autorka czerpała z historii oraz miejscowych legend... "Rycerz widmo" jest dla mnie angielską wersją powieści w stylu "Skarbu piratów", czy "Ars Dragonii", gdzie bohaterowie spotykają się z miejscowymi mitami, historiami oraz faktami... To lubię!

"Rycerz widmo" to idealna książka dla każdego młodszego czytelnika m.i. z powodu obrazków oraz odrobinę większej czcionki, a z powodu bogactwa historycznego oraz ciekawostek również dla rodzeństwa, czy rodziców tego czytelnika.

Ocena: 7/10.
Podziel się
Naprawdę liczyłam na to, że w te wakacje poczytam coś ze swoich zbiorów. Letnie miesiące to w końcu czas, gdy nie wydaje się za wiele książek, co prowadzi do tego, że można na spokojnie odpocząć od recenzenckich. Dobre sobie! Akurat teraz podochodziły mi zaległe pozycje, a wydawnictwa kusiły przedpremierowymi pozycjami, a ja no cóż, jak na książkoholika przystało, zamiast swoje czytać, to czytałam wszystko inne. Mam wrażenie, że nigdy się nie odkopię z tych zaległości. Trochę pomarudziłam, więc teraz należą Wam się zdobycze. Czy na Was oglądanie zdjęć książek też działa kojąco?

LIPIEC
Skrzynia piratów - Liliana Fabisińska - recenzja
Galop ’44 - Monika Kowaleczko-Szumowska - recenzja
Pretty Little Liars. Skruszone - Sara Shepard - od wyd. Otwartego - recenzja
Lawendowy pokój - Nina George - jw. - recenzja
Elita - Kiera Cass - od wyd. Jaguar - recenzja
19 razy Katherine - John Green - recenzja
Gra o miłość - Eve Edwards - od wyd. Egmont - recenzja
Demony miłości - Eve Edwards - jw. - recenzja
Gorączka 2 - Dee Shulman - jw. 

SIERPIEŃ
Wybrani. Niezbędnik Nocnej Szkoły - C.J. Daugherty - od wydawnictwa Otwartego
Nigdy nie gasną - Alexandra Bracken - jw. - recenzja
Mroczne umysły - Alexandra Bracken - jw.
Wielki Błękit - Veronica Rossi - jw.
Złośliwa Trzynastka - Janet Evanovich - od wydawnictwa Fabryka Słów
Panic - Lauren Oliver - od -A. ♥
Monument 14. Niebo w ogniu - Emmy Laybourne - od wydawnictwa Rebis - recenzja
Wybrani - C.J. Daugherty - finalny egz. książki - z wymiany
Przysięga -Kimberly Derting - jw.
Życie Pi - Yann Martel (filmowe wydanie) - jw.
Świat Nocy - Rob Thurman
Podzieleni - Neal Shusterman - jw.
Pierwsze damy II Rzeczpospolitej - Kamil Janicki
Władcy czasu - Alexandra Monir - od wydawnictwa Jaguar
Wyspa sześciu pierścieni - Olis Nari Lang - od wydawnictwa Azyl

To drugie totalnie nie po kolei, ale cóż... ;)

Na początku moich wakacji - czyli w połowie lipca pisałam o swoich czytelniczych planach na te nędzne sześć tygodni. W sumie dziewięć książek przeczytanych na dwadzieścia parę. Not bad, ale mogło być lepiej. Zawsze możecie sobie sprawdzić, co ciekawego czytałam na podstronie Przeczytane - 2014 (wraz z ocenami) lub Lubimyczytać.pl, gdzie często wrzucam recenzje od razu po napisaniu, a więc przed publikacją na blogu.

Czytaliście coś ze zdobyczy? :) Polecacie?
Podziel się
Nowsze posty Starsze posty Strona główna

O mnie

Blogerka. Studentka. Mieszkanka Berlina. Whovian. Slytherin. Cheerleaderka Riordana.
Dowiedz się więcej

“Reading is one of the joys of life, and once you begin, you can't stop, and you've got so many stories to look forward to.”

Benedict Cumberbatch

Znajdź mnie

  • Facebook
  • Instagram
  • Tumblr
  • Youtube

Kontakt

Dowiedz się więcej

Niedługo na blogu

Moja kolekcja Funko popów
Moja przygoda ze Skupszopem
Unboxing ostatniego World of Wizardry
Rick Riordan prezentuje
King of Scars

Polecane

  • Streszczenie: Złodziej Pioruna - Rick Riordan
    Cześć, tu Percy. Zostałem przekupiony niebieskimi pączkami, więc oto przybywam, aby powrócić do korzeni i opowiedzieć Wam o początkach mo...
  • W jakiej kolejności czytać książki Ricka Riordana?
    Książki Ricka Riordana są obecne w moim życiu od ponad siedmiu lat. Bez nich prawdopodobnie nie byłoby tego bloga. Zaczęłam czytać se...
  • Najciekawsze wydania Harry'ego Pottera
    Wygląd książki jest bardzo ważny, choć zapytani o to, mówimy, że nie można oceniać książki po okładce, zwłaszcza gdy bronimy ulubionej powi...
  • Streszczenie "Harry'ego Pottera i przeklętego dziecka" 1/2
    Witam! Wasze piękne oczka Was nie mylą. Poniżej znajdziecie streszczenie pierwszej części scenariusza fan fiction zatytułowanego "...
  • Konkurs
    Na uczczenie sześciu miesięcy specjalnie dla Was konkurs! Do wygrania jest 'Niezgodna' autorstwa Veronic'i Roth. Moja rec...
  • Projekt: Kończę serie wydawnicze
    Kończę serie wydawnicze, czyli mój mały, własny cel czytelniczy, który staram się realizować i w ogóle mi nie idzie. :) Jak już niby idzi...
  • Stos wrześniowy
    Za oknem buro, mnóstwo zadań do szkoły i brakuje czasu na czytanie. :( Jednak zawsze staram znaleźć czas na odwiedzenie Waszych blogów. :...
  • 7 lat Bucherwelt!
    Piątek 13-ego 2012 roku - to właśnie wtedy w Internecie pojawił się blog bucherwelt.blogspot.com . Dzisiaj siedem lat (i tydzień) późnie...
  • Stos książkowy
    Wracam z wyjazdu, a tam książki czekają. :D Miła niespodzianka! No i było kolejne przemeblowanie, ostatecznie niektóre książki stoją na st...
  • Druga rocznica założenia bloga
    Dzisiaj - 13 stycznia 2014 roku - mój własny, amatorski, recenzencki blog skończył pełne dwa latka! Nie mogę uwierzyć, że już minęło tyle c...

Archiwum

  • ▼  2019 (3)
    • ▼  lutego (1)
      • Rewatch Gry o Tron przed premierą ostatniego sezonu!
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2018 (17)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2017 (42)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (5)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (8)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2016 (120)
    • ►  grudnia (9)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (6)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (8)
    • ►  lipca (8)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (11)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (13)
    • ►  stycznia (17)
  • ►  2015 (161)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (11)
    • ►  października (10)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (13)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (18)
    • ►  kwietnia (18)
    • ►  marca (18)
    • ►  lutego (18)
    • ►  stycznia (20)
  • ►  2014 (266)
    • ►  grudnia (19)
    • ►  listopada (23)
    • ►  października (26)
    • ►  września (17)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (20)
    • ►  czerwca (23)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (23)
    • ►  marca (26)
    • ►  lutego (28)
    • ►  stycznia (28)
  • ►  2013 (270)
    • ►  grudnia (23)
    • ►  listopada (19)
    • ►  października (23)
    • ►  września (21)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (20)
    • ►  czerwca (22)
    • ►  maja (29)
    • ►  kwietnia (22)
    • ►  marca (31)
    • ►  lutego (20)
    • ►  stycznia (19)
  • ►  2012 (135)
    • ►  grudnia (11)
    • ►  listopada (12)
    • ►  października (15)
    • ►  września (12)
    • ►  sierpnia (12)
    • ►  lipca (11)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (12)
    • ►  marca (11)
    • ►  lutego (9)
    • ►  stycznia (3)

Ulubione

  • Mirabelka
    Spostrzeżenia po ekstrakcji ósemki
    3 dni temu
  • Gosiarella
    Lekcja ironii dla każdego. Znajdź swój ulubiony tytuł od królowej polskiej satyry
    4 tygodnie temu
  • Patrycja W.
    Podsumowanie lutego
    4 miesiące temu
  • eM
    Zagraniczne zapowiedzi: czerwiec, lipiec 2022
    4 lata temu
  • Patrycja
    Nieugięta bohaterka - "Wojna Makowa" Rebecca
    6 lat temu
  • Blair Blake
    Na skraju złowrogiego Boru, albo Wybrana Naomi Novik
    6 lat temu
  • Korvo
    Recenzja: Karpie bijem - Andrzej Pilipiuk
    7 lat temu
  • Harry Potter Kolekcja
    Regulamin konkursu "Twój Simon"
    8 lat temu
  • Abigail
    Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń
    8 lat temu
  • Julia
    Małe rzeczy, bez których sobie nie radzę
    9 lat temu
  • Alicja
    Lair of Dreams
    10 lat temu
  • Wydawnictwo Jaguar
    Kuchnia Entego, chaos i "Jewel"
    11 lat temu
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Deviantart

Dziękuję za zrobienie pięknego logo!
Wszystkie komentarze zawierające linki są moderowane.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

WAŻNE

Wszystkie opinie i recenzje zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i nie wyrażam zgody nakopiowanie całości lub ich fragmentów bez mojej wiedzy i zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Licznik odwiedzin

Obserwatorzy

Copyright © 2012 Sophie & Bucherwelt