Uwaga opis może zdradzać elementy fabuły poprzedniej części. Misja trwa. Ogromny statek "Błogosławiony" jest w drodze do Centauri-Ziemi, nie wiadomo jednak, czy Amy dożyje momentu, gdy koloniści zasiedlą nową planetę. Starszy jest nowym przywódcą statku, który musi mierzyć się z ogromnymi trudnościami. Ma tylko szesnaście lat, a po obaleniu dyktatury na statku panują nieciekawe nastroje. Kolejni ludzie umierają, a inni zaczynają się buntować. W tym samym czasie Amy odnajduje pierwszą wskazówkę pozostawioną jej przez jednego z uczestników misji. Podobno poprzedni Najstarszy ukrył przed mieszkańcami statku o wiele więcej niż kiedykolwiek podejrzewali. Czy podejmie grę?
Po lekturze "W otchłani" zastanawiałam się przez długie tygodnie, co może wydarzyć się w kolejnej części. Przyznam jednak, że nie miałam aż tak czarnego scenariusza, nie przewidziałam, że autorka może podążyć w takim kierunku. Tym bardziej patrzę na nią z szacunkiem. Niejednokrotnie udało się jej oszukać czytelnika i przyznam, że niezwykle trudno było odgadnąć jej wskazówki; wyszło mi to tylko po części. Możecie się domyśleć, że zakończenie jest bardzo zaskakujące i zdecydowanie bardziej gorzkie niż słodkie. Czytelnikiem targa lęk o bohaterów i tego, co może wydarzyć się w kolejnym tomie.
"Raptem poczułem się mały i nieistotny - pyłek otoczony milionem gwiazd. Milionem słońc. Setki lat drogi stąd znajdowało się słońce Sol-Ziemi - planety, z której pochodziła Amy. Inna z tych gwiazd należała zaś do systemu podwójnego Centauri, gdzie krążyła nowa planeta oczekująca naszej wizyty. A my byliśmy pośrodku zanurzeni w morzu gwiazd. Morzu miliona słońc. Każde z nich mogło oświetlać jakąś planetę. Każde mogło oświetlać dom. Ale wszystkie świeciły poza naszym zasięgiem."

Amy była mi dość obojętną postacią w pierwszym tomie, ale w tej części przeważyły negatywne emocje i to wcale nie z powodu, że była irytująca, jak to bywa w 98%, gdy stykamy się z główną bohaterką powieści młodzieżowej. Muszę przyznać, że jest to niezwykle inteligentna i dzielna młoda kobieta; nawet jeżeli ma dopiero siedemnaście lat, to według mnie można już tak ją określić. Jednak jej decyzje i emocje, które nią targają, tworzą raczej negatywny obraz. Amy jest po prostu człowiekiem; miłość i nienawiść niejednokrotnie nią rządzą. Starszy za to ciągle jest mi obojętny. Nie powiedziałabym, że główni bohaterowie są szczególnie mocną stroną tej powieści. Wyjątkowo w "Milionie słońc" ważniejsza jest akcja i fabuła, niż romans, co bardzo mi się spodobało. Chciałabym więcej takich książek!
"Może warto zrezygnować z dobra, jeśli dzięki temu niszczy się także zło."
Choć premierę przekładano kilka razy, zaiste warto było tyle czekać na premierę "Miliona słońc". Książka jest naprawdę świetna, według mnie jeszcze lepsza niż część pierwsza, którą darzę ogromną sympatią. Jestem pewna, że gdy sięgnięcie po kontynuacje, to się nie zawiedziecie. Autorka poprowadziła fabułę w najbardziej nieoczekiwany sposób, systematycznie zrzucając kolejne bomby; trudno oderwać się od takiej lektury. Zdecydowanie polecam!
Ogólna ocena: 9/10.

Seria: W otchłani
Tom: 2/3
Rok polskiej premiery: 2013
Liczba stron: 368
Gatunek: Science fiction
Wydawca: Dolnośląskie
W otchłani: 1. W otchłani RECENZJA ~ 2. Milion słońc ~ 3. Shades of Earth(w przygotowaniu)