Intruz - Stephenie Meyer


Tytuł oryginału: The Host
Seria: Intruz
Tom: 1
Data premiery: listopad 2008
Liczba stron: 556
Gatunek: Science fiction
Wydawca: Dolnośląskie

Stephenie Meyer nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest to autorka jednej z najsławniejszych serii świata, sagi "Zmierzch", która została przeniesiona w całości na wielki ekran. Pisarka ta trzeba przyznać, budzi sporo kontrowersji. Niektórzy szczerze nienawidzą, inni kochają jej twórczość, wywołuje ona sprzeczne i silne emocje. Osobiście fanką "Zmierzchu" nie jestem, dlatego nie spodziewałam się niczego wielkiego po pierwszej powieści dla dorosłych autorstwa Stephenie Meyer, wręcz oczekiwałam katastrofy. Na szczęście się myliłam.

„Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwe trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest, albo jej nie ma.”

Fabuła: Niezbyt odległa przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć.

„Miłość ludzka była trochę nieobliczalna, nie rządziła się wyraźnymi regułami (...). A może po prostu pod jakimś względem była lepsza? Skoro ludzie potrafili tak zapalczywie nienawidzić, widocznie umieli też kochać mocniej, żywiej i płomienniej? Nie rozumiałam, czemu tak rozpaczliwie pragnę tej miłości. Wiedziałam tylko, że była warta całego ryzyka i wszystkich cierpień, jakimi ją okupiłam. Była jeszcze wspanialsza, niż myślałam. Była wszystkim".”

Zacznijmy od tego, że "Intruza" na pewno nie jest książką typowo dla dorosłych. Szczerze mówiąc to 'Zmierzch' bywał bardziej krwawy, a momentami nawet namiętny!(interpretacja dowolna). Jest to kolejna książka, którą mogą czytać wszyscy od 12-letniego dziecka po 50-letnią panią. Ja czytałam "Intruza" już trzy razy, a rzadko kiedy sięgam po książkę więcej niż raz, co dla mnie już coś znaczy.

„Nie obchodzi mnie ta twarz, tylko jej wyraz. Nie obchodzi mnie ten głos, tylko to, co mówisz. Nie obchodzi mnie to, jak w tym ciele wyglądasz, tylko co nim robisz. Ty jesteś piękna.”

"Intruz" to nie jest powieść sensacyjna, nie ma tutaj ogromu akcji, oczywiście nie jest też nudno, co to, to nie, ale przede wszystkim jest to książka o miłości i jej niewyobrażalnej sile, co zupełnie mi nie przeszkadzało w tym przypadku. Wręcz przeciwnie. Zauroczyło mnie to, że książka była taka emocjonalna i ludzka! Znajdziemy tu różne rodzaje miłości, od namiętnej damko-męskiej, przez siostrzaną czy braterską, kończąc na przyjacielskim uczuciu  Wszystko tutaj rozwijało się można powiedzieć powoli, choć nie da się tego odczuć, to trwało to miesiącami. Co jest zaskoczeniem, pamiętając, jak to było w 'Zmierzchu'. Może tutaj chodziło o tą dorosłość? O to przedstawienie, że miłość nie rodzi się w jeden dzień, tylko potrzebuje czasu? Miesięcy, lat? Interakcje, które rodzą się między Wandą, a ludźmi są naprawdę opisane świetnie i interesująco.

„Kto wie, czy na tej planecie każda radość nie musiała być okupiona taką samą ilością bólu, jak gdyby istniała jakaś tajemna waga, której szale zawsze były równe.”

Powieść jest dla mnie wyjątkowa również w innym względzie. Należę stety do osób, które mają zbyt wybujałą wyobraźnię, ale jakoś rzadko kreuję sobie bohaterów czy miejsca akcji tak bardzo dokładnie, że tworzę w głowie dosłownie wygląd całego świata przedstawionego od podstaw. Naprawdę mogę na palcach jednej ręki policzyć, kiedy mi się to zdarzyło przy czytaniu. "Intruz" znajdzie się na tej liście. Zaczynając od wyglądów bohaterów, kończąc na tym, jak wyglądały jaskinie. Wszystko, każdy szczegół został opisany w tak sugestywny sposób, że długo jeszcze nie mogłam zapomnieć różnych zakamarków czy szczegółów, które powstały w mojej wyobraźni.

„A zatem będę szczęśliwa i smutna, wniebowzięta i zrozpaczona, bezpieczna i zlękniona, kochana i odrzucona, cierpliwa i rozdrażniona, spokojna i dzika, pełna i pusta... Wszystko to będę czuła. Wszystko będzie moje".”

Wszystko byłoby pięknie, ale to jednak pisała Meyer, dlatego nie mogę powiedzieć, że ta książka jest napisana, jakby tak nie było. Fakt, jest zupełnie inna od całej sagi 'Zmierzch' w wielu szczegółach, właściwie można powiedzieć, że nie mają one związku. Świat przedstawiony w "Intruzie", a ten w "Zmierzchu" to dwa zupełnie inne światy. Koniec kropka. Jednak typowe przedobrzanie w różnych aspektach zostało. Meyer ma skłonność do tworzenia rzeczy, albo czarnych, albo białych, a ja osobiście bardzo lubię, gdy bohaterki są przekorne. W "Intruzie" jednak główną rolę odgrywa Wanda, istota tak czysta i dobra, jak to tylko możliwe. Nie można jednakże powiedzieć, że było to nieciekawe, czy nudne, ale... czasami Wanda była irytująca, ale i tak jest to skok milowy do postaci Belki ze 'Zmierzchu'. Tak więc ostrzegam. Wanda ma bardzo rzadko, ale jednak, skłonności do użalania się nad sobą, więc emocje bywają aż przejaskrawione, co jest dla mnie takie 'Meyer'owe'.

„Dusza. To chyba odpowiednie określenie. Niewidzialna siła kierująca ciałem.”

W "Intruzie" znajdziemy trochę bohaterów, ale spokojnie, niemożliwe jest się w tym zgubić. Muszę przyznać, że polubiłam, a nawet pokochałam wielu z nich. Rzadko zdarzało mi się przejawiać negatywne emocje. Nawet Kyle'a lubię, a co! Każdy jest inny, ciekawy, wszyscy popełniają błędy, ale jednak nadal są ludźmi. Czasami bezlitosnymi, czasami współczującymi. Naprawdę ogrom emocji, zachowań, sprzeczności, co również w moich oczach czyni tą historię wyjątkową. "Intruz" choć ma tyle stron i dużo format, a do tego skupia się na emocjach, w ogóle mi się nie ciągnął. Książkę pochłonęłam w jedne dzień i myślałam tylko: za szybko.

Podsumowując ten mój długi, emocjonalny wywód "Intruza" polecam i to bardzo. Jeżeli się wahacie, bo napisała to Meyer, to cóż zdarzają się autorkom gorsze książki, a nawet serie, ale już od dawna wiem, że nie wolno z tego powodu przekreślać pisarza, który może nie raz nas zaskoczyć. Dajcie "Intruzowi" szansę, a według mnie nie pożałujecie!

Ogólna ocena: 9/10.

Sophie di Angelo

37 komentarzy:

  1. W związku z premierą ekranizacji, zamówiłam "Intruza" i dziś zaczęłam go czytać. Co prawda przebrnęłam dopiero przez 60 stron, więc może nie powinnam się wypowiadać, ale naprawdę zapowiada się nieźle :) Mam nadzieję, że wkrótce autorka przedstawi więcej z życia Melanie, bo ta cała Wagabunda mnie wkurza xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka już od dłuższego czasu leży na mojej półce i czeka na przeczytanie. Jednak cały czas nie mogę się przełamać, żeby rozpocząć jej lekturę. Chyba powinnam w końcu się zmotywować, skoro Ty zdążyłaś już przeczytać tę powieść trzykrotnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz ekranizacja, więc dodatkowa motywacja. :D

      Usuń
    2. Nom właśnie... Iść czy nie iść na tę ekranizację - oto jest pytanie! podobnie jak tobie - książka mi się spodobała. Teraz stwierdzam, że te kilka lat temu była "fajniesza" niż teraz, ale to pewnie ja się staję wybredniejsza, wredniejsza i w ogóle co tam na "w" by się znalazło. xD
      Jednak "Intruz" dobry, lepszy od "Zmierzchu", i słyszałam też, że - niestety - lepszy od swojej własnej ekranizacji...

      Choć powiem, że trzy razy nie czytałam. xD

      Usuń
  3. Om om om... czytałam Intruza zaraz po jego premierze w Polsce... na film też się mam zamiar wybrać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowna książka <3. Już nie mogę doczekać się wypadu do kina ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tę książkę chyba z 3 lata temu i dalej mam ją w głowie. :3 Właśnie niedługo wybieram się na ekranizację, więc nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jak zostało to przedstawione. ^^ I całkowicie Cię popieram: Nikt nie pożałuje tego, że przeczytał tę książkę. Nie warto się uprzedzać tym, że napisała go autorka "Zmierzchu". ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałam trailer ekranizacji. Wyłączyłam po minucie i coś, zdecydowanie nie jestem zainteresowana. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu? Nie lubisz science fiction? :)

      Usuń
  7. Mnie ,,Intruz" bardzo się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, ta książka mnie też w pewien sposób zauroczyła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz czytałam ją z 4-5 lat temu.. i nadal ją uwielbiam. Tak jak piszesz, dużo emocji w niej jest. A sam Kyle widocznie bardzo mocno kochał Jodi i dla tego tak postępował..
    I uwielbiam fragmenty kiedy Wagabunda opisuje inne planety, są to chyba najbardziej klimatyczne momenty w całej książce. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam zachwycona tą książką. Po przeczytaniu bardzo długo ją wspominałam. Ostatnio powróciłam do niej myślami i zastanawiam się, czy nie przeczytać jej jeszcze raz. Zapewne tak zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm... Intruz, powiadasz.
    Muszę się w końcu zabrać za tę powieść, chociaż, fakt, twórczość pani Meyer jest u mnie oblepiona etykietką "nudne i żmudne".
    Ale skusiłaś mnie :]

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka właśnie do mnie idzie. Wcześniej wstrzymywałam się z jakiegoś powodu, do sięgnięcia po nią. Zapewne i tak poczeka jeszcze na przeczytanie, ale widzę, że jest warta uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach, książkę czytałam cztery lata temu, lecz pamiętam że bardzo mi się podobała :). Będę musiała ją sobie niedługo odświeżyć, a przede wszystkim, iść do kina!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Koniecznie muszę przeczytać, zanim obejrzę film! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam ją kiedyś, zaraz po tym jak wyszła i pamiętam, że byłam nią wtedy zauroczona! Chciałabym ją jeszcze raz przeczytać przed obejrzeniem filmu, ale nie wiem czy zdążę, bo do kina wkrótce się wybieram..

    OdpowiedzUsuń
  16. Boska recenzja! Ale narobiłaś mi ogromnej ochoty kusicielko, a myślisz, że za co ja te wszystkie książki kupię? Choć myślę, że na tę na pewno znajdą się jakieś fundusze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moje zdanie o Intruzie zna każdy, kto czytał opinię jaką zamieściłem u siebie na blogu (czyli prawie nikt :D). Troszkę się różni :-P
    Film chętnie obejrzę - jak trafi na DVD :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Powiem szczerze, że książki jeszcze nie czytałam. Ale jestem pewna, że jak film mi się spodoba, to i również po książkę sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatnio miałam ją w rękach i zastanawiałam sie czy nie wtopie kasy. po twojej opinii kolejny zakup to intruz ;d

    OdpowiedzUsuń
  20. ,,Intruza" czytałam szmat czasu temu, ale do tej pory sporo pamiętam. Wciągał kosmicznie. Szkoda, że wg. mnie film nie był tak dobry jak powieść ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie również nie tak dobry. Spłycono mój ulubiony wątek. :<

      Usuń
  21. Przeczyatałam w ostatnim czasie kilka pozytywnych opini o tej książce. Być może w najbliższym czasie po nią sięgnę.
    Zapraszam http://krainatysiacaksiag.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja nie mogę się doczekać przeczytania tej książki!

    OdpowiedzUsuń
  23. Chciałabym sie zapoznać, czytałaś trzy razy, wow. Widać, że książka warta przeczytania, biorę udział w konkursie, w którym może uda mi się ją wygrać(choć szanse marne:(), bo do tej pory nie miałam okazji się zapoznać. ;)

    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. Och.. jak ja ostatnio uwielbiam "Intruza" chociaż sama na początku nie dałam mu szansy.
    Teraz moje serce znajduję się gdzieś między Ianem, a Jaredem.. ach. szkoda, że to nie ja byłam Wagabundą, albo chociaz Melanie :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam zamiar przeczytać "Intruza" raz jeszcze w całości ;) Od 2008 rok sporo czasu, a pamiętam, że wiele scen było tam wartych uwagi. I z perspektywy tej drugiej lektury chcę zobaczyć jak teraz będę widziałam ekranizację ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dam chyba szanse tej autorce, bo po Zmierzchu sie do jej tworczosci zniecheciłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo i cieszę się, że jednak sięgnęłam mimo tego po "Intruza". :)

      Usuń
  28. Zgadzam się z tobą, książka jak najbardziej warta przeczytania! Bardzo mi się podobała, mimo tego, iż napisała to Stephenie Meyer. Nie jestem fanką "Zmierzchu", więc się bardzo zdziwiłam, że "Intruz" tak bardzo przypadł mi do gustu...No to teraz, trzeba już tylko iść do kina na ekranizacje!? Bardzo fajnie czytało mi się tą recenzje, gdyż jest przejrzysta, ciekawie napisana i ma dobry przekaz... Jak najbardziej zachęca do przeczytania i gdybym wcześniej nie sięgnęła po tą pozycję, na pewno po twojej recenzji bym się skusiła.Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  29. No nie wiem nie wiem, mam dodatkową motywację bo jest film według mojej zasady najpierw książka potem film może przeczytam ;D
    PS. dodaję do linków ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Szkoda, że film jest taki straszny...
    Zgadzam się z recenzją.
    „Nie obchodzi mnie ta twarz, tylko jej wyraz. Nie obchodzi mnie ten głos, tylko to, co mówisz. Nie obchodzi mnie to, jak w tym ciele wyglądasz, tylko co nim robisz. Ty jesteś piękna.”
    Jakże to inne od tego, co zaprezentowała nam Meyer w sadze o wąpierzach...

    OdpowiedzUsuń
  31. Jakoś nigdy nie mogłam się przekonać do tej książki. Jednak po Twojej recenzji... i jeszcze kilku innych :P zaczynam się coraz bardziej skłaniać ku niej. Może pora odłożyć obawy na bok i ją przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Zdecydowanie jedyna słuszna książka, która powinna być wizytówką pani Meyer- "Zmierzch" niech się schowa. Coś musi być w tej powieści, o którą moja mama, która nie jest skora do czytania, dosłownie biła się ze mną, która pierwsza weźmie książkę. A ekranizacja- do tej pory ją trawię, ale nie jest źle.
    Na filmową recenzję "Intruza" zapraszam do mnie:
    http://our-humble-opinions.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Do zobaczenia przy kolejnym poście!
Xoxo