Każdego dnia - David Levithan

Tytuł oryginału: Every day
Seria: Każdego dnia
Tom: 1/2
Liczba stron: 256
Cykl: Uwaga młodość
Ocena: 6/10
Robienie planów jest dla każdego z nas czymś naturalnym, nie zastanawiamy się nad tym szczególnie: gdy coś trzeba zrobić, trzeba to również sobie jakoś rozplanować. I tak powstają plany nie tylko na jutrzejszy dzień, lecz na całe tygodnie i lata. Co jednak, gdyby nie można było robić planów, ponieważ nie miałoby to sensu w świecie, w którym rano nie obudzilibyśmy się w swoim ciele, lecz kogoś innego? I tak każdego dnia.

Szesnastoletni A każdego dnia budzi się w innym ciele oraz w innym życiu. Wypracował więc sobie pewne zasady: nie angażować się, nie mieszać i przede wszystkim nie rzucać się w oczy. Jednak pewnego dnia, gdy A budzi się w ciele Justina i poznaje jego dziewczynę Rhiannon sytuacja zaczyna się zmieniać, ponieważ odnalazł on osobę, z którą mógłby spędzić każdy kolejny dzień...

Historia A i Rhiannon bardzo mi się spodobała. Fakt, że może nie jest ona realna z typu "to totalnie mogłoby się stać" - i nie chodzi tutaj o aspekt podróżowania między ciałami - jednak jest na tyle romantyczna i niewinna, że "Każdego dnia" czyta się naprawdę przyjemnie. Oczywiście za szybko padają deklarację, które sprawiają, że kolejny raz zaczynam wątpić w pisarzy książek dla młodzieży. Czy oni naprawdę nie wiedzą, jak to jest? Come on...

Niesamowicie spodobało mi się również tło historii, czyli podróżowanie między ciałami. Jest to tło, ponieważ A - wygodnie - za wiele nie wie na ten temat, ale tworzy to taki fajny dramatyzm i ciekawe było obserwowanie, jak z różnych, czasami dość oddalonych od siebie miejscowości próbował dostać się oraz spotkać się z Rhiannon, każdego dnia w innym ciele - raz dziewczyny, raz chłopaka. Równie ciekawie pokazano wpływ tych podróży między ciałami na ludzi, których ciała "pożyczał" na jeden dzień. Nie we wszystkich przypadkach miało to jakieś konsekwencje, ale w niektórych całkiem spore.

Powieść "Każdego dnia" na pewno ma duży potencjał, ale David Levithan nie skupiał się na 'fizycznych szczegółach', lecz opowiadał historię o miłości oraz emocjach. W tej historii pojawia się kilka intrygujących wątków, jak przykładowo fakt, że istnieją inne osoby, które każdego dnia budzą się w nowym ciele i życiu, ale bardziej nad tym panują niż A. Jednak te pomysły zostały ledwo liźnięte lub nawet zduszone w zarodku, więc skończyło się to tak, że "Każdego dnia" jest pod pewnymi względami niedopracowane.

Zakończenie książki jest ciekawe. "Każdego dnia" nie ma za wiele stron, więc wszystko prowadziło nas do punktu kulminacyjnego, który wiele osób zostawi z drżącymi rękoma i wilgotnymi oczyma.

"Każdego dnia" to była zdecydowanie interesująca książka, choć nie wykorzystała swojego całego potencjału. Na pewno nie żałuję jej lektury i sądzę, że mogę ją polecić zwłaszcza osobom, które czytały powieść "Will Grayson, Will Grayson", której David Levithan jest współautorem (i tworzy już samodzielnie spin off); podobno jego część była ciekawsza (ja jeszcze nie czytałam). Mi na pewno "Każdego dnia" spodobało się bardziej od każdej książki Johna Greena.

PS. Po trzech latach powstaje drugi tom "Każdego dnia"; modnie będzie to ta sama historia opowiedziana z punktu widzenia Rhiannon.

Sophie di Angelo

8 komentarzy:

  1. Przyznam, że odstrasza mnie okładka :P Ale po Twojej recenzji, sądzę , że warto sięgnąć po tę powieść <3
    P.S Nie mogę doczekać się Twoje relacji z Pretty Little Liars 6A
    Jesteś na bierząco? Co sądzisz o ostatnim odcinku?
    Pozdrawiam :)
    my-life-in-bookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie okładka całkiem dobrze oddaje treść książki, no może poza tym, że 3 z 4 obrazków przedstawiają dziewczyny. ;)
      Oglądam z siostrą na bieżąco PLL :) Cóż... najnowszy odcinek wiele nowego nie wnosi, a to podobno miało być lato odpowiedzi. ^^ Akcja z Tobym była za to ciekawa. :D

      Usuń
  2. Właśnie zaczynam czytać, mam nadzieję że będzie dobrze ;P
    zapraszam http://secondlife-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje się ciekawa, chociaż to nie do końca mój typ książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już jakiś czas temu zwróciłam uwagę na tę książkę i sam zamysł jej treści; trochę szkoda, że nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału, ale mimo wszystko chcę spróbować i przekonać się, czy mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem w trakcie czytania "Willa Grayona, Willa Graysona" i szczerze powiedziawszy Will stworzony przez Davida Levithana podoba mi się bardziej, niż ten wykreowany przez Greena, dlatego z chęcią sięgnę po tę książkę. =

    http://thebookishcity.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie będę musiała to przeczytać!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Do zobaczenia przy kolejnym poście!
Xoxo