![]() |
Tytuł oryginału: Teardrop
Seria: Łza
Tom: 1
Liczba stron: 406
Ocena: 6.5/10
|
Czasami nie potrzebuję wiele, aby zainteresować się książką. Czasami wystarczy naprawdę jedno słowo, a jest nim mitologia. Uwielbiam wątki mitologiczne w powieściach fabularnych. Jest to chyba mój najukochańszy temat. Nie umknęła więc mojej uwadze "Łza", choć poprzednie książki autorki wzbudziły we mnie pewną obawę, to jednak postanowiłam dać tej historii szansę. Cóż.. To na pewno było ciekawe.
OPIS: „Nigdy, przenigdy nie płacz” – tego przed laty nauczyła Eurekę Boudreaux jej mama. Ale teraz nie żyje, a dziewczyna na każdym kroku natyka się na Andera – wysokiego, bladego, jasnowłosego chłopca, który wydaje się wiedzieć rzeczy, jakich wiedzieć nie ma prawa, i który ostrzega Eurekę, że jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Ander nie zna jednak najmroczniejszej tajemnicy Eureki... Obecnie niewiele jej w życiu pozostało, jedynie stary przyjaciel Brooks i dziwny spadek: medalion, list, tajemny kamień i starożytna księga, której nikt nie rozumie...
Muszę się do czegoś przyznać. Swoją rolę w tym, że książkę zdobyłam, miała jej okładka. Kupuj ładne książki, mówili. Będzie fajnie, mówili... Zabawna sprawa, że najpiękniejszy wygląd, często maskuje niedoskonałości fabuły. Grzecznie mówiąc. Jednak na szczęście w przypadku "Łzy" ostatecznie tak źle nie było. Jest parę niezłych baboli, jednak ogólnie to była w miarę ciekawa i bardzo dziwna książka. Tak, myślę, że to odpowiedni opis. Ciekawa, powiedziała z lekko uniesioną brwią.
"Od kiedy Eureka poznała idee greckiego stoicyzmu, starała się panować nad emocjami. Podobała jej się wizja wolności, jaką zyskiwała, przejmując kontrolę nad uczuciami, powstrzymując je tak, że tylko ona je widziała, jak karty w grze."
Zacznijmy od głównej bohaterki. Po pierwsze... tak jak dzisiaj współczuję biednym dzieciom, które rodzice postanowili pokarać na całe życie dziwacznym imieniem, tak samo często czuję to w przypadku bohaterów fikcyjnych. Eureko, jest mi bardzo przykro, że Cię pokarało takim imieniem. Po drugie... to dziwna bohaterka, ale to ekstremalnie. Nie znaczy to jednak, że Eureki nie lubię. Posiada ona jakiś charakterek. Może to nie przyjaźń, ale jestem zaintrygowana. Jest ona okropnie samolubna i egoistyczna, a do tego motyw z samobójstwem... Szczerze mówiąc wyszło to wszystko sztucznie; nie mnie oceniać motywy bohaterki i uczucia, których nie miałam okazji odczuć, jednak to było taaak naciągane, że to aż przykre. W ogóle "Łza" jest taka w sobie cała dziwna. Przez to chyba nie bierze się niczego na poważnie, jakbyśmy 'oglądali' to wszystko zza mgiełki. Wali po oczach nierealnością. Nie ma co się silić na uprzejmości w tym przypadku.
"-Co to, średniowieczny marsjański? - Cat zmrużyła oczy i odwróciła księgę do góry nogami. - Wygląda to tak, jakby moja cioteczna babcia Dessie, która jest analfabetką, w końcu napisała ten romans, o którym ciągle gada."
Dziwactwo prowadzi nas do szeregu niedorzeczności. Zaczynając od tego, jak Eureka po raz pierwszy spotykała Andera, który doprowadził ją do łez - i tego co się wtedy stało (czy mówiłam już, że jest to dziwna książka?). Wiele momentów sprawia, że człowiek po prostu siedzi i się zastawia nad logiką i back story. Chyba dlatego "Łza" dość mocno mnie bawiła i moje emocje po jej skończeniu nie są złe, chociaż trochę się wahałam, zwłaszcza na początku. Właściwie nawet rozważam kupienie kolejnego tomu, tak jestem zaintrygowana w swój pokrętny sposób.
Są i dobre rzeczy. Autorka przemyciła do książki trochę mroku, a przynajmniej coś na jego kształt, ponieważ brak realności sprawia, że i odczuwa się wszystko mniej intensywnie. Bardzo dobrze zostały oddane otaczające Eurekę realia - szkoła, okolica, po prostu zwyczajne życie. Jeszcze nie "wylądowałam" nad żadnym bayou i to było naprawdę interesujące i w miarę świeże doświadczenie. A najbardziej chyba spodobało mi się, jak przyjaciel głównej bohaterki wygarnął jej, co o niej sądzi: jaka jest naprawdę. I tu pojawia się myśl... Skoro autorka to napisała, to znaczy, że widzi, że bohaterka jest rozwydrzona i okropna (czasami zaś mam wrażenie, że jednak niektórzy pisarze są ślepi), to czemu nie zrobiła jej przyjemniejszą, gładszą? Nie przeszkadza mi, gdy bohaterowie przechodzą przemianę, gdy dorastają, ale nawet po tym kuble zimnej wody w pierwszej połowie książki, Eureka nie zmieniła się ani trochę.
Są i dobre rzeczy. Autorka przemyciła do książki trochę mroku, a przynajmniej coś na jego kształt, ponieważ brak realności sprawia, że i odczuwa się wszystko mniej intensywnie. Bardzo dobrze zostały oddane otaczające Eurekę realia - szkoła, okolica, po prostu zwyczajne życie. Jeszcze nie "wylądowałam" nad żadnym bayou i to było naprawdę interesujące i w miarę świeże doświadczenie. A najbardziej chyba spodobało mi się, jak przyjaciel głównej bohaterki wygarnął jej, co o niej sądzi: jaka jest naprawdę. I tu pojawia się myśl... Skoro autorka to napisała, to znaczy, że widzi, że bohaterka jest rozwydrzona i okropna (czasami zaś mam wrażenie, że jednak niektórzy pisarze są ślepi), to czemu nie zrobiła jej przyjemniejszą, gładszą? Nie przeszkadza mi, gdy bohaterowie przechodzą przemianę, gdy dorastają, ale nawet po tym kuble zimnej wody w pierwszej połowie książki, Eureka nie zmieniła się ani trochę.
Jest i w tej historii mitologia. Oczywiście. W końcu od tego się zaczęło... To ciekawy i dziwny motyw, ale w sumie mi się podoba. Szkoda tylko, że opis zdradza na czym polega haczyk w tej historii, więc zaskoczenia tutaj nie znajdziecie, jeżeli już znacie fabułę "Łzy". Finał pierwszego tomu doprowadził do przewidywalnej, acz ciekawej na swój sposób akcji, która dowiodła również, że nasza bohaterka nie opanowała stoicyzmu tak dobrze, jak jej się wydawało.
"Łza" nie jest specjalnie skomplikowaną opowieścią, ale trzyma w napięciu całkiem przyzwoicie. Rozdziały są kończone w taki sposób, że po prostu czyta się dalej, płynnie i to mi się podoba. Tłumaczenie starożytnej księgi również podtrzymuje ten dreszczyk emocji, chociaż ostatecznie jest to dość płytka historyjka. O tak, to również dobrze opisuje "Łzę" według mnie. Tej historii, praktycznie wszystkim jej elementom brakuje głębi, a do tego niektóre wątki zakończenia... To nie było fair play! To było okrutne, brzydkie i naprawdę mną wstrząsnęło, bo na miejscu tej osoby też rzuciłabym się w kierunku dzieci... Kompletnie mi się to nie podoba, jestem tym dosłownie rozczarowana.
"To się nazywa praca domowa. Mówią, że silnie uzależnia, ale chyba sobie poradzę, jeśli będę jej używać wyłącznie na imprezach."
"Łza" to nie jest najlepsza książka o mitologii, chociaż i tak niebo i ziemia w porównaniu do nieszczęsnego "Domu nocy". Jeżeli szukacie ciekawych mitologicznych powieści, to radzę szukać dalej, pod tym względem nie jest to tak ciekawy adres. Jest to książka, którą można przeczytać, bo jest dziwna i ciekawa równocześnie, a więc jest nawet zabawnie. Nie musicie mi nawet mówić, jak to brzmi...
Najciekawsze cytaty z książki znajdziecie tutaj: Nicole's quotes.
Szukacie lekkiej lektury na wakacje? Możecie ją zdobyć w konkursie!
Szukacie lekkiej lektury na wakacje? Możecie ją zdobyć w konkursie!