Klasa jedenasta w Niemczech

weheartit.com
Jestem zdania, że odrobina dramatyzmu nikomu nie zaszkodzi, a i człowiekowi się ciekawiej żyje. Dzisiaj wracam do szkoły, a właściwie już będę w szkole, gdy opublikuje się ten tekst. Jest to pierwszy, uroczy dzień klasy dwunastej, czyli na szczęście ostatniej w tej nieszczęsnej szkole. Pierwszy post o szkole w Niemczech, który pojawił się ponad rok temu cieszył się sporym zainteresowaniem, więc stwierdziłam, że mogę napisać coś w stylu kontynuacji. Pisałam tam o sytuacji w mojej szkole oraz o rzeczach, które miały się wydarzyć w nadchodzącej jedenastej klasie. Na szczęście mam już ją z głowy. Ostatni rok, ostatni rok to moja nowa mantra.

Jedenasta klasa przekłada się w Polsce rocznikowo na drugą liceum, jednak przejmuje rolę obu pierwszych lat w liceum. W Niemczech można bowiem skończyć szkołę w większości przypadków po 10 klasie (a czasami po 9), więc do tego momentu przerabia się cały materiał, potrzebny do testów kończących edukację (mini matur). Od jedenastej zaczyna się wielka powtórka, gdzie dochodzą te wszystkie trudne, skomplikowane szczegóły, które nauczyciele w ostatnich latach zbywali machnięciem ręki, mówiąc że to za wcześnie. Teraz to wszystko zostało zwalone na głowy biednych uczniów. Co prawda przedmiotów jest mniej. Miałam ich siedemnaście, a teraz odeszła mi fizyka, wos, technika, informatyka oraz przygotowanie zawodowe. Zostaje mi więc dwanaście przedmiotów w jedenastej klasie. Z każdego nauczyciele z radością robią przynajmniej trzy testy na półrocze, zadają tyle zadań domowych, że po powrocie do domu, jak codziennie o 17, siedzi się do 24 h nad zadaniami, które trzeba zrobić teraz zaraz już. Nie można też zapomnieć o uroczych prezentacjach, wszelkich innych pracach długoterminowych oraz moich ukochanych klauzurkach, zwanych przeze mnie również testami życia.

Klauzury są teoretycznie przygotowaniem do matury, a fizycznie poza tymi z historii, biologii oraz chemii nie za bardzo się to sprawdza w tej praktyce. Taki test życia to cudowne 50 % lub nawet 2/3 Twojej oceny. Ogólnie jest to sprawa indywidualna nauczyciela i ucznia. Jeżeli nauczyciel Cię nie lubi, może z tego zrobić 2/3 przy bardzo złej ocenie. Rzadko podwyższają procent, kiedy klauzura poszła Ci super, a zdarzyła Ci się wpadka na niezapowiedzianym sprawdzianie. Ogólnie miesiąc od początku roku trwa nauka, a potem aż do grudnia prawie co tydzień jest test życia. Tu wpadną ferie, tam przerwa dwu tygodniowa i trzy klauzurki w jednym tygodniu, ponieważ jakiś tam nauczyciel sobie ją przełożył. Zaprawdę Wam mówię, że w innych krajach związkowych Niemiec jest to nie do pomyślenia. Dlaczego?

jw.
Maturalne klasy w innych landach (kraj związkowy po niemiecku) wyglądają, jak studia. Uczniowie chodzą na lekcje, które są bardziej wykładami. Często dostają skrypty oraz zadania domowe, które jednak nie są z dnia na dzień. Gdy przychodzi okres na testy życia trwa on tylko dwa tygodnie, czyli można powiedzieć, że jest to taki rodzaj sesji. Testy, sprawdziany, prace klasowe? Nikt tutaj tego nie stosuje, a wyniki pracy uczniów są prawie najwyższe w Europie. O czymś to świadczy, prawda?

Niestety moja nieszczęsna szkoła ma własną wizję na porządek na świecie, więc różnie tutaj bywa. Ostatni rok, ostatni rok... Nie można zapomnieć, że prawie codziennie mam dziewięć lekcji, a gdy już zdarza się jakieś okienko, to oczywiście na pierwszych lekcjach lub w środku, więc i tak w szkole trzeba siedzieć. Dodatkowo przepisy w Niemczech określają takie sytuacje, jak gdy jest za gorąco lub za zimno i wtedy zostają zwalniani wszyscy do domu. Poza oczywiście uczniami klas maturalnych. Z uczuciem wspominam siedzenie w szkole do 17 godziny do 14 lipca, gdy było 30 stopni, a na chemię przyszły trzy osoby (w tam, o tak, ja).

Pod koniec jedenastej klasy musiałam wybrać dwa pierwsze przedmioty maturalne. Wybrałam biologię i polski na rozszerzoną, just saying. W sumie mam ich (matur) pięć, z czego niemiecki oraz matematyka jest obowiązkowa, jeden język obcy, jeden przedmiot przyrodniczy oraz jeden humanistyczny.  A i jeden przedmiot jest ustny. Żegnaj maturo z chemii, nie będę tęsknić! 

jw.
Dziwna jest ta jedenasta klasa. Jeżeli przedmiot jest główny (Haputfach) ma się cztery godziny tygodniowo, a więc mam tak w przypadku niemieckiego, matematyki, biologii, chemii, historii, polskiego. Geografię, w-f, filozofię (pokarało mnie, ponieważ nie chodzę na religię) oraz plastykę tylko dwie. Dzięki bogom odeszła mi geografia, ponieważ był z nią istny cyrk w jedenastej klasie. Oznacza to jednak jeżdżenie do szkoły na 8 rano w czwartki, chociaż nie mam dwóch, pierwszych lekcji. Can't wait!

Z pewnością napiszę coś o klasie dwunastej oraz moim przygotowaniu do matury, czyli też nauce (sic!), ponieważ dla mnie jest to bardzo ważny temat. Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie jedenastej klasy, to śmiało piszcie. ;) Odpiszę po szkole ;_;.

Sophie di Angelo

Zobacz również