Tygodniowy przegląd seriali #4

Oglądając sobie w niedzielę "Hannibala", jakoś tak złożyło, że było to w czasie, gdy leciało OUAT i Revenge w Ameryce, więc włączyłam sobie streama i przysięgam na wszystkie świętości, że nigdy więcej tego nie zrobię, ponieważ tam jest normalnie, jak w Polsce!!! Same reklamy! I ludzie naprawdę nadal oglądają telewizję? Ja miałam ochotę wszystko rzucić w diabły po pierwszej reklamie, ponieważ na 43 minutowy odcinek przypadało 17 minut reklam!!!

Once Upon a Time s03e15 Quiet Minds
Źródło: www.imdb.com
Odcinek po części przyjemny i nieprzyjemny. To pierwsze odnosi się do Belle, która dostała dużo czasu ekranowego i fabularnego, to drugie do Neal'a, którego nie trawiłam od pierwszej chwili, jak go zobaczyłam. Nagle zrobił się z niego święty syn, a wcześniej był dupkiem do kwadratu. Według mnie świetnie, że fabuła przy jego postaci poszła w tym kierunku. Przydał się do czegoś i przywrócił mi moją ukochaną postać(no jedną z ukochanych). Poza tym w sumie szybko doszli, do tego kim jest Wicked Witch, ale najlepsza w tym odcinku i tak była Regina. Czy tylko ja mam wrażenie, że to wszystko tak jakoś pędzi do przodu? Już zobaczyła tatuaż, a był taki moment, kiedy mi o mało serce z emocji nie wyskoczyło z piersi. Robin jest taki czarujący!!!

Revenge s03e17 Addiction
jw.
Zapowiadał się epizod niebezpieczny, seksowny, ryzykowny, czyli jak to już bywa w telewizji przy połączeniu pięknych, bogatych ludźmi i kasyn. Znaczy się Ems miała piękną kieckę i włosy, jednak szczerze mówiąc właśnie musiałam sobie przeczytać opis odcinka, żeby przypomnieć sobie coś jeszcze, ponieważ tak bardzo spłynął po mnie ten epizod. Jeden z wielu. Nie chce mi się już patrzeć na nową dziewczynę Jacka, wątek z jego matką... Na siłę, trochę zbędny, taki zapychacz. Conrad ze łzami w oczach... Straszliwie go lubię, ale ta scena z przeganianiem demonów z przeszłości była zwyczajnie sztuczna. Nie wspominając o starym-nowym koledze Nolana, którego lubiłam dopóki nie pocałował akurat tej dziewczyny.

How I Met Your Mother s09e23, s09e24 Last Forever
Przypadkiem kącikiem oka przeczytałam, że ktoś tam z HIMYM powiedział, że finał jest idealny. Ludzie się tego nie spodziewają i z tego powodu jest tak zacny. HELL NO. Co to na ludzinę miało być? Jestem ZAWIEDZIONA!!! Nie samymi odcinkami, lecz ostatnią minutą(lub dwoma), ponieważ to było... takie... głupie!!! Przez 43 minuty to pochlipywałam, to chichotałam. Podobał mi się koncept. Ted czeka na pociąg, który jest symbolem odcięcia się od starego życia i w czasie, gdy zbiera się w sobie, aby zagadać do Matki (już nigdy nie będę miała okazji, żeby zapamiętać, jak się nazywa; poza tym myślałam, że już nie pokażą, jak rozmawiali), przeplatane jest to scenkami z przyszłości, które są niezmiernie ważne dla bohaterów i dają wgląd w ich dalsze losy. Jednak zakończenie? NIE, NIE, NIE.

Once Upon a Time in Wonderland s01e13 And They Lived... 
Happily Ever After tak najprościej można podsumować ten odcinek. To już koniec przygód Alicji w Krainie Czarów, choć może niekoniecznie gdzieś indziej. Podobno twórcy OUAT mają zamiar wprowadzić kilka postaci z tego show w czwartym sezonie (mówiono coś też o Meridzie i bohaterkach Krainy Lodu), więc może to nie pożegnanie na dobre. Nie powiem, zrobiło mi się nawet słodko-gorzko po obejrzeniu ostatniej minuty. Już niedługo recenzja całego serialu! (To tylko moje wrażenie, czy ostatnio tutaj piszę tylko o serialach?)

Jak tam Wasz tydzień serialowy?

Sophie di Angelo

Zobacz również