
W Bretanii od dawna krążyły pogłoski o Kulcie Śmierci, który szkolił swoje zakonnice - córki Mortaina, boga śmierci - na bezwzględne zabójczynie. Miały one za zadanie dbać o dobro kraju, aby stara wiara nie odeszła w zapomnienie. Większość osób uważało to jednak za legendę, bajkę, którą opowiada się niegrzecznym dzieciom. Czy mogłoby być w tych pogłoskach choć ziarnko prawdy?
"Noszę ciemnoczerwono piętno, biegnące od lewego ramienia po prawe biodro, ślad po truciźnie, którą matka dostała od znachorki, by pozbyć się mnie ze swego łona. Według znachorki, fakt, że przeżyłam, to nie żaden cud, a znak, że zostałam poczęta przez samego boga śmierci."
Kilkunastoletnia Ismae została ocalona z rąk okrutnego ojca i męża i trafiła do klasztoru poświęconemu bogu śmierci. Została wyszkolona i oddana do służby Mortainowi. Aby ją wypełniać musi zabijać wszystkich, których naznaczy bóg. Nawet jeżeli chodzi o osoby, które kocha.
Autorce umiejętnie udało się wykreować wciągającą intrygę, więc zabawa w "kto jest zdrajcą" pochłaniała czytelnika na równi z lekturą o losach Ismae. Trzeba przyznać, że sprawa nie była oczywista, wskazówki nie były jasne i wskazywały wiele osób, a gdy już wydawało się, że mamy winnego, na jaw wychodziły kolejne fakty. Dzięki temu naprawdę nie można się nudzić w czasie lektury, jest się nią zbyt pochłoniętym. Świetne przedstawienie XV-wiecznej Bretanii wraz z zachowaniem wszystkich konwenansów również działa na korzyść książki. Z wielkim zainteresowaniem odkrywałam kolejne wątki, każdy ciekawszy od poprzedniego.
Jedynym malutkim minusem jest trochę niekonsekwentne zachowanie głównej bohaterki. Skrzywdzona przez los stała się przeciwniczką mężczyzn, została wytrenowana na zabójczynię, była twarda i bezwzględna, ale też momentami zachowywała się, jak nieśmiała panienka, co w ogóle nie pasowało do obrazu postaci, jaką autorka wykreowała. Ismae mimo to zdobyła moją sympatię, ponieważ były to tylko rzadkie chwile w książce. Jest to bohaterka, której chce się kibicować i dobrze się jej życzy, nawet jeżeli co chwilę chce się kimś "zająć". Na wątek miłosny również nie można narzekać. Ciekawie go poprowadzono i jest to jedna z tych historii, kiedy czytelnik z niecierpliwością wyczekuje chwili, aż sytuacja pomiędzy dwójką bohaterów wyklaruje się.
"Noszę ciemnoczerwono piętno, biegnące od lewego ramienia po prawe biodro, ślad po truciźnie, którą matka dostała od znachorki, by pozbyć się mnie ze swego łona. Według znachorki, fakt, że przeżyłam, to nie żaden cud, a znak, że zostałam poczęta przez samego boga śmierci."
Kilkunastoletnia Ismae została ocalona z rąk okrutnego ojca i męża i trafiła do klasztoru poświęconemu bogu śmierci. Została wyszkolona i oddana do służby Mortainowi. Aby ją wypełniać musi zabijać wszystkich, których naznaczy bóg. Nawet jeżeli chodzi o osoby, które kocha.
Autorce umiejętnie udało się wykreować wciągającą intrygę, więc zabawa w "kto jest zdrajcą" pochłaniała czytelnika na równi z lekturą o losach Ismae. Trzeba przyznać, że sprawa nie była oczywista, wskazówki nie były jasne i wskazywały wiele osób, a gdy już wydawało się, że mamy winnego, na jaw wychodziły kolejne fakty. Dzięki temu naprawdę nie można się nudzić w czasie lektury, jest się nią zbyt pochłoniętym. Świetne przedstawienie XV-wiecznej Bretanii wraz z zachowaniem wszystkich konwenansów również działa na korzyść książki. Z wielkim zainteresowaniem odkrywałam kolejne wątki, każdy ciekawszy od poprzedniego.
Jedynym malutkim minusem jest trochę niekonsekwentne zachowanie głównej bohaterki. Skrzywdzona przez los stała się przeciwniczką mężczyzn, została wytrenowana na zabójczynię, była twarda i bezwzględna, ale też momentami zachowywała się, jak nieśmiała panienka, co w ogóle nie pasowało do obrazu postaci, jaką autorka wykreowała. Ismae mimo to zdobyła moją sympatię, ponieważ były to tylko rzadkie chwile w książce. Jest to bohaterka, której chce się kibicować i dobrze się jej życzy, nawet jeżeli co chwilę chce się kimś "zająć". Na wątek miłosny również nie można narzekać. Ciekawie go poprowadzono i jest to jedna z tych historii, kiedy czytelnik z niecierpliwością wyczekuje chwili, aż sytuacja pomiędzy dwójką bohaterów wyklaruje się.
Lektura "Posępnej litości" była czystą przyjemnością. Nie spodziewałam się książki, która tak bardzo mnie pochłonie, zauroczy i zaciekawi równocześnie. Czyta się ją świetnie i żałuję, że ta przygoda tak szybko minęła. Chcę tom drugi! TERAZ!

Seria: Jego Nadobna Zabójczyni
Tom: 1/3
Data premiery: 20 wrzesień 2013 r.
Liczba stron: 527
Wydawca: Fabryka Słów
Jego Nadobna Zabójczyni:
1. Posępna litość
2. Dark Triumph
3. Mortal Heart