"-Alex, dlaczego nie przyszedłeś? Proszę cię, nie mów mi, że nie istniejesz.
-Jenny, jestem na molo. Jestem tutaj!
-Ja także, dokładnie tam, gdzie ty mówisz, że jesteś."
Teoretycznie istnieje nieskończona liczba światów, jednak przypuszczalnie nie mogą one nawiązać ze sobą kontaktu. Alex mieszka w Mediolanie, a Jenny w Melbourne. Od kilku lat porozumiewają się ze sobą telepatycznie, a sam kontakt bywa nagły i bolesny. Gdy coś zaczyna się zmieniać, tych dwoje z różnych końców świata postanawia się spotkać, aby potwierdzić, że istnieją naprawdę. Oboje pojawiają się o umówionej godzinie, tego samego dnia na tym samym molo. Nie widzą jednak osoby, którą pragnęli tutaj ujrzeć...
Teoria Wszechświatów nazywana między innymi multiwersum jest fascynująca, jednak jeszcze nigdy nie spotkałam się z użyciem jej, jak tła do książki. "Wszechświaty" to debiut młodego, włoskiego autora, kompozytora i lektora Leonardo Patrignani. Książkami i pisaniem interesował się od zawsze, a wybranie takiego tematu przy tworzeniu własnej powieści sugeruje, że nie tylko fascynuje go temat wieloświatu, ale również, że dobrze przygotował się do pisania, co mam wrażenie niektórzy autorzy sobie odpuszczają i zasiadają do pisania z marszu, co nie wychodzi niestety książce na dobre.
Po skończeniu "Wszechświatów" pierwsza myśl, która pojawia się w głowie to przekonanie, że to nie jest koniec tej historii. Nie może być. Nie potrafię określić, czego do końca się spodziewałam po lekturze. Była fizyczna teoria wszechświatów, był spisek oraz pojawiły się tajemnice, które wciąż nie stały się całkowicie jasne, co nie jest jednak minusem powieści, ale dodaje jej smaczku, ponieważ chce się dowiedzieć, co będzie dalej. Ta potrzeba jest równie paląca, jak rozwój akcji w książce, naprawdę zupełnie nieoczekiwany. Spodziewałam się po części dość nudnego związku dwójki zakochanych nastolatków, jednak nie było aż tak źle. Samej realacji między Jenny i Alexem przydałoby się trochę ognia, ponieważ miałam wrażenie, że momentalnie zrobiła się z tego miłość, co wyszło nie do końca naturalnie. Sytuację ratowała jednak ich historia, która była zaskakująca, czasami przerażająca, a tym wszystkim wydawać by się mogło, kieruje coś większego od tej dwójki.
Wydanie "Wszechświatów" jest po prostu przepiękne. Myślę, że to jedna z najładniejszych z wyglądu książek(choć treść też jest świetna!), jakie kiedykolwiek czytałam. Zakochałam się bezgranicznie w tej okładce, tak adekwatnej do akcji książki! Uwielbiam takie dwuznaczności i grę, która w czasie lektury w mig staje się jasna. Jednak nie tylko okładka zachwyca. "Wszechświaty" mają też świetne wnętrze i nie mówię tu o samej treści. Każdy czytelnik marzy o takich bialutkich, grubych kartkach, które mają ten niepowtarzalny zapach. Jakie to szczęście, że ten piękny wygląd książki jest adekwatny do jej treści.
"Wszechświaty" potrafią wstrząsnąć czytelnikiem. Dużym plusem powieści są sekrety, niedopowiedzenia i wskazówki, które trudno odgadnąć, co dzisiaj jest naprawdę rzadkie, aby powieść od początku do końca była zaskakująca i tajemnicza i właśnie to mi się podoba. Czy ktoś z Was ma ochotę wybrać się w podróż pomiędzy światami?
Ogólna ocena: 8/10.
Jeszcze cudowniejsza okładka drugiej części. |
Seria: Wszechświaty
Tom: 1/???
Data premiery: 20 siepień 2013
Liczba stron: 268
Wydawca: Dreams
Seria "Wszechświaty"
1. Wszechświaty
2. Memoria (wydane w lutym we Włoszech)
Podróżowałam między światami dzięki uprzejmości wydawnictwa Dreams.