Największe wpadki 2015 roku - książki

Tak, jak istnieją książki, które absolutnie uwielbiamy, tak też są takie, które nienawidzimy od pierwszej strony. Niektóre tytuły pozostawiają po sobie wyjątkowy niesmak, który powraca do nas na samą myśl o nich. Na mojej liście uzupełnianej systematycznie w zeszłym roku znalazło się aż siedem takich pozycji, w tym dwie serie! Co mnie tak odepchnęło w tych tytułach?
"Girl Online" to seria, która mnie szczerze zadziwia. Jest tak płytka, głupiutka i bez żadnej wartości merytorycznej, a jednak nie dość, że została opublikowana, to jeszcze jest bestsellerem. Na całym świecie. Jak? Dlaczego? Co jest w tej książce, czego nie było w innych? Poprawka: czego nie znajdziecie we wszystkich fanfiction na temat zespołów pisanych przez dzieci? To aż smutne.
Wiem już, że powinnam porzucić "Niebezpieczne istoty" po pierwszym tomie, ale z różnych powodów trafiło do mnie "Niebezpieczne złudzenie". Już się boję na samą myśl, że mam na półce "Piękne istoty", ponieważ styl autorek... jest chyba najgorszy na świecie. Tak źle, nieprzyjemnych napisanych książek to ja nie czytałam.
Ach "Fangirl". Książka, którą kochałam zanim faktycznie trafiła w moje ręce i okazało się, że jednak nie, autorka wcale nie rozumie, co znaczy być fangirl, że nie jest to cudowna książka, która obnaży i ukoi moją duszę. No co najwyżej ją obrazi, gdy zobaczy się, jak Cath jest przedstawiona oraz krytykowana, że bycie fanem uważane jest za coś złego. Ja tak właśnie się czułam czytając tę książkę.
"Szarlotka" to bardzo dziwna, niepokojąca oraz odpychająca książka. Napisana jest we wszystkich możliwych stylach. Są wiersze, piosenki, scenki z dramatów, a to dopiero połowa listy. I to wszystko na niewielu stronach. Oznacza to, że autorce nie można odmówić kunsztu pisarskiego, jednak czy świadczy tak samo dobrze o treści? Nawet nie wiem, o czym dokładnie była ta książka...
John Green chyba zostaje moim naj-mniej-ulubionym pisarzem świata. "Papierowe miasta" to książka absolutnie bez sensu, o niczym. Nierealna, jeżeli chodzi o zachowania zarówno dorosłych, jak i nastolatków, nieprawdziwa z powodu rozwoju wydarzeń, niezły z niej żart, gdy weźmie się pod uwagę zakończenie.
Trylogia o "Arkadii" była taka obiecująca. Grecka mitologia osadzona w sycylijskich klimach. Mafia i legendy połączone zostały... bardzo, bardzo źle. I chyba najbardziej boli fakt, jak wielki potencjał miał ten pomysł, jak kuszące jest tło historii, a to wszystko zaprzepaszczone przez tak okropną fabułę!
Kolejne fanfiction na tej liście to "Ostatnia spowiedź", której recenzja dopiero niedawno ukazała się na blogu. Byłam bardzo podekscytowana tą serią, praktycznie już kupiłam pozostałe tomy taki był szał ciał i zachwyty, gdy pierwszy tom zadebiutował. A tutaj się okazało, że nie ma się czym zachwycać, a książki nie da się czytać. Serio, porzuciłam ją na wiele miesięcy po 30 stronach i długo zajęła mi mobilizacja oraz rozważania, czy czytać to dalej. Na pewno w niej trochę więcej głębi niż w "Girl Online", choć teoretycznie opowiadają o tym samym (to takie fanfiction dla starszych nastolatków), ale to wciąż za mało, aby była z tego dobra książka.

Jest oczywiście sporo książek, które rozczarowały mnie w większym lub mniejszym stopniu, jednak wyżej wymienione tytuły to te, które szczególnie mnie zawiodły, wymęczyły lub zdenerwowały.

Jakie książki sprawiły Wam największy zawód w zeszłym roku?

Sophie di Angelo

17 komentarzy:

  1. Ja najbardziej rozczarowałam się między innymi "Love, Rosie", "Drogą" i "Kochając pana Danielsa". Ja Girl online nie czytałam, ale już po fabule można stwierdzić, ze to jest kolejna płytka historyjka... właśnie, dla kogo?

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że znalazłam kogoś, kto ma dokładnie takie same zdanie odnośnie twórczości Johna Greena co ja :) Nie rozumiem tego zachwytu jego książkami, gdyż jeszcze nic mnie nie zachwyciło, a co więcej, większość mnie irytowała.

    bookcasemonster.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Fangirl również mi się nie podobała, natomiast Ostatnią Spowiedź kocham całym sercem <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tylko dwie z wymienionych przez Ciebie książek - "Fangirl" oraz "Ostatnią spowiedź". Jeśli chodzi o pierwszą, to nie miałam takich odczuć jak Ty - nawet mi się podobała. Natomiast co do "Ostatniej spowiedzi", to pierwszy tom w porównaniu do następnych był nawet znośny ;)
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Z całej tel listy czytałam tylko "Papierowe miasta" i dla mnie były spoko. Zdecydowanie z daleka będę się trzymać od Girl Online - od początku, po pierwszym przeczytaniu jej opisu stwierdziłam, że będzie płytko i żałośnie i nie wiem, czemu według innych wydaje się ona tak interesująca. (Zrozumiem jeszcze argument, iż jest się fanem Zoelli)

    OdpowiedzUsuń
  6. A mi akurat "Papierowe miasta" się bardzo podobały, zaraz po "Szukając Alaski" jest to moja ulubiona książka Greena, ale przecież każdy ma prawo do innego odbioru :)

    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Prawie nie czytam nowości dlatego też tylko mogę się cieszyć, że żadna z wymienionych książek nie wpadła w moje łapki ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. "Girl Online" niby czeka na półce, ale postanowiłam w tym roku ograniczyć do minimum czas na takie płytkie i naiwne historyjki, więc raczej szybko trafi na półkę kogoś innego ;) U mnie wśród najgorszych znalazła się między innymi "Niezauważalna" - tak głośno było o niej podczas wakacji, a to książka kompletnie bezwartościowa: nudna, nieprzekonująca i właściwie... o niczym tak naprawdę.

    Za to z "Papierowymi Miastami" zdecydowanie się nie zgodzę, dla mnie była to piękna i symboliczna podróż. Aczkolwiek mogłaby być lepiej napisana :D

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiało chłodem, nie ma co. ^^ Z wyżej wymienionej listy czytałam jedynie "Papierowe miasta" i książka okazało się w moim mniemaniu co najwyżej średnia, ale z zupełnie innego powodu - była nudnawa. Ale końcówka mnie właśnie rozwaliła, ostatnie 50 stron śmiałam się jak opętana (ale to może być powód mojego kiepskiego poczucia humoru, z którym się nigdy nie kryłam, haha ^^). Greena, choć bardzo go lubię, bronić nie będę, bo wiem, że to taki specyficzny autor, którego nie koniecznie trzeba ubóstwiać. Mnie osobiście odpowiada jego styl i humor oraz barwni (może nawet przejaskrawieni, ale mnie to nie przeszkadza) bohaterowie.
    Kurczę, a miałam zamiar przeczytać "Fangirl"... "Ostatnią spowiedź" zresztą też. Jak przypadkiem wpadną mi w ręce, to przeczytam, ale wcześniej się na to nie zanosi.
    Mnie w minionym roku zawiodły między innymi "Miasto kości" (groooza) i "Will Grayson, Will Grayson", ale nie było takich pozycji zbyt dużo, z czego się cieszę. ^.^
    zaczarrowana

    OdpowiedzUsuń
  10. Fangirl też mi się nie podobała.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam żadnej z tych książek i widze że nie mam czego załować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też nie przepadam za "Papierowymi miastami". Za to w końcu muszę przeczytać "Girl online" i wyrobić sobie własne zdanie na temat tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam takie samo zdanie na temat "Niebezpiecznego złudzenia" - co prawda nie czytałam akurat tej części, a jedną czy dwie wcześniejsze i byłam naprawdę rozczarowana. Nuda i flaki z olejem, szczerze mówiąc.
    Również "Papierowe miasta" okazały się być rozczarowującą historią. Pozostałych pozycji nie czytałam i nie planuję.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Na całe szczęście nie pokusiłam się o żadną z tych książek choć było blisko (no może poza papierowymi miastami). Ale co do "Pięknych istot" , nie radzę się zrażać. Co prawda, przeczytałam tylko "Istoty ciemności" (cz.2) i to po filmie (cz.1, geniusz ja), ale bardzo mi się spodobało, więc osobiście polecam.

    Pozdrawiam
    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam z tego tylko Fangirl i faktycznie mi się nie podobała. Była tragiczna :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Widzę, że wszyscy krytykują Fangirl. Mi jednak ona się podobała, nawet bardzo. Jeśli ktoś nie czytał, to polecam przeczytać samemu. Moim zdaniem odbiór tej książki zależy od tego na jakim etapie "fangirlu" jesteśmy. W pewnych momentach czułam się tak, jakbym czytała o sobie, co było dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej! A ja lekturę "Girl Online" i "Papierowych miast" mam akurat przed sobą. :D Jestem ciekawa, czy po przeczytaniu zgodzę się z Tobą, czy raczej stanę po drugiej stronie barykady. ;) A ja zawiodłam się "Pamiętnikiem" Nicholasa Sparksa. Czytałam ją kilkanaście lat temu i zachwycałam się bez reszty. Gdy przeczytałam ponownie w tym roku - zawiodłam się. "Najdłuższa podróż" też mnie nie powaliła, ale autor nadrobił "Listem w butelce". ;) Inne zawody tego roku planuję opisać na blogu. zapraszam! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Do zobaczenia przy kolejnym poście!
Xoxo