Harry Potter i Insygnia Śmierci część 2 - film

Wszystkie obrazki z rebloggy.com
To pożegnanie. Ostatni wpis o książkach oraz filmach o Harrym Potterze. Niezwykle mnie smuci ten fakt, lecz na szczęście to nie koniec samego uniwersum Harry'ego Pottera. Już w 2016 roku możemy się spodziewać pierwszego filmu z serii "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć", a autorka nie wyklucza powrotu do tego świata po 2020 roku, jest więc na co czekać! Tradycyjnie wpis ten pełen jest spoilerów.

Film widziałam tylko trzy raz. Niestety niewiele pamiętam z tego, jak oglądałam "Insygnia Śmierci" po raz pierwszy. Drugi raz był w grudniu, a trzeci całkiem niedawno.

Harry Potter to wyjątkowe przedsięwzięcie. Nie było wcześniej czegoś takiego i nie będzie. Ktoś słyszał o ekranizacji tak długiej serii książkowej zrobionej z takim rozmachem? Percy Jackson ma zostać zamknięty w trzech filmach, a niektóre serie, jak "Dary Anioła" w ogóle nie wyszły poza pierwszy film. Od Harry'ego Pottera zaczęło się dzielnie ostatnich tomów na dwa i choć wiele osób na to narzeka, to w niektórych przypadkach naprawdę ma to sens. Harry Potter jest również jednym z ostatnich filmów, które robiono w większej części ręcznie, a nie komputerowo. Wszystkie te plany, jak Nora, Privet Drive, Hogwart, a w tym Pokój Życzeń, który zapełniono praktycznie wszystkimi rekwizytami zgromadzonymi przez dziesięć lat, Ministerstwo Magii itd., praktycznie wszystko to budowano, a potem często rozwalano, gdy wymagała tego fabuła. Ilość ludzi zatrudniona przy tym była przeogromna, a dopiero potem rozpoczęła era zielonego ekranu, gdzie teraz rzadko kiedy buduje się plany od zera z taką starannością o detale. Harry'ego Pottera również bardzo długo kręcono. Praktycznie każdy z filmów to dziesięć miesięcy na planie lub dłużej, a wszystko to z powodu pracy z młodzieżą, która musiała brać udział w lekcjach aż do 16-ego roku życia, a potem mogła to robić, jeżeli chciała i zapewniano do tego warunki. Teraz, gdy patrzę na ciekawostki na przykład na Filmwebie, to rzadko kiedy film kręci się dłużej niż trzy miesiące pod rząd.

Jak byłam młodsza, około szóstej klasy podstawówki, gdy do kin wchodził "Zakon Feniksa" naprawdę marzyłam o tym, żeby być częścią tego świata. Głupie, ale od czego są marzenia. Teraz mijają cztery lata od premiery ostatniego filmu, jednak Harry Potter żyje, muzeum w Londynie oraz parki rozrywki w USA i Japonii mają się coraz lepiej. Gadżety cały czas się sprzedają, a w sklepach dla geeków, czy księgarniach rzeczy dla fanów nie znikają z półek. Harry Potter jest właściwie jedną z niewielu ekranizacji, gdzie nie znajdziemy wydania filmowego książki, co jest dość niezwykłe. W czasie pisania tych wszystkich tekstów o Harrym Potterze myślałam nad aktorami, który brali udział w tym przedsięwzięciu. Dla osób dorosłych i starszych była to tylko część kariery, a dla wielu innych dopiero jej początek. Sprawdzałam na Filmwebie oraz Imdb, jak się sprawy mają i dla głównych aktorów nie wygląda sytuacja najgorzej, choć zdecydowanie Emma bryluje w towarzystwie (ostatnio dostała główną rolę w ekranizacji "Królowej Tearlingu", o której niedługo się wypowiem), choć oczywiście nie jest tutaj uwzględnione to, że wiele osób gra w teatrach, co absolutnie uwielbiam, jeżeli chodzi o Brytyjczyków. Nawet największe gwiazdy grają na deskach teatru. Zastanawiałam się również, jak to jest, ponieważ Harry Potter to "łatka", która do końca życia na nich zostanie. Nawet na planie statyści nie nazywali Daniela po imieniu, lecz mówili o nim per Harry. Ja uważam, że bycie pewnego rodzaju twarzą legendy to coś wspaniałego i patrząc po np. Tomie Feltonie niektórzy nie mają nic przeciwko, co jest naprawdę super.

Przyznam się do czegoś. Uważam się za feministkę, dlatego popieram jak najbardziej działania Emmy Watson w tym kierunku oraz podziwiam niesamowicie postacie kobiecie, które stworzyła J. K. Rowling. Jednym z dodatków do "Insygniów Śmierci" jest właśnie filmik "Kobiety w świcie Harry'ego Pottera". Autorka opowiada o tym, jak np. ktoś zarzucił, że Molly jest typową kurą domową, co ją bardzo zabolało, ponieważ niektóre kobiety wybierają taką drogę w życiu, że zostają w domu i opiekują się rodziną i to powinno być coś wspaniałego i docenianego. Wcale nie oznacza to, że są one słabe, czego owocem była scena, w której pani Weasley zabija Bellę. Tak z ciekawostek, to w "Insygniach Śmierci" znalazło się najwięcej "przekleństw", niż w pozostałych częściach, choć powinno się wydać to oczywiste, to i tak było oburzenie z powodu użytego przez Molly słowa "suka". Dodam od siebie, że aktorki świetnie się bawiły grając tę scenę.

Minerwa McGonagall to również jedna z bardzo silnych postaci kobiecych. Uwielbiam po prostu tę scenę. Snape chodzi i grozi, wyciąga różdżkę gotowy do ataku, a uczniowie nic, ale pojawia się profesor McGonagall i wszyscy pierzchają na boki. Genialnie to zrobiono. To jedna z moich ulubionych scen w "Insygniach Śmierci", a Minerwa jest jedną z moich ulubionych postaci. Może nie było jej wiele, a jednak zawsze miała w sobie charakter oraz siłę. 

Narcyza Malfoy to kobieta, dla której również rodzina jest najważniejsza, jak to jest w przypadku Molly Weasley. Pojawia się ona dopiero w "Księciu Półkrwi" i choć niewiele mogliśmy zaobserwować ją na ekranie, to widzieliśmy niesamowitą troskę o syna. Tak wielką, że Snape zadeklarował swoje życie. Tak wielką, że skłamała Voldemortowi, a następnie w pierwszej możliwej chwili zabrała swoje dziecko i ulotniła się z Hogwartu. Lubię myśleć, że tą cząstkę dobra Draco ma po swojej matce.

Nie widzieliśmy wiele na ekranie Lily Evans/Potter. Znamy ją właściwie tylko z wspomnień, głównie Snape'a. Jednak ona również wykazała się ogromną siłą oraz odwagą, gdy stanęła między synem, a Voldemortem, ponieważ ten nie chciał jej zabić... Przynajmniej w książce, teraz nie mogę sobie przypomnieć, aby w filmie padły słowa "Odsuń się, głupia." Swoją ofiarą chroniła pozostałą jej rodzinę przy życiu, a Petunia, mimo tego pozornego zła, podtrzymała swoją miłością moc tej magii.

Jednym z najważniejszych wątków w "Insygniach Śmierci" jest oczywiście poznanie prawdy o Snape'ie. Serio, to łamie moje serce, patrzenie tylko na te gify, a co dopiero przeżywanie tego za każdym razem, gdy oglądałam film, a następnie filmiki. Pewnie, gdy pierwszy raz poznawałam tę historię, to nie darzyłam Snape'a aż tak wielkim uczuciem, ale do niektórych rzeczy trzeba po prostu dojrzeć, aby naprawdę je zrozumieć. Snape na swój sposób troszczył się o Harry'ego i widać było, że fakt, że Dumbledore wiedział, że Harry musi zginąć kolejny raz złamał mu serce. Ciekawe jest również, że Lily użyła również słowa Always, gdy Harry zobaczył ją po raz ostatni trzymając w ręku Kamień Wskrzeszenia. Nieładnie tak grać z moimi emocjami!


Bitwa o Hogwart to epickie widowisko. Podoba mi się, jak wszystko przedstawiono i rozplanowane. Chwile prawdziwej grozy oraz akcji, a zaraz potem chwila przerwy w postaci wspomnień Snape'a. Trochę pozmieniano rzeczy przenosząc je na ekran, ale naprawdę podoba mi się, że walka Voldemorta oraz Harry'ego miała miejsce na dziedzińcu, a nie w Wielkiej Sali. Swoją drogą, to i Voldemort i Bella umarli w dość specyficzny sposób, rozsypując się w proch (?). To coś nowego, choć na pewno wygląda bardzo zjawiskowo.


Nie zabrakło w tej części również miejsca na romans. Z ciekawostek, gdy nagrywano pocałunek Hermiony i Harry'ego, który horkruks pokazał Ronowi, Rupert nie mógł przestać się śmiać i musiano go wyprosić ze studio. Dość długo nagrywano scenę pocałunku Rona i Hermiony, aż w końcu aktorzy wczuli się kompletnie w swoje role i wtedy wyszło wszystko idealnie. Uwielbiam też pocałunek Ginny oraz Harry'ego, choć nie ma go w książce.

Nie mogłabym nie wspomnieć o samym zakończeniu... Oczywiście fani, którzy przeczytali już książki wiedzieli, że prędzej, czy później aktorzy pojawią się na stacji, więc robiono podpuchy z cyklu zakładaniu na głowę trzem osobą worków, które nie były aktorami i ich ucieczce przed fanami. Ostatecznie jednak w filmie pojawiało się nagranie ze studio. Do kręcenia tej sceny używano specjalnych technik, a z ciekawostek żonę Draco Malfoya Astorię Greengrass zagrała jego partnerka w prawdziwym życiu  Jade Olivia. Scena jest naprawdę fajnie zrobiona, choć przyznam, że gry oglądałam film z siostrą po raz pierwszy, to spojrzałyśmy na siebie kątem oka i ryknęłyśmy śmiechem. Tak więc końcówka Harry'ego Pottera może być również dość zabawna.

Dodatki do filmu również nie zawodzą. Zrobione są w podobnej formie, co przy poprzedniej części podzielone na najważniejsze wydarzenia, gdzie szczegółowo pokazano np. scenę w banku Gringotta oraz wiele uwagi poświęcono samym goblinom. Słowo daję ogląda się te dodatki ze wzruszeniem, gdy widzi się, jak wszyscy są mili i uprzejmi. Wiele filmików daje kolejny wycisk emocjom, jak na przykład ten poniżej o ostatnich dniach różnych osób na planie. Z ciekawostek ostatnią rzeczą, jaką nakręcono była scena z Ministerstwa Magii z pierwszej części z wskakiwaniem do komików (jak mi się wydaje). I'm not crying, you're crying.
Jak jesteśmy przy dodatkach, to muszę wspomnieć dodatki do "Księcia Półkrwi", o których kompletnie zapomniałam, a konkretnie film "Jeden rok z życia J. K. Rowling", gdzie pokazano przygotowania do wydania ostatniego tomu i towarzyszące temu działania oraz emocje. Autorka opowiedziała wiele o sobie, o swoim dzieciństwie, wspomnieniach, inspiracjach. Podoba mi się, jak bardzo się otwarła i patrzę na nią w zupełnie innych sposób. Oczywiście od dawna podziwiałam J. K. Rowling, ale wydawała się mi taka... sama nie wiem nieprzyjazna, sztywna. Nadal to widzę, ale znam już wytłumaczenie. Naprawdę polecam ten film, jest on dość długi, ale fani autorki nie powinni go sobie odpuścić.

I to już koniec. Łamie mi to serce naprawdę, jednak wiem, że będę wracać do tej historii zawsze. Niektórych książek nigdy nie przeczytam drugi raz, innych filmów ponownie nie obejrzę. Na pewno jednak Harry'ego Pottera to nie spotka taki los.

"After all this time?
Always."

Sophie di Angelo

7 komentarzy:

  1. Kocham te książki i filmy <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam wszystkie Twoje wpisy o Harrym, możesz być pewna, że codziennie właziłam z trzydzieści razy i sprawdzałam czy nowy wpis już jest. Ten film, który na końcu wstawiłaś, na nim łzy mi leciały. A o ile się nie mylę to ekranizacja Fanstastycznych Zwierząt chyba jest zaplanowana na 2016. :p P.S. Dziękuję Ci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, wkradł mi się błąd. :)
      I dziękuję za miłe słowa. ♥

      Usuń
  3. Ja oglądałam tylko dwa razy ;)) Pozostałe części po... kilkanaście. Kooocham filmy o Harrym, gorzej z książkami. Są ciekawe, pełne magii, ale filmy są bardziej zjawiskowe, bardziej interesujące. Uwielbiam sceny ze Snapem, ach, wszystkie sceny z ostatniej części ubóstwiam ^^ Ale chciałabym obejrzeć jeszcze jedną, ósmą część...
    Byłam w tamtym tygodniu an wycieczce w Anglii i... tam serio są wszędzie gadżety z Harrym :P
    zaczarrowana

    OdpowiedzUsuń
  4. Post dla fanów tej serii, a ja jestem chyba jedyną osobą, która nie przepada za Harrym :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawa analiza postaci kobiecych ;) Chociaż ja osobiście nienawidzę Ginny.
    Ależ ja mam przez Ciebie ochotę obejrzeć ponownie ten film, ale wiem, że będę ryczała, już nawet czytając o Snapie miałam łzy w oczach...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Do zobaczenia przy kolejnym poście!
Xoxo