Zaginiona dziewczyna - film

Źródło: FB
Każda wizyta w kinie to pewne ryzyko - nie wiemy, czy film będzie chociaż w połowie tak dobry, jak trailer się prezentował i potem oglądając go w domu o wiele częściej czujemy się zadowoleni, że jednak nie poszliśmy do kina, ponieważ to nie lada komplement powiedzieć, że żałuje się, że nie obejrzało się danego filmu na wielkim ekranie, ponieważ jest tego wart. Jeżeli "Zaginiona dziewczyna" Was ominęła, to na pewno zapragniecie cofnąć się o te kilka miesięcy wstecz i obejrzeć ją w kinie, ponieważ - jak dla mnie - jest to najlepszy film 2014-ego roku.
OPIS: Po przeprowadzce Amy i Nick przeżywają kryzys. Gdy w dniu rocznicy ślubu kobieta znika bez śladu, jej mąż staje się głównym podejrzanym. 

"Zaginiona dziewczyna" jest ekranizacją książki o tym samym tytule autorstwa Gillian Flynn, której nie czytałam przed obejrzeniem filmu, lecz dopiero po i nie żałuję! Są punkty wspólne, są różnice i zakręcenia fabuły. Scenarzyści zapewniali, że zakończenie będzie zupełnie inne. Czy tak było... Trzeba przekonać się samemu, ponieważ naprawdę WARTO.

"Zaginiona dziewczyna" rozpoczyna się naprawdę niepokojąco. Muzyka potrafi mieć niesamowite oddziaływanie na duszę i sprawiać, że czujemy dokładnie to, czego oczekiwali twórcy filmu. Tutaj dreszczyk niepewności można było już poczuć oglądając napisy początkowe, a następnie rozległ się głos... Emocje. sięgają. zenitu. Zwłaszcza po tym, gdy skończy się oglądać film i pomyśli ponownie o tym, jak się rozpoczął. Niesamowicie udane posunięcie, aby zrobić taki prolog oraz epilog, świetny smaczek na rozpoczęcie oraz niezły wstrząs na sam koniec. Zostawia tą nutkę niepokoju po sobie - przez kilka chwil siedzi się po prostu w absolutnej ciszy i żyje się tą historią.

Źródło: tumblr.com
Po obejrzeniu trailera można by pomyśleć, że "Zaginiona dziewczyna" nie jest aż tak bardzo skomplikowaną historią. Poznajemy Nicka i Amy, którzy nie mogą sobie poradzić z kryzysem w małżeństwie. Gdy Amy znika akcja szybko się zagęszcza, dzięki między innymi znakomitym poszukiwaniom skarbów, co było tradycją tej pary w każdą rocznicę. Powoli poznajemy bohaterów - przez flash backi, a konkretnie dzięki dziennikowi zaginionej Amy. Czas płynie niesamowicie szybko, chociaż "Zaginiona dziewczyna" zdecydowanie nie ma szybkiego tempa, dla mnie jest jednak idealnie - doskonale mogę się wczuć w historię, a każdy wątek zostaje doprowadzony do końca.

Szybko można było więc zauważyć, że "Zaginiona dziewczyna" została wyreżyserowana z prawdziwą starannością. Raz subtelnie, raz kamera na dłużej skupiła się na jednym elemencie, nie bano się próbować różnych form i dzięki temu obraz pod względem technicznym jest dopracowany do ostatniego szczegółu. Każdy moment jest istoty, a wprowadzenie danego flash backu w tym momencie nie pozostaje bez znaczenia - to gra, do której podjęcia widz jest zapraszany.

Reżyseria: David Fincher
Czas trwania: 2 godz. 29 min.
Na podstawie: 'Zaginionej Dziewczyny' Gillian Flynn
Nie bez znaczenia jest tutaj również doskonale dobrana obsada. Ben Affleck jest obecnie można by powiedzieć "ekskluzywnym" aktorem, ponieważ od wielu lat pojawia się tylko w wyselekcjonowanych filmach, a każdy z nich jest zdecydowanie ambitny, ponieważ tego pana częściej spotkamy za kamerą niż przed nią. Według mnie nie można było wybrać lepszego odtwórcy tej roli. Rosamund Pike w roli Amy była również absolutnie zachwycająca. Jej głos, mimika i gesty - nie dało się nie kupić tej historii. Honory trzeba również oddać pozostałym aktorom, ponieważ również obsada w tym filmie została dobrana świetnie. Mogłabym wymieniać po kolei dosłownie każdą osobę, która odegrała w "Zaginionej dziewczynie" większą rolę, ponieważ w czasie oglądania poświęciłam im sporo myśli będąc pod wielkim wrażeniem wielkiego poziomu!

"Zaginiona dziewczyna" jest typem filmu, gdzie wychylamy się do przodu, aby nie uronić ani słowa z opowieści. Zwroty akcji są szokujące i porywające i chętnie bym je tutaj opisała, ale nie chcę Wam odbierać przyjemności z oglądania, więc powiem po prostu, że ten film należy ocenić dopiero po obejrzeniu całości. Nie wyciągajcie pochopnych wniosków, nie wierzcie we wszystko, co widzicie - pozory mylą.

Oglądałam "Zaginioną dziewczynę" już cztery raz i na pewno sięgnę po ten film jeszcze nie raz, ponieważ jestem nim absolutnie oczarowana. Jest on zniewalający w ten mroczny, niebezpieczny sposób. Historia jest nieprzewidywalna, a doskonała gra aktorska dopełnia całości. "Zaginiona dziewczyna" zdecydowanie należy do najlepszych filmów, jakie widziałam.

Ocena: 10/10.

PS. Nie zapomnijcie wziąć udziału w konkursie!

Sophie di Angelo

12 komentarzy:

  1. Sporo dobrego słyszałam o tym filmie, ale o książce chyba jeszcze więcej. I widziałam całkiem sporo materiałów na temat filmu w internecie i na tumbrze. To i Twoja recenzja jeszcze bardziej podkręcają moje zainteresowanie. Problem w tym że nie mam czasu ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, genialny film, chociaż ja oglądałam go po lekturze, ale też nie żałuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja recenzja jest bardzo pochlebna a jednocześnie szczera i zachęcająca. Napisałaś tak o tym filmie, że nawet ja się do niego przekonałam, pomimo początkowych wahań. No cóż, dzięki z polecenie! Z pewnością będzie tak jak piszesz i będę żałować, że nie byłam na nim w kinie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ten film i uwielbiam powieść :). Co prawda zauważyłam kilka nieścisłości, ale Fincher tak wplątał mnie w historię, że nie przestałam czerpać przyjemności z oglądania filmu po raz n-ty.
    P.S. Widziałaś, że do amerykańskiego blu-raya dołączono prawdziwą książkę o Niezwykłej Amy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, pierwsze słysze, ale uważam, że to mega fajne :)

      Usuń
  5. Przed obejrzeniem filmu chciałam najpierw sięgnąć po książkę, ale jak widać nie jest to konieczne. Bardzo chętnie zapoznam się z "Zaginioną dziewczyną" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam właśnie, że ten film jest naprawdę dobrze nakręcony i bardzo wciągający, mimo historii. Nęci mnie, aby zobaczyć Bena w roli Nicka, ale chyba logiczniej będzie najpierw przeczytać książkę, żeby nie psuć sobie lektury robiąc całkowicie odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie nie zepsułam lektury wcale, a wcale :)

      Usuń
  7. Nie czytałam książki, więc może najpierw sięgnę po nią. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym obejrzeć ten film... ale skoro jest pierwowzór książkowych, to jednak pierwsza musi być książka :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Do zobaczenia przy kolejnym poście!
Xoxo