Klub Karmy - Jessica Brody

Karma, czyli wiara, że wszystkie popełnione przez Ciebie uczynki, wrócą z nawiązką; niestety zasada dotyczy nie tylko dobrych zachowań, ale również złych. Można więc nieźle oberwać od losu, gdy się nabroiło. Co jednak, gdy się karma nie kwapi się do wyrównania rachunków? Wtedy czas wziąć sprawy w swoje ręce!

Życie Madison nie mogło układać się lepiej! Zgłoszenie do rubryki "Najlepsze ciacha" dotyczące jej własnego chłopaka dostało się do gazety i wreszcie została ona zaproszona wraz z przyjaciółkami na ekskluzywną imprezę w Lufcie. Tam jednak nakrywa swojego chłopaka na zdradzie... Postanawia jednak nie pogrążać się w rozpaczy, lecz wraz z przyjaciółkami ukarać jego i inne osoby, z którymi jeszcze karma sama się nie rozprawiła.

"Klub Karmy" to dowód, że można stworzyć książkę opartą na wielu najróżniejszych schematach, a i tak zrobić to dość ciekawie, że wyróżnia się ona na tle innych. Wspomnę choćby o dwóch dobrze nam znanych sytuacjach, czyli zdradzie chłopaka z piękniejszą dziewczyną oraz innym chodzącym wcześniej z lasencją, której inteligencja nie powalała na kolana, choć sam oczywiście był cudny i w ogóle. Zastanawiam się za każdym razem, czemu był on w takim przypadku z taką głupią gęsią, skoro wygląd i takie tam u dziewczyny nie są dla niego najważniejsze. Pewnie oczywiście będzie też twierdził, że ona nie jest taka, jak wszyscy uważają (choć jest). Ktoś zna może wyjaśnienie na to niezbadane, a wciąż występujące zjawisko?

W "Klubie Karmy" autorka porusza całkiem sporo problemów nastolatek, zaczynając od tych najbardziej błahych, a kończąc na dość poważnych sprawach. Nasze bohaterki moim zdaniem balansowały na granicy prawa, a nawet w pewnym momencie można je oskarżyć o przekroczenie, co nieźle mnie zaskoczyło, ponieważ czegoś takiego po tych pozornie zwyczajnych dziewczynach zupełnie bym się nie spodziewała. Im dalej zapędzały się w wyrównywaniu rachunków z karmą, tym robiło się poważniej, choć też dzięki temu akcja była dynamiczna i lekko szła do przodu.

Jessica Brody znana jest w Polsce z "52 powodów, dla których nienawidzę mojego ojca", a książkę tę zapamiętałam sobie z pewnym sentymentem, ponieważ zakończyła się ona morałem. Co jak co, ale nie znajdziemy go na za wiele w dzisiejszych młodzieżówkach, gdzie główni bohaterowie wychodzą cało z kłopotów i to obronną ręką. Jessica Brody doskonale zdaje sobie jednak sprawę, że zupełnie inaczej jest w prawdziwym życiu i właśnie to pokazuje w swoich książkach. Jestem bardzo ciekawa, jakie jeszcze historie nam zaprezentuje.

"Klub Karmy" to przyjemna oraz lekka młodzieżówka i trzeba przyznać, że jedna z ciekawszych dostępnych obecnie na rynku, ponieważ zawiera stary, dobry morał; w ogólnym rozrachunku muszę jednak powiedzieć, że już nie jest dla mnie taka powieść czymś szczególnym. Mam wrażenie, że spodobała się ona o wiele bardziej mojej trzynastoletniej siostrze, więc jeżeli szukacie wakacyjnej lektury, która zainteresuje i rozbawi (chichoty gwarantowane!) nie tylko Was, ale i młodsze rodzeństwo, to pomyślcie koniecznie o "Klubie Karmy".

Ocena: 7/10

Tytuł oryginału: Carma Club
Liczba stron: 302
Wydawca: Fabryka Słów
Powieść w jednym tomie 

Sophie di Angelo

12 komentarzy:

  1. Kiedy przeczytałam opis książki, wcale mnie ona nie zainteresowała. Wątek z karaniem innych wydał mi się trochę bezsensowny. Jednak Twoja recenzja mnie zaciekawiła i jeżeli powieść kiedyś trafi w moje ręce, chętnie się z nią zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta pozycja jest moim must have!, po prostu muszę ją mieć. :) Głównie z powodów autorki, po książka 52 ..., bardzo mi się podobała. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinna Ci przypaść do gustu w takim razie. :)

      Usuń
  3. Myślałam, że książka wypadnie gorzej...Czuję się zachęcona do lektury Karmy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze mówią, nie miałam w rękach żadnej książki tej autorki. Pamiętam, że kiedy wychodziły 52 powody, dla którego nienawidzę mojego ojca i był wielki szum, sama przeszłam obok tego obojętnie. Więc nie wiem dlaczego, ale coś we mnie chce sięgnąć po Klub Karmy i przeczytać ten morał. Z drugiej strony boję się, że ta książka może wydać mi się za słaba.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z początku nie miałam chęci sięgnąć po tę książkę, bo ani opis nie zachęcał ani tym bardziej okładka. Pojawia się jednak coraz więcej pozytywnych recenzji i nawet jeśli twierdzisz, że "Klub karmy" bardziej spodobałby się Twojej siostrze, chyba i tak się skuszę, bo tak jak Ty mam sentyment do "52 powodów..." ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Własnie czytam, wiec wrócę tu jak będę po, żeby porównać nasze wrażenia

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie się z nią zapoznam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba sięgnę po książkę, bo wydaje się przyjemna, a poprzednia tej autorki podobała mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę się chyba wybrać w takim razie do biblioteki, bo czuję że to dobra książka w sam raz na początek wakacji ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie czytałam żadnej książki tej autorki, ale po Twojej recenzji widzę, że będę musiała to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. 52 powody były niezłe, ale nie aż tak niezłe, bym chciała sięgnąć po Klub Karmy. Po prostu na razie nie mam ochoty na lekkie młodzieżówki. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Do zobaczenia przy kolejnym poście!
Xoxo