Sophie & Bucherwelt
  • Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca
  • Recenzje
    • Autorami
    • Tytułami
    • Filmów i seriali
  • Przeczytane
    • 2012-2017
    • 2018
  • Kolekcja Ricka Riordana
  • Różne
    • Zdobycze
    • Must have
    • Miesiąc z...
    • Jak zacząć blogować?
    • Oceny
Seria: Felix, Net i Nika
Tom: 13/???
Liczba stron: 398
"- Killwitch istnieje w tym miejscu od przeszło pięciuset lat - powiedziała Nika. - Przeczytałam to w jednej z książek w bibliotece. Tyle że kiedyś nazwę pisało się oddzielnie – Kill Witch. To znaczy „zabić czarownicę”. 
Net wzdrygnął się i spojrzał na nią z rozdrażnieniem. 
- Wiesz, co znaczyło kiedyś „Radom”? 
- Co? 
- Nie wiem, ale pewnie coś równie strasznego."

Wakacje Felixa, Neta i Niki zapowiadały się naprawdę wspaniale. Tydzień w Szkocji, a następnie w Anglii, w Londynie. Wszystko pięknie, gdyby nie fakt, że dowiedzieli się dzień przed wyjazdem, że muszą być tam już... jutro. A jak to już bywa w przypadku tej trójki przyjaciół, to dopiero początek ich problemów...

"Klątwa domu McKillianów" to trzynasty już tom serii o przygodach trójki przyjaciół, a oni dopiero skończyli drugą klasę gimnazjum. Nie ma co - pobiliśmy J.K. Rowling dwukrotnie, ponieważ czternasty tom już "się pisze", a ja po lekturze tej części już nie mogę się już doczekać, ponieważ wreszcie świetnie bawiłam się przy czytaniu, więc wygląda na to, że pojawiła się nadzieja dla mnie i tej serii. Jak to ja, jeżeli chodzi o 'wielotomowce' czytam część, jaką mam pod ręką, dlatego takie serie, jak "CHERUB", "Stephanie Plum", czy właśnie "Felix, Net i Nika" potrafię czytać bardzo nie po kolei, ale hej! Tak jest według mnie o wiele ciekawiej.

"-Tak pamięć będzie lepiej działała podczas zaniesypiania. Widzę i pamiętam każdy przedmiot osobno. Nigdy ci się nie śniło, że zaglądasz do plecaka, a tam nie ma nic z potrzebnych rzeczy? 
- Ja to miewam na jawie."

W trzynastym tomie nasi bohaterowie będą musieli zmierzyć z klątwą, która od stuleci daje się we znaki pewnemu szkockiemu rodowi. Gdy więc Felix, Net i Nika pojawiają się w Szkocji u swojego przyjaciela, nie ma szans, żeby ominęła ich zabawa z tym związana i to jakże zresztą ciekawa! Napięcie w powieści jest naprawdę przednie; niesny, których doświadczają bohaterowie oraz ich próby znalezienia rozwiązania zagadki... Nie wiem, czy to po prostu brytyjski klimat, czy całkowicie celowy zabieg, ale książka ma klimat iście sherlockowy i dlatego wraz z naszą trójką próbowałam połączyć wskazówki w całość. Jednak nie udało mi się odkryć, co może skrywać list aż do samego końca... Według mnie to wielka zaleta, ponieważ umiejętnie budowane napięcie oraz stopniowe podrzucanie kolejnych tropów sprawiło, że książka bezustannie przykuwa uwagę czytelnika.

Największym minusem jest według mnie zakończenie - i nie chodzi tu o jego treść, ale o jego nagłość. Obserwowałam procenty, które pozostały mi do końca książki i byłam zaskoczona, ponieważ po takich zgrabnych zagraniach i kluczeniach, nagle jest bum i koniec opowieści, a epilog naprawdę krótki i można powiedzieć zwięzły w słowach. Wygląda to, jakby było pisane na szybko, ale pewnie winę ponosi też fakt, że kumulacja napięcia znalazła swoje ujście tak nagle, że czytelnik nie miał czasu tego przeanalizować, ponieważ było to już zakończenie. Szkoda! Chociaż kto wie... Może czternasty tom będzie swoistą kontynuacją wakacji?

"Przyszedł do kuchni i poprosił o butelkę czegoś mocniejszego.
- I… - Net zawiesił głos - dostał? 
Pokojówka przytaknęła. 
- Trochę na to jednak za wcześnie. 
- No, ma piętnaście lat. 
- Mam na myśli porę dnia. Jest przedpołudnie. 
- Wieczorem nadal będzie miał piętnaście.”

"Felix, Net i Nika oraz klątwa domu McKillianów" to na chwilę obecną mój ulubiony tom serii, choć kilka jeszcze przede mną, ale sami rozumiecie, że po prostu inteligentne zagadki, dobry humor i Wielka Brytania to dla mnie idealne połączenie. Polecam, jeżeli również lubicie taką wariację w książkach, a dla fanów to z pewnością jest MUST HAVE.

Ocena: 8/10.
Podziel się
Tytuł oryginału: Sky Raider
Seria: Pięć Królestw
Tom: 1/5
Liczba stron: 440
"Łupieżcy niebios" to pierwszy tom nowej serii Brandona Mulla skierowanej do młodzieży - jednak nie tylko. Autora znałam już od jakiegoś czasu, co więcej byłam gorąco zachęcana do lektury jego twórczości, ale jak wiele polecanych książek, odkładałam to na potem. Po lekturze pierwszej części "Pięciu Królestw" wiem jednak, że będę musiała to, jak najszybciej nadrobić. (Zacytowanie Ricka Riordana na skrzydełku też rozbudza apetyt na czytanie, nie ma co ukrywać!)

To miało być typowe Halloween. Kto jednak spodziewał się, że wizyta w Domu Strachów może skończyć się tak tragicznie? Dzieci zostają uprowadzone i przeniesione daleko poza znany im świat. Cole trafia wraz z przyjaciółmi do tajemniczego miejsca nazywanego Obrzeżem. Aby uratować ich oraz siebie, musi pomóc jedynej osobie, która będzie mogła go w tym wesprzeć. Jednak jest to niebezpieczne zadanie...

Czasami niektórzy próbują pisać fantastykę, a wychodzi z tego jedna wielka parodia; nie musicie się jednak obawiać, ponieważ sprawa ta nie dotyczy Brandona Mulla, gdyż niektórzy pisarze potrafią tak operować słowami, że nie mamy żadnych obiekcji, nie negujemy tego, co się dzieje, lecz zasiadamy wygodnie i dajemy się porwać w przyrodzie - tak właśnie jest w przypadku "Łupieżców niebios". Autor opisuje wydarzenia i bohaterów tak plastycznie, że nie sposób, nie widzieć tego oczami wyobraźni - tym zdecydowanie jest ta opowieść: prawdziwą pożywką dla fantazji.

Jestem oczarowana tym, jak Brandon Mull wykreował ten świat. Niektórzy mogliby powiedzieć, że jest to sposób sprawdzony i dość prosty, ale czy to nie na bazie sprawdzonych rzeczy często powstają poruszające historie o prawdziwych bohaterach? W niektórych sprawach nie trzeba być nowatorskim - choć wyobraźni autorowi odmówić nie można, co zauważycie, jak tylko poznacie znaczenie tytułu, czyli kim są "Łupieżcy niebios" - aby stworzyć dobrą historię. Pierwszy tom bazuje na motywach, które są nam znane, ale sposób, w jaki historia jest opowiedziana sprawia, że jest to coś innego i zdecydowanie intrygującego.

Pięć Królestw - Brandon Mull
1. Łupieżcy niebios
2. The Rogue Knight
3. Crystal Keepers
"Łupieżcy niebios" zaczynają się tak niewinnie, przyziemnie, a to co się dzieje potem... Zaskakujące, jednak jak najbardziej w pozytywny sposób! Wiele razy mówi się, że od jakiejś powieści nie da się oderwać i tak samo jest w tym przypadku. Zasiadamy do lektury z uśmiechem na twarzy, a czas płynie, jak zaczarowany i to właśnie uwielbiam w czytaniu dobrych książek.

Zwykle noty od autorów pełne są nazwisk lub pozostawiają po sobie bezosobowe wrażenie, jednak w tym przypadku było inaczej. Brandon Mull przedstawił się czytelnikowi - opowiedział o swojej twórczości, wyjaśnił parę kwestii oraz powitał osoby, które wraz z nim są gotowe zmierzyć się z każdymi problemami, które pojawią się w tajemniczych "Pięciu Królestwach", a ja zdecydowanie od teraz do nich należę.

"Łupieżcy niebios" to opowieść godna polecenia dla wszystkich fanów Brandona Mulla, lecz nie tylko. Choć jest to historia skierowana do młodzieży i w takim wieku są nasi bohaterowie, to jednak dobra historia zawsze się wybroni, jeżeli damy jej na to szansę, a moim zdaniem "Pięć Królestw" na taką zasługuje.

Ocena: 8/10.
Podziel się
Tytuł oryginału: Nyckeln
Seria: Engelfors
Tom: 3/3
Liczba stron: 806
Czasami kończąc serię czujemy ulgę, jednak są takie historie, które moglibyśmy poznawać bez końca - tak właśnie jest w przypadku trylogii Engelsfors. Trzeci i ostatni tom to solidna lekturka - cegiełka, która ma osiemset parę stron, jednak muszę Wam zdradzić, że czytanie szło aż za dobrze i dużo szybciej niż oczekiwałam musiałam pożegnać się z tym światem. W momencie, w którym skończyłam "Klucz" zaczęłam zazdrościć wszystkim, którzy mają tę opowieść przed sobą - chciałabym poznać ją na nowo!

OPIS: W ENGELSFORS ZBLIŻA SIĘ KONIEC.
Minął niespełna miesiąc od tragedii na sali gimnastycznej w liceum w Engelsfors, lecz Wybrańcy nie mają czasu, żeby dojść do siebie. Niebawem ich świat znowu stanie na głowie. Pytania znajdą odpowiedzi, tajemnice zostaną wyjawione, a lojalność będzie wystawiona na ciężką próbę. Czasu jest coraz mniej, a Wybrańcy mogą być pewni tylko jednego – że wszystko się zmieni.

Ocena: 10/10.

Recenzja powstała dla portalu upadli.pl
Podziel się
Hej! Zostałam nominowana do kolejnego tagu przez Karolinę (wpadnijcie na jej bloga), której pięknie za to dziękuję. Nie ma co ukrywać, że każdy ma swoje zwyczajne związane z czytaniem - jedne są niewinne, a inne trochę pokręcone na pierwszy rzut oka, ale jak to się mówi jest wiele rodzajów ludzi.
1. Czy masz w domu konkretne miejsce do czytania? 
Tak. W domu czytam tylko na swoim łóżku i zazwyczaj wygląda ono, jak na zdjęciu obok. Opieram się o ścianę, przykrywam kocykiem, a z tyłu mam światło, czyli albo okno albo lampki. Lubię, jak mam dobrze oświetloną książkę. Dodatkowo na parapecie mogę trzymać herbatę i elegancko po nią sięgać!


2. Czy w trakcie czytania używasz zakładki czy przypadkowych świstków papieru?
Zazwyczaj używam zakładki, a właściwie już dwóch. Pierwszą z nich jest niezastąpiona Benedictozakładka, a druga ma gumkę, która zabezpiecza książkę przed otwieraniem się, a dodatkowo używam jej do trzymania ołówka. Dzięki temu mam go zawsze pod ręką!

3. Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę? Czy musisz dojść do końca rozdziału, okrągłej liczby stron?
Jak muszę to mogę, ale inna sprawa, że nie lubię. Zawsze wolę przeczytać do setnej strony, czy końca najbliższego rozdziału, a potem dopiero wziąć się za coś innego, jak trzeba. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale tak jest. 

4. Czy pijesz albo jesz w trakcie czytania książki?
Dwa razy tak. :D Jak tu nie popijać kącikiem ust herbaty, czy chrupać oreo, gdy nie chce się wstawać do książki? No nie da się!

5. Czy jesteś wielozadaniowa/y? Potrafisz słuchać muzyki lub oglądać film w trakcie czytania?
Źródło: tumblr.com
Mogę oglądać film i słuchać muzyki, ale prawdą jest, że nie zwracam na nie uwagi, gdy czytam. Jeżeli książka mnie wciągnie, to nie słyszę nic, co się wokół mnie dzieje i czasami reaguję z tego powodu za którymś razem, gdy ktoś mnie woła. Dosłownie jest to niczym budzenie się ze snu. W innych przypadkach potrafię robić wiele rzeczy naraz, jednak gdy chodzi o czytanie... Wtedy książka jest w centrum uwagi.

6. Czy czytasz jedną książkę czy kilka naraz?
Raz tak, raz tak... Staram się jednak nie zaczynać kilku na raz, tylko wybrać jedną i przeczytać bez przerywania sobie inną historią. Nie przepadam za tym.

7. Czy czytasz w domu czy gdziekolwiek?
Gdzie się da! Nie znoszę marnowania czasu, więc czytam w drodze do szkoły i z powrotem; na lekcjach, gdy mi się nudzi, czasami na przerwach... Naprawdę gdzie się da i kiedy się da.

8. Czytasz na głos czy w myślach?
W myślach. Jeżeli czytam na głos, to tylko "najlepsze" fragmenty, żeby się pośmiać wraz ze znajomymi. A ponieważ czytam o wiele szybciej bez mówienia, to wiadomo, że wybieram lepszą opcję.

9. Czy czytasz naprzód, poznając zakończenie? Pomijasz fragmenty książki?
Rzadko zdarza mi się zaglądać na koniec książki, ale się zdarza. Nie przeszkadza mi to w ogóle, ponieważ wyznaję zasadę: mogę znać spoiler, ale nie wiem, co do niego doprowadziło. Co do pomijania, to staram się nie, ale potrafię oględnie przebiegać wzrokiem  akapity, gdy jestem już znudzona.

10. Czy zaginasz grzbiet książki?
Nie celowo, to na pewno, ale zdarza mi się, że jest on tak delikatny, że książka po pierwszej lekturze wygląda, jakby ją przeczytało i podeptało piętnaście osób. Jednak jak mówi mamu, jeżeli widać, że książka jest czytana, to nie dlatego, że się o nią nie dba, tylko dlatego, że się ją kocha.

To by było na tyle. :) Jeżeli macie ochotę sprawdzić i przemyśleć, jakie Wy macie nawyki książkowe, to zapraszam do udziału w zabawie!
Podziel się
Tytuł oryginału: The Silkworm
Seria: Cormoran Strike
Tom: 2/???
Liczba stron: 474
Byłam bardzo podekscytowana premierą "Jedwabnika" - wyobrażałam sobie, że będzie to o wielkim przekręcie związanym z jedwabiem oraz Chinami... Jednak autorka opowiedziała zupełnie inną historię - o pisarzu i jego najnowszej książce. Warto było czekać tyle miesięcy, ponieważ kontynuacja "Wołania kukułki" wciąga jeszcze bardziej, jest brutalniejsza i czytelnik nie zauważa nawet, że płynie czas...

OPIS: Pisarz Owen Quine zaginął. Jego żona zleca sprawę prywatnemu detektywowi Cormoranowi Strike’owi. Kobieta sądzi, że mąż potrzebował kilku dni dla siebie, jak to zdarzało się już wcześniej. Strike ma go odnaleźć i sprowadzić do domu. W trakcie śledztwa okazuje się, że powód zniknięcia Quine’a może być znacznie poważniejszy niż podejrzewa żona. Pisarz właśnie ukończył rękopis będący jadowitym portretem niemal wszystkich jego znajomych. Gdyby książka została opublikowana, zrujnowałaby niejedno życie, więc wielu osobom mogło zależeć na uciszeniu autora. A kiedy ten zostaje odnaleziony – brutalnie zamordowany w dziwacznych okolicznościach – rozpoczyna się wyścig z czasem, by zrozumieć motyw bezwzględnego zabójcy, zabójcy, jakiego Strike do tej pory nie spotkał…
Ocena: 9/10.
Podziel się
Tytuł oryginału: Dangerous Creatures
Seria: Niebezpieczne istoty
Tom: 1/???
Liczba stron: 333
"Tym właśnie były syreny - pięknymi ptakami, śpiewającymi o gniazdach uwitych z koszmarów. Skrzydlatymi stworami, którym nigdy nie było dane latać swobodnie."

OPIS: Ridley to bardzo, bardzo niegrzeczna dziewczynka. Nie można jej ufać, a co gorsza, nie można zaufać też sobie, gdy jest się obok niej. Jej chłopak Link to muzyk rockowy. Razem wyjeżdżają do nowego Jorku, gdzie Link ma nadzieję rozpocząć karierę.
Wkrótce okazuje się, że może to być ich ostatnia podróż, bo cena za ich życie jest bardzo wysoka…

"Niebezpieczne istoty" to spin-off "Kronik obdarzonych", czyli serii zaczynającej się "Pięknymi istotami" (pierwszym tom również zekranizowano i dostał on ode mnie miano najdziwniejszego filmu, jaki widziałam w życiu). Finał tej historii nie został jednak wydany w Polsce (i nie będzie z powodu rozwiązania wydawnictwa) i choć teoretycznie "Niebezpieczne istoty" można by czytać bez lektury "Kronik obdarzonych", to jednak pojawiają się tutaj nie tylko jej bohaterstwie, ale również bardzo dużo nawiązań - w tym również do finału. Jednak ja wyznaję pewną zasadę: wiem, co się wydarzy, jednak nie wiem, jak, kiedy, gdzie i dlaczego; to tylko mały element układanki, więc myślę, że fani "Kronik obdarzonych" powinni się w nowej serii świetnie odnaleźć - w końcu główną bohaterką jest kuzynka Leny, Ridley.

"-Co ty na to, że twoja przyszłość pójdzie z dymem? (…)
-Wpieprz się w moje sprawy, to się poparzysz."

"Niebezpieczne istoty" mają wiele wad, ale na pewno nie jest nią główna bohaterka. Ridley jest bardzo specyficzna, ale przyznaję, że ją polubiłam. Spodobał mi się jej cięty język oraz to, że nie jest doskonała, choć na swój sposób stara się być dobra i jest w niej o wiele więcej, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Od zawsze miałam o wiele więcej serca dla tych innych postaci, które nie dawały się polubić przy pierwszym spotkaniu, a potem nie wiadomo jak i kiedy zdobywały naszą sympatię i przeżywaliśmy wraz z nimi kolejne wzloty i upadki. Nie będzie łatwo, zwłaszcza gdy autorki zaserwowały czytelnikom tak mocne zakończenie...

Chciałabym powiedzieć, że reszta bohaterów jest równie interesująca, ale miałam większość czasu wrażenie, że czytam jakąś parodię, nie książkę i to samo tyczy się pojawiających się tutaj postaci - nie można powiedzieć, że niezłe z nich charakterki, choć autorki moim zdaniem starały się taki efekt osiągnąć. Są oni raczej dość bezbarwnymi karykaturami -  to nowi bohaterowie, którzy jednak nie zostają czytelnikowi dobrze przedstawienie. Nic więc dziwnego, że są mu oni raczej obojętni, bo nie miał nawet możliwości bliżej się z nimi zżyć. 

"-Nie zdołamy się wiecznie ukrywać przed Silasem.
-Mów za siebie. Ja w ukrywaniu się jestem świetny. W zeszłym roku dyrektor Harper nie mógł mnie znaleźć przez większą część semestru."

0,5. Dangerous Dream
1. Niebezpieczne istoty
2. Dangerous Deception
"Niebezpieczne istoty" są napisane moim zdaniem po prostu tragicznie. "Za wiele razy pozostawiałam za sobą za wiele osób." Niektóre zdania aż krzyczą o uwagę i z automatu czytałam je w myślach poprawienie, aby zaraz wrócić i przekonać, że wcale nie były tak napisane... Na przemian w opisach używany jest czas przeszły i teraźniejszy, a gdy dodać do tego chaos gramatyczny, to mamy z tego całkiem długą lekturę, choć ma niewiele ponad trzysta trzydzieści stron. Ja wiem, że styl "Kronik obdarzonych" jest specyficzny, ale tego to się po prostu nie spodziewałam; zastanawiałam się, co chwilę, czy mogę odłożyć lekturę w czasie, ponieważ brnęłam przez nią ślimaczym tempem. Dopiero gdzieś w połowie, przestałam zwracać na to uwagę, choć co jakiś czas zdarzały się "kwiatki", które wytrącały mnie z rytmu czytania. Po względem językowym jestem naprawdę zawiedziona. Uważam za to jednak, że "Niebezpieczne istoty" mają bardzo przyjemny humor, który wywoływał w większości przypadków uśmiech na mojej twarzy; był on jakoś wpasowany w tę specyficzną opowieść i nie raził sztucznością.

Akcja "Niebezpiecznych istot" pełna jest zupełnie nieznaczących momentów czy szczegółów, które nie wnoszą nic do samej opowieści i zastanawiam się, co autorki chciały osiągnąć takim zagraniem. Przykładowo autorki wspominają o podróży Ridley przez Europę i w ogóle nie rozwijają tematu; za to niektóre wydarzenia z "Kronik obdarzonych" są opisane bardzo dokładnie. Informacje na temat historii bohaterów oraz ich umiejętności, mogliśmy mozolnie zbierać i składać z okruchów informacji pojawiających się w całej książce - autorki za to uważały za niezwykle godne podkreślenia, jakiej marki jest każda rzecz, którą nosi/posiada Ridley. Choć na plus moim zdaniem były w tym przypadku liczne nawiązania do muzyki, co zaowocowało między innymi rozdziałami, które były równocześnie tytułami rockowych piosenek znanych zespołów.

"Niebezpieczne istoty" to z pewnością MUST HAVE dla fanów "Kronik obdarzonych", choć oczywiście trzeba pamiętać o sprawie z czwartym tomem, którego treść jej tutaj poruszona. Ja sama nie uznaję jednak tej lektury za udanej - liczba jej wad przeważa nad zaletami i dlatego to, czy sięgnę po kolejny tom, przemyślę sobie bardzo wnikliwie.

Ocena: 5/10.
Podziel się
Źródło: FB
"Gwiazd naszych wina" - to książka, której nikomu przedstawiać nie trzeba. John Green szturmem zdobył serca polskich czytelników i około półtora roku temu nie było bloga, gdzie nie pojawia się recenzja tego tytułu. Naturalną rzeczą jest fakt, że tytuł przykuł i moją uwagę. Zapaliłam się do czytania, kupiłam książkę i... przeleżała cały ten czas na półce. W między czasie wybrałam się do kina, a film wzbudził we mnie mieszane uczucia. Jednak raz kozie śmierć i wzięłam się za wersję papierową...

Opis (DVD): Hazel i Gus podzielają ten sam rodzaj sarkastycznego poczucia humoru, niechęć do konwenansów i - wreszcie - miłość, za sprawą której przeżywają niezapomnianą podróż. Pomimo tego, że tych dwoje nastolatków musi stawić czoła nadzwyczajnym wyzwaniom, ich odwaga i wzajemne oddanie dowodzą, że choć życie nie jest idealne, to miłość już tak.


"- Jest taka niepisana umowa między autorem i czytelnikiem, a niedokończenie książki chyba jakoś tę umowę narusza. 

- Niekoniecznie. W pewnym sensie to część tego, co mi się w tej książce podoba. Ukazuje śmierć w prawdziwy sposób. Umierasz w środku życia, w połowie zdania."

Tytuł oryginału: The Fault in Our Stars
Liczba stron: 310
 Powieść w jednym tomie
"Gwiazd naszych wina" nie jest moim pierwszym spotkaniem z Panem Zielonym. Na fali zachwytów i wyznań miłości kupiłam całkiem spontanicznie "19 x Katherine" i naprawdę do dzisiaj gorzko tego żałuję. Z powodu tej jakże nieudanej historii (recenzje znajdziecie tutaj) miałam pewną nieufność do pozostałych zachwytów. Zdarzało mi się, że czułam się w stylu "OMB. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę teraz, zaraz, już!", a czasami - w przypadku Gwiazd naszych wina - "Nie wiem, czy nie ma w tym jakiegoś spisku." Spokojnie nie ma; książka jest bardzo prosta, a akcja książki przewidywalna bardziej niż oceny z trudnego sprawdzianu. Zapewne z pewnej strony można by określić tę historię, jako piękną; mi jednak w ogóle się ona nie spodobała.

Gdy tylko skończyłam czytać "Gwiazd naszych wina" nie mogłam się uwolnić od pewnego stwierdzenia, które podczytałam na blogu mojej przyjaciółki Alicji, że ta książka usilnie chce być książką, autor bardzo pragnie, abyśmy pokochali tych bohaterów i jego humor. Niestety, ja zauważyłam tę sztuczność w tworzeniu historii i klarowanie postaci w stylu "kryształowi główni bohaterowie oraz ich świetni przyjaciele" vs "cała reszta wszechświata" łamane przez "niedoskonali i nierozumiejący rodzice oraz rodzina". Sprawiło to, że czytałam książkę z maksymalnym tempem chcąc to skończyć. John Green mnie nie kupił, jego humor mnie nie bawi, jak to było w przypadku poprzedniej książki. Hazel nie polubiłam wcale, ponieważ ona naprawdę była zwykła, choć oczywiście autor podkreślał, że jest "tak zajęta sobą, że nawet nie zauważa, jaka jest niezwykła." Naprawdę? W którym momencie to zdanie ma być pozytywne i urocze? Hazel jest zajęta sobą i to wokół niej toczy się cała akcja - co ona czuje, chce, wybiera. A do tego jest strasznie demotywująca i gada, jak bardzo dziwna stara osoba. Uwierzcie mi, że rozumiem motyw raka i związanej z tym brutalności, ale to było tylko tło dla tej historii; jakkolwiek również prawdopodobnie jednym z niewielu dobrze poprowadzonych wątków w tej książce...

"Czasami trafiasz na książkę, która przepełnia cię dziwną ewangeliczną gorliwością oraz niezachwianą pewnością, że roztrzaskany na kawałki świat nigdy już nie będzie stanowił całości, dopóki wszyscy żyjący ludzie jej nie przeczytają. Ale są też dzieła takie jak to, o których możesz opowiadać innym, książki tak rzadkie i wyjątkowe, i twoje, że dzielenie się nimi wydaje się niemalże zdradą."


Najprościej mówiąc sama historia nie jest zła, choć nie jest też taka niesamowita i jednorazowa. Właściwie dość przeciętna, ale tło "Gwiazd naszych wina", czyli rak, książki oraz podróż do Amsterdamu, to jest najmocniejszą stroną tej opowieści. Rozczarowała mnie jej prostota - stwierdziłam, że film nie potrafił oddać tego wszystkiego, ale książka jest nawet mniej ciekawa... Więcej marudzenia, depresyjnych myśli i idiotycznych momentów, w stylu tego w domu Anny Frank, które co najwyżej wywoływały we mnie konsternacje, a nie zachwyt.


Dobrze, że w tej historii był jeszcze Augustus. Poza jego wątpliwym gustem, jeżeli chodzi o dziewczyny oraz faktu, że był dosłownie diamentowy w swojej doskonałości, to budzi w czytelniku cieplejsze uczucia swoim zachowaniem i wielkim sercem. I choć samo zakończenie nie jest zaskakujące (poza komentarzami Hazel na temat jego stanu, co był dla mnie zwyczajnie niesmaczne - czy ona naprawdę chorowała na raka? Przecież przechodziła przez podobne momenty kilka lat temu!!!), to i tak nie dało się poczuć pewnej melancholii oraz smutku na końcu książki. Moja mama ryczała, jak cholera i okrzyczała mnie, że w ogóle czemu jej to włączyłam. Sama chciała, słowo skauta.


Wygląda na to, że ze mnie i Johna Greena nic nie będzie. Kolejna książka, kolejny zawód i zmarnowane pieniądze. Mam na półce jeszcze jedną - "Papierowe miasta", a patrząc na opis, to ja już przeczuwam, jak to się skończy... Ja książki nie polecam, ale oczywiście, czy zapoznacie się z "Gwiazd naszych wina" (jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, choć jest to wątpliwie), jest Waszą decyzją.



Ocena: 5/10.


Polecam za to szczery trailer "Gwiazd naszych wina"
Podziel się
Hej! Właśnie skończył się listopad, a ja nie mogę w to uwierzyć, jak zwykle zresztą. Już grudzień, a ja pamiętam początek roku, który był ledwo co. Nie ma, jednak co narzekać, ponieważ w tym miesiącu udało mi się przeczytać 13 książek (listę wraz z ocenami znajdziecie tutaj!), co mnie zaskoczyło, ale jestem zadowolona z takiego wyniku. Do końca roku mam zamiar uporać z recenzenckimi i w ferie uczyć się (smutna, maturalna rzeczywistość) oraz czytać książki ze stosiku "do przeczytania natychmiast po recenzenckich". Więc trzymajcie za mnie kciuki! Z lewej możecie zobaczyć moje zdobycze w całości!

Recenzenckie od góry:
Odwet - Robert Muchamore - od wydawnictwa Egmont - recenzja
Rywalki. Książę i gwardzista - Kiera Cass - od wydawnictwa Jaguar - recenzja
Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety - Mark Helprin - od wydawnictwa Otwartego - recenzja
Piąta fala. Bezkresne morze - Rick Yancey - jw. - recenzja
Black Ice - Becca Fitzpatrick - jw. - recenzja
Wściekły wiatr - Emmy Laybourne - od wydawnictwa Rebis - recenzja
Mroczna bohaterka. Jesienna Róża  - Abigail Gibbs - recenzja
Dzikie serce - Moira Young
Łupieżcy niebios - Brandon Mull
Wybór Ireny - Remigiusz Grzela
Księga Portali - Laura Gallego Garcia - od wydawnictwa Dreams
Klucz - Mats Strandberg, Sara Bergmark Elfgren - od portalu Upadli.pl
+ e-book Losing Hope - Colleen Hoover - od wydawnictwa Otwartego

Doctor Who and the Crusaders - David Whitaker - od Jarka ♥
Cress - Marissa Meyer
Szczęśliwa siódemka - Janet Evanovich
Wiecznie Żywy - Isaac Marion
Baśnie Braci Grimm dla młodzieży i dla dorosłych. Bez cenzury - Philip Pullman
The Kane Chronicles Survival Guide - Rick Riordan
The Kane Chronicles: The Red Pyramid: The Graphic Novel - Rick Riordan, Orpheus Collar
The Graphic Novels: Percy Jackson and the Olympians: The Sea of Monsters - Rick Riordan
The Titan's Curse: The Graphic Novel - Rick Riordan, Robert Venditti
Percy Jackson and the Olympians - Rick Riordan - nowe, przepiękne wydanie ♥
Przy okazji zapraszam do obejrzenia mojego pierwszego unboxing video.

Znaleźliście coś dla siebie? Polecacie coś? :)
Podziel się
Hej! Zostałam nominowana - już jakiś czas temu - do zrobienia kolejnego tagu książkowego przez Miłosza. Na jego życzenie zrobiłam to w formie filmiku. Zachęcam Was do obejrzenia go oraz wzięcia udziału w tym tagu, jeżeli jeszcze nie mieliście okazji. Jest naprawdę ciekawy. :D 
Nie zapomnijcie wziąć udział w konkursie, który znajdziecie tutaj: klik!
Podziel się
Seria: Poznaj Świat
Liczba stron: 243
Pojechanie do Australii jest jednym z moich marzeń, którego geneza sięga mojego dzieciństwa. Wbrew pozorom miłości do podróżowania, nie nauczyli mnie rodzice, lecz zupełnie inny człowiek - Alfred Szklarski. Po lekturze "Tomka w krainie kangurów" wiedziałam, że pragnę pewnego dnia odwiedzić to niesamowite miejsce. Gdy więc pojawiła się możliwość przeczytania podróżniczej książki na temat Australii, nie zastanawiałam się ani chwili!

Pozornie jest to historia zwyczajna - dwoje młodych ludzi zbiera na wielką podróż po Australii i wyrusza przez szlak znanych na całym świecie miejsc Sydney, Melbourne, Canberra, Tasmania, Alice Springs... Jednak wyjątkowy w tej historii jest fakt, że robią to w siedemnastoletnim samochodzie, na którego widok wszyscy pytają "tym chcecie jechać w te wszystkie miejsca?".


Historia opisana w Australii rozpoczyna się we wrześniu 2000 roku, gdy Barbara i Paweł podejmują decyzję o wyjeździe do Nowej Zelandii po przeczytaniu artykułu, jednak najpierw chcą popracować chwilę w Australii i po wszystkich przygotowaniach do samej podróży postanawiają tam zostać. Niesamowicie szybko wciągnęłam się w tę historię, ponieważ napisana jest w przyjemny oraz przystępny sposób. Czytało się więc znakomicie, a opowieść była nie tylko chronologiczna, ale również zabawna i pełna ciekawostek.


Palcem na mapie śledziłam podróż naszych bohaterów i zachwycałam się równocześnie marząc o tym, że i ja pewnego dnia wyruszę do Australii. Autorka opowiadała nie tylko anegdotki o zdarzeniach, które się im przytrafiły, ale opisywała wszystkie campingi, niejednokrotnie podawała ceny oraz warunki, jednak nie można powiedzieć, żeby odbyło się to w suchej, przewodnikowej formie. Te informacje pojawiały się mimochodem, a ja uważam, że są naprawdę pożyteczne! Był tylko jeden moment w książce, przy którym odpływałam myślami, a konkretnie dość spory fragment, który objaśniał historię Aborygenów i tutaj straciłam to poczucie czytania książki podróżniczej, lecz artykułu na ten temat. Na szczęście w innych momentach się to nie zdarzało!


"Australia" pełna jest również legend, anegdotek dotyczących odwiedzanych przez bohaterów miejsc oraz trafnych i ciekawych przemyśleń autorki. Znalazły się również ciekawostki, które dotyczą tego, z czego Australia słynie i rzeczy, których czytelnik by się tam zupełnie nie spodziewał. Pochłaniałam więc kolejne strony z niegasnącą ciekawością. 


Lekturę urozmaicały zdjęcia, a ponieważ większość pochodzi z okresu 2000/2001 roku, więc do jakości niektórych nie ma się co przyczepiać, tylko ponownie zabrakło mi podpisów i żałowałam, że nie wszystkie opisane w tak obrazowy sposób miejsca się tutaj znalazły, ponieważ niejednokrotnie miałam wrażenie, że załączone zdjęcia niekoniecznie dotyczą przeczytanego fragmentu. Zrobiło mi się też trochę niedobrze, gdy dowiedziałam się, co oznacza zdjęcia na okładce, a przyznam, że nad tym myślałam - czy to farba, ale dlaczego tak? Moment, którego dotyczy zdjęcie wzbudził we mnie mieszane uczucia - ja nie umieściłabym tego na okładce.


Zdecydowanie polecam Wam zapoznanie się z "Australią", jeżeli jak ja od zawsze marzyliście o pojechaniu tam lub po prostu lubicie czytać książki podróżnicze, ponieważ w obu przypadkach zdecydowanie odnajdziecie się w tej historii!



Ocena: 8/10.

Nie zapomnijcie wziąć udział w konkursie, który znajdziecie tutaj: klik!
Podziel się
Nowsze posty Starsze posty Strona główna

O mnie

Blogerka. Studentka. Mieszkanka Berlina. Whovian. Slytherin. Cheerleaderka Riordana.
Dowiedz się więcej

“Reading is one of the joys of life, and once you begin, you can't stop, and you've got so many stories to look forward to.”

Benedict Cumberbatch

Znajdź mnie

  • Facebook
  • Instagram
  • Tumblr
  • Youtube

Kontakt

Dowiedz się więcej

Niedługo na blogu

Moja kolekcja Funko popów
Moja przygoda ze Skupszopem
Unboxing ostatniego World of Wizardry
Rick Riordan prezentuje
King of Scars

Polecane

  • Streszczenie: Złodziej Pioruna - Rick Riordan
    Cześć, tu Percy. Zostałem przekupiony niebieskimi pączkami, więc oto przybywam, aby powrócić do korzeni i opowiedzieć Wam o początkach mo...
  • W jakiej kolejności czytać książki Ricka Riordana?
    Książki Ricka Riordana są obecne w moim życiu od ponad siedmiu lat. Bez nich prawdopodobnie nie byłoby tego bloga. Zaczęłam czytać se...
  • Najciekawsze wydania Harry'ego Pottera
    Wygląd książki jest bardzo ważny, choć zapytani o to, mówimy, że nie można oceniać książki po okładce, zwłaszcza gdy bronimy ulubionej powi...
  • Streszczenie "Harry'ego Pottera i przeklętego dziecka" 1/2
    Witam! Wasze piękne oczka Was nie mylą. Poniżej znajdziecie streszczenie pierwszej części scenariusza fan fiction zatytułowanego "...
  • Konkurs
    Na uczczenie sześciu miesięcy specjalnie dla Was konkurs! Do wygrania jest 'Niezgodna' autorstwa Veronic'i Roth. Moja rec...
  • Projekt: Kończę serie wydawnicze
    Kończę serie wydawnicze, czyli mój mały, własny cel czytelniczy, który staram się realizować i w ogóle mi nie idzie. :) Jak już niby idzi...
  • Stos wrześniowy
    Za oknem buro, mnóstwo zadań do szkoły i brakuje czasu na czytanie. :( Jednak zawsze staram znaleźć czas na odwiedzenie Waszych blogów. :...
  • 7 lat Bucherwelt!
    Piątek 13-ego 2012 roku - to właśnie wtedy w Internecie pojawił się blog bucherwelt.blogspot.com . Dzisiaj siedem lat (i tydzień) późnie...
  • Stos książkowy
    Wracam z wyjazdu, a tam książki czekają. :D Miła niespodzianka! No i było kolejne przemeblowanie, ostatecznie niektóre książki stoją na st...
  • Druga rocznica założenia bloga
    Dzisiaj - 13 stycznia 2014 roku - mój własny, amatorski, recenzencki blog skończył pełne dwa latka! Nie mogę uwierzyć, że już minęło tyle c...

Archiwum

  • ▼  2019 (3)
    • ▼  lutego (1)
      • Rewatch Gry o Tron przed premierą ostatniego sezonu!
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2018 (17)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2017 (42)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (5)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (8)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2016 (120)
    • ►  grudnia (9)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (6)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (8)
    • ►  lipca (8)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (11)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (13)
    • ►  stycznia (17)
  • ►  2015 (161)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (11)
    • ►  października (10)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (13)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (18)
    • ►  kwietnia (18)
    • ►  marca (18)
    • ►  lutego (18)
    • ►  stycznia (20)
  • ►  2014 (266)
    • ►  grudnia (19)
    • ►  listopada (23)
    • ►  października (26)
    • ►  września (17)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (20)
    • ►  czerwca (23)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (23)
    • ►  marca (26)
    • ►  lutego (28)
    • ►  stycznia (28)
  • ►  2013 (270)
    • ►  grudnia (23)
    • ►  listopada (19)
    • ►  października (23)
    • ►  września (21)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (20)
    • ►  czerwca (22)
    • ►  maja (29)
    • ►  kwietnia (22)
    • ►  marca (31)
    • ►  lutego (20)
    • ►  stycznia (19)
  • ►  2012 (135)
    • ►  grudnia (11)
    • ►  listopada (12)
    • ►  października (15)
    • ►  września (12)
    • ►  sierpnia (12)
    • ►  lipca (11)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (12)
    • ►  marca (11)
    • ►  lutego (9)
    • ►  stycznia (3)

Ulubione

  • Mirabelka
    Spostrzeżenia po ekstrakcji ósemki
    4 dni temu
  • Gosiarella
    Lekcja ironii dla każdego. Znajdź swój ulubiony tytuł od królowej polskiej satyry
    4 tygodnie temu
  • Patrycja W.
    Podsumowanie lutego
    4 miesiące temu
  • eM
    Zagraniczne zapowiedzi: czerwiec, lipiec 2022
    4 lata temu
  • Patrycja
    Nieugięta bohaterka - "Wojna Makowa" Rebecca
    6 lat temu
  • Blair Blake
    Na skraju złowrogiego Boru, albo Wybrana Naomi Novik
    6 lat temu
  • Korvo
    Recenzja: Karpie bijem - Andrzej Pilipiuk
    7 lat temu
  • Harry Potter Kolekcja
    Regulamin konkursu "Twój Simon"
    8 lat temu
  • Abigail
    Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń
    8 lat temu
  • Julia
    Małe rzeczy, bez których sobie nie radzę
    9 lat temu
  • Alicja
    Lair of Dreams
    10 lat temu
  • Wydawnictwo Jaguar
    Kuchnia Entego, chaos i "Jewel"
    11 lat temu
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Deviantart

Dziękuję za zrobienie pięknego logo!
Wszystkie komentarze zawierające linki są moderowane.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

WAŻNE

Wszystkie opinie i recenzje zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i nie wyrażam zgody nakopiowanie całości lub ich fragmentów bez mojej wiedzy i zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Licznik odwiedzin

Obserwatorzy

Copyright © 2012 Sophie & Bucherwelt