Sophie & Bucherwelt
  • Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca
  • Recenzje
    • Autorami
    • Tytułami
    • Filmów i seriali
  • Przeczytane
    • 2012-2017
    • 2018
  • Kolekcja Ricka Riordana
  • Różne
    • Zdobycze
    • Must have
    • Miesiąc z...
    • Jak zacząć blogować?
    • Oceny
Źródło: Tumblr.com
Sezon czwarty "Doctora Who" zostawił mnie ze złamanym sercem i świętym przekonaniem, że nikt nie dorośnie Ten do pięt. Jednak kolejna seria przywitała mnie nowym intro, nową TARDIS oraz bohaterami, których nie da się nie pokochać. Sama się sobie dziwiłam, że sądziłam chociaż przez sekundkę, że może być inaczej. Nie powinno się mimo to według mnie zaczynać "Doctora Who" właśnie od tego sezonu, ponieważ to kompletnie nie ma sensu, gdy potem wraca się do pierwszych czterech! Nie mam pojęcia skąd się wziął taki pomysł - choć podejrzewam tych małych... Daleków - jednak nie słuchajcie tego! Już wyjaśniam dlaczego.

jw.
Piąty sezon "Doctora Who" jest zupełnie inny od wszystkich poprzednich na praktycznie każdej płaszczyźnie, ponieważ Eleven może i wciąż jest starym, dobrym Doctorem, ale musicie pamiętać, że ci panowie mają wspólną historię i są tak samo zakręceni, ale na tym by się kończyło ich podobieństwo. Zdumiewające jest, jak całkowicie różnie można interpretować tę postać, ale w ten dobry sposób. Dwanaście oryginalnych wersji tej samej osoby i każdą uwielbia się z całego serca! Matt Smith, który swoją drogą jest najmłodszą osobą wybraną do roli Doctora, ponieważ miał tylko 26 lat przy rozpoczęciu kręcenia piątego sezonu, jest absolutnie genialny w tej roli. Wciąż się nie mogę przestać uśmiechać na samą myśl, jak świetnie przedstawiono w tym sezonie proces przemieniania się Ten w Eleven, kiedy odkrywał on własny gust, styl, smak i nie tylko. Jest on niezaprzeczalnie przeuroczy!

jw.
"Doctor Who" wciąż pozostaje tym samym całkowicie specyficznym serialem, choć zachodzi w nim tak wiele zmian. Kolejną z nich jest nowy wygląd nie tylko TARDIS, lecz całego wszechświata. Efekty specjalne są sto razy lepsze i przyjemniejsze dla oka, jednak dla mnie naprawdę świetne było obserwowanie, jak przez lata eksperymentowano i można powiedzieć czasami w dość prosty sposób przedstawiano kosmitów, ich planety itp., jednak była w tym wciąż ta sama, doskonale odczuwalna magia. Nie wywracało się przy tym oczami, nie wzdychało się i nie irytowało. Okej, może czasami, ale z zupełnie innych powodów. Jeżeli ktoś sięgnie najpierw po piąty sezon, to powrót do tych kręconych w 2005 będzie dla niego niezłym szokiem, co może wpłynąć na całościowe odbieranie "Doctora Who". Naprawdę nie warto sobie tego robić!

jw.
Zastanówcie się przez chwilę i powiedzcie, czy możecie powiedzieć o jakimkolwiek serialu, przy jego piątym sezonie, że z każdym odcinkiem jest coraz lepiej, ciekawiej i bardziej intrygująco? Ja również nie znalazłam żadnego tytułu w głowie. Teraz jeżeli drugi sezon jest dobry, to jest naprawdę sukces, a przy trzecim w dziewięciu przypadkach na dziesięć pojawiają się już zgrzyty, ponieważ serial zaczyna nas zwyczajnie nużyć; męczą nas ci sami niejednokrotnie nudni bohaterowi oraz scenarzyści wyprawiający cuda na kiju, co niestety nie pomaga fabule i dochodzimy do wniosku, że ten serial już się po prostu wypalił. Zapewniam Was, że przy "Doctorze Who" Was to nie spotka!

jw.
Zastanawialiście się pewnie, czemu choć jest to szósty już post o "Doctorze Who" ledwo co - lub wcale - napomknęłam o faktycznej treści serialu i poszczególnych sezonów. Za pierwszym i drugim razem naprawdę nie było to celowe. Pisałam o rzeczach i emocjach, które siedziały we mnie od kilku miesięcy i samo tak wyszło, że z tego wszystkiego zapomniałam o fabule poszczególnych odcinków. Z drugiej też strony jest to naprawdę trudne. Jak opisać w prosty, zwięzły, zrozumiały i co najważniejsze interesujący oraz zachęcający dla czytelnika sposób fabułę tak rozbudowanego i specyficznego serialu lub jego poszczególnych odcinków? To jest nie lada wyzwanie, więc zdecydowałam się, że pojawi się specjalny post opisujący najlepsze odcinki serialu, a ja w miarę możliwości będę wspominała o treści w recenzjach. Przy piątym sezonie nie mogę tego nie zrobić! W moim osobistym odczuciu jest to jeden z najlepszych - jeżeli nie najlepszy - sezonów w całokształcie "Doctora Who". Nie będę opisywać każdej historii osobno, ponieważ pojawia się ich tutaj całkiem sporo, lecz tylko moje ogólne wrażenia. Tutaj najważniejsza była miłość i aż ściska mi się serce na samą myśl, co to była za miłość, ponieważ przetrwała tyle tysięcy lat. Jest to jeden z powodów, dlaczego tak kocham piąty sezon. To było niemożliwe, irracjonalne i wyciskające więcej łez niż cokolwiek innego, ale równocześnie piękne. Troll został głównym scenarzystą i tak to się kończy!

jw.
"Doctor Who" zaskakuje, szokuje i czaruje już po raz piąty, ale na pewno nie ostatni! Bez żadnych wątpliwości mogę Wam powiedzieć, że Matt Smith sprawił się doskonale w roli Eleven; pokochałam go prawie tak mocno, jak Ten, a zajęło mi to tylko kilka minut pierwszego odcinka tego sezonu. Niezmiernie się cieszę, że ma on równie cudownych towarzyszy, o których dowiecie się więcej już w kolejnych postach!

Ogólna ocena: 10/10.

Ogólne informacje:
Liczba sezonów: 7 (ósmy w trakcie kręcenia)
Sezon 5:
Liczba odcinków: 13 + 1 odcinek specjalny (Opowieść wigilijna)
Czas trwania odcinków: 45-50 minut (Odcinek specjalny: 60 min)
Scenarzyści: Steven Moffat, Mark Gatiss, Matthew Graham, Toby Whithouse, Simon Nye, Chris Chibnall, Richard Curtis, Gareth Roberts
Główne role:
Matt Smith - Doctor
Alex Kingston - River Song
Karen Gillan - Amelia "Amy" Pond
Arthur Darvill - Rory Williams

Podziel się
Drugi tom niezwykłej Trylogii władzy, do której ekranizacji niedawno wykupiono prawa.

Zaledwie chwilę temu Jaron zasiadł na tronie, a już zaczynają krążyć pogłoski o planowanym zamachu na króla. W dodatku najwyraźniej szykuje się wojna – piraci żądają zwrotu należących do nich kiedyś ziem, w przeciwnym razie napadną na Carthyę. Żeby uratować królestwo, Jaron będzie musiał je… opuścić. Ale czy będzie mógł do niego wrócić?


Ogólna ocena: 8/10.
Tytuł oryginału: The Runaway King
Seria: Trylogia Włady
Tom: 2/3
Liczba stron: 372
Gatunek: Młodzieżowy
Wydawca: Egmont

Trylogia Władzy - Jennifer A. Nielsen 

1. Fałszywy książę - Recenzja
2. Król uciekinier
3. The Shadow Throne
Podziel się
Źródło
Gdy usłyszałam pierwszy raz o tym, że wydawnictwo Jaguar planuje wydać jedną z serii Ricka Yancey'a bardzo się ucieszyłam i zaczęłam zacierać rączki odliczając dni do polskiej premiery. Autora poznałam przy okazji czytania "Piątej fali" i głucha byłam na wszystkie czerwone światełka, które kołatały mi się w głowie. W końcu potwory mogą być też milusie, jak smoki, czy młodsze siostry. Okej, okej to drugie rzadko bywa milusie, ale wiecie o co mi chodzi; dlatego też zupełnie nie spodziewałam się tego, co skrywa treść "Badacza potworów". To był dla mnie ogromny szok.

Książka napisana jest w pierwszej osobie, choć z dwóch różnych perspektyw. Najpierw poznajemy bezimiennego autora, który dostał kilka zeszytów będących jedyną pozostałością po zmarłym właśnie pacjencie szpitala. Oczywiście bierze ich treść za fikcję literacką - jakżeby mogło być inaczej w tym przypadku - jednak w książce znajdujemy pełną relację z trzech pierwszych zeszytów zapisków niejakiego Willa Henry'ego - asystenta badacza potworów.

"One także zostały unicestwione(...) za sprawą upływu czasu - czasu, wobec którego wszyscy są równi, który kpi sobie z przemijających zaszczytów i tak samo w proch obraca króla i niewolnika, mężczyznę i kobietę, bohatera i niegodziwca, czy głupca."

Zanim zaczniecie lekturę "Badacza potworów" musicie wziąć małą poprawkę na tę książkę i dobrze sobie zapamiętać pewną rzecz; choć przedstawiona tam historia dotyczy losów dwunastoletniego chłopca, została ona spisana wiele lat później, gdy Will Henry był już dorosły i nawet bardzo możliwe, że do tego dość stary, dlatego nie możecie patrzeć krzywym okiem na to, że tak młody chłopiec ma tak inteligentne i głębokie spojrzenie na świat. Teraz jesteście już gotowi, aby zanurzyć się w świat "Badacza potworów" i naprawdę piszę to dosłownie.
Źródło: Goodreads.com

Najbardziej w "Badaczu potworów" spodobali mi się wyjątkowo bohaterowie, a zwłaszcza nasz główny tajemniczy Monstrumolog, ponieważ szalenie przypominał mi Sherlocka Holmesa swoim zachowaniem, podejściem do życia oraz mową. Potwierdza to chociażby ten cytat "Bywało, że doktor, choć urodził się w Ameryce i wykształcił w Anglii, gdy chodziło o przeprowadzenie najzwyklejszej w świecie konwersacji, sprawiał wrażenie absolutnie do niej nieprzygotowanego." Brzmi znajomo? Doktor Warthrop bardzo szybko zdobył więc moją - możliwe, że nie do końca racjonalną - sympatię. Will Henry nie jest jednak wcale podobny do doktora Watsona; jest w końcu dwunastoletnim chłopcem, więc pojawiła się tutaj dobra równowaga między charakterami postaci.

"Ależ tak, dziecinko. Potwory istnieją, a jakże. Ot, choćby w mojej piwnicy właśnie jeden taki sobie wisi na haku."

Ważną częścią "Badacza potworów" jest właśnie analizowanie owych bestii. Nie tylko ich historii i wyglądu, ale również poczynań i tutaj musicie się przygotować, że może być(JEST) bardzo obrzydliwie, ponieważ autor wyjątkowo dokładnie opisuje po prostu... wszystko. Słowo daję, że mi się w żołądku przewracało w niektórych momentach, aż musiałam na chwilę odłożyć na bok książkę, żeby ochłonąć. Naprawdę dawno nic mnie tak nie poruszyło ani mną wstrząsnęło w czasie lektury. Nie ma tutaj żadnej cenzury pod tym względem, ale zauważyłam, że Rick Yancey ma wyjątkową skłonność do opisywania wszystkiego dokładnie, co doprowadziło do ogromnego nagromadzenia czasowników w wielu miejscach, a w tym również w tych miejscach.

"Badacz potworów" to książka dla osób o mocnych nerwach, o czym zresztą ostrzega informacja z tyłu okładki: "Uwaga! Czytanie tej książki grozi wystąpieniem silnych leków oraz sennych koszmarów." Więc co ja zrobiłam? Zaczęłam sobie klimatycznie czytać pierwszy tom serii 'Monstrumolog' o północy. Idealnie w godzinę duchów(jedną z wielu zresztą, jak się dowiedziałam). Mimo kilku mankamentów i wariacji w żołądku, mogę Wam polecić "Badacza potworów" i zostawię Was - żeby nie było, że Was nie ostrzegałam! - na koniec z resztą cytatu z okładki: "Czytasz na własną odpowiedzialność."


Ogólna ocena: 7/10.

PS. Też nie zauważyliście tych czaszek w tle okładki?

Tytuł oryginału: The Monstrumologist
Tom: 1/4
Seria: Monstrumolog
Liczba stron: 464
Wydawca: Jaguar

Monstrumolog - Rick Yancey
1. Badacz potworów
2. The Curse of the Wendigo
3. The Isle of Blood
4. The Final Descent
Źródło
Podziel się
Źródło: Tumblr.com
"One small fact: you are going to die. Despite every effort, no one lives forever. Sorry to be such a spoiler. My advice is when the time comes, don't panic. It doesn't seem to help."

OPIS: W czasie II wojny światowej mała Niemka trafi do rodziny zastępczej. Pocieszenie znajduje w czytaniu skradzionych książek. (Jakże mnie denerwują te jedno/dwu zdaniowe i często niezgodne z prawdą opisy, które tak spłycają treść książek lub filmów.)

Zawsze gdy oglądam filmy w stylu "Złodziejki książek" zastanawiam się, jak je robiono; jak to wyglądało; ile było prób; ile włożono w nie wysiłku. To niesamowicie intrygujące! Przypuszczam, że odtworzenie hitlerowskich Niemiec oznaczało naprawdę wiele roboty, ale trzeba przyznać, że efekty były tego warte. Tło dla całej historii wyglądało naprawdę świetnie; nie czuło się tych 'zgrzytów', które pojawiają się w niektórych filmach, gdy czuje się zwyczajnie sztuczność. Tutaj było inaczej; nie miałam żadnych problemów z wczuciem się w klimat i odnalezieniem się w tej historii.

jw.
Najgłupszym jednak pomysłem było robienie tego filmu po angielsku. Kiedy na początku Śmierć odzywa się z brytyjskim akcentem(wbrew trailerowi Śmierć nadal jest narratorem, choć pojawia się bardzo rzadko, czego niezmiernie żałuję) wydało mi się to naturalne i zastanawiałam się, jak będzie z dalszą częścią historii. Ku swojemu zaskoczeniu, kiedy pokazana jest scena na cmentarzu bohaterowie mówią po niemiecku! Nie mogłam w to uwierzyć, jednak moje zadowolenie szybko się ulotniło. Mamy więc aktorów mówiących - specjalnie czy też nie w niektórych przypadkach - z ciężkim akcentem i to nawet nie, jak Niemcy po angielsku( a wierzcie mi, gdy ma się z nimi codziennie styczność to się wie, jak mówią oni w obcych językach), ale wręcz ze szwajcarskim lub ja bym nawet powiedziała francuskim akcentem, ponieważ właśnie Francuzi tak charakterystycznie mówią po angielsku. Z drugiej strony, jest to po prostu totalny nonsens; Trzecia Rzesza prowadzi wojnę z Wielką Brytanią, a ludzie jak gdyby nigdy nic w hitlerowskich Niemczech rozmawiają w języku wrogów.

"How about a kiss, Saumensch?"

jw.
Jestem za to zachwycona doborem obsady! Gdy pominie się ten okropny akcent, a skupi się uwagę na grze aktorskiej i dopasowaniu wyglądu do charakterów książkowych, to nie ma co narzekać. Ewentualnie Rosa mogłaby być bardziej pulchna, ale to naprawdę szczegóły, które tracą na znaczeniu, gdy chodzi o odbieranie postaci, a ja odbierałam Emily Watson dokładnie tak samo, jak książkowy pierwowzór. Uważam, że nie można było lepiej dobrać roli Hansa; był właśnie taki, jak w mojej wyobraźni, gdzie przypominał mi mojego dziadka. Niebagatelnym plusem "Złodziejki książek" jest to, że nie podniesiono wieku postaci i nie wprowadzono tu głupiego, romantycznego wątku, jaki wydawało mi się, że przedstawiono w trailerze. Rudy grany przez - uwaga - niemieckiego aktora, ma swoje dwanaście lat i na nie wygląda. Najbardziej jednak spodobała mi się prześliczna Sophie Nélisse w roli Liesel(i to wcale nie z powodu imienia) oraz Ben Schnetzer, jako Max. Ich relacja; cała ich przyjaźń była po prostu przepiękna, bardzo naturalna i poruszająca!

"Złodziejka książek" to według mnie bardzo dobra ekranizacja. Nie ma co narzekać na drobne zmiany, czy kosmetyczne poprawki; w dzisiejszych czasach nie da się tego uniknąć. Można za to do woli narzekać na język angielski, który nie powinien się to znaleźć. Film jednak mi się podobał, choć z pewnością nie był tak poruszający i miażdżący, jak to było w przypadku książki, którą oczywiście polecam z całego serca.

Ogólna ocena: 7/10.
Źródło: Filmweb.pl

Ogólne informacje:
Czas trwania: 2 godz. 11 min.
Reżyseria: Brian Percival
Scenariusz: Michael Petroni
Główne role:
Geoffrey Rush - Hans Hubermann
Emily Watson - Rosa Hubermann
Sophie Nélisse -Liesel Meminger
Ben Schnetzer - Max Vandenburg
Nico Liersch - Rudy Steiner
Barbara Auer - Ilsa Hermann

Podziel się
Świętowanie drugiej rocznicy założenia bloga trwa! :) Dotarcie nagród konkursowych zajęło trochę czasu, ale wreszcie są i możemy rozpoczynać zabawę. :) Są to książki, których recenzje mogliście przeczytać/obejrzeć na blogu, więc jak wiecie mi bardzo przypadły one do gustu. Mam nadzieję, że będą one dla Was równie kuszące! Wiem, że wiele osób chętnie zapozna się z najnowszą powieścią Rowling lub pozna drugi tom "W otchłani"! Teraz macie na to szansę. :)

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga "Książki są zwierciadłem duszy..." znajdującego się pod adresem http://bucherwelt.blogspot.com/.
2. Konkurs trwa od 16 lutego (dzisiaj) do 2 marca 2014 r. do północy. Wszelkie późniejsze zgłoszenia nie będą brane pod uwagę.
3. Wyniki zostaną ogłoszone w przeciągu 7 dni od zakończenia konkursu.
4. Sponsorem nagród w konkursie o wartości 76,90 zł (słownie siedemdziesiąt sześć złoty dziewięćdziesiąt groszy) jest Grupa Wydawnicza Publicat S.A., której pięknie za to dziękuję. Nagrodami są nowe egzemplarze książek "Wołanie kukułki"(jedna sztuka) autorstwa Roberta Galbraith oraz "Milion Słońc"(jedna sztuka) autorstwa Beth Revis.
5. Zasady konkursu:
a) w czasie wyszczególnionym w punkcie 2 należy napisać w komentarzu (lub wysyłając do mnie E-maila) odpowiedź na podane poniżej zadanie konkursowe oraz podać tytułu książki, którą chciałoby się wygrać;
b) w konkursie mogą brać osoby zamieszkałe na terenie Polski i Niemiec;
c) wraz z zgłoszeniem proszę o napisanie adresu e-mail;
d) jeżeli ktoś posiada konto na Facebooku prosiłabym o polubienie fanpage'u Grupy Wydawniczej Publicat S.A., oraz mojego Bucherwelt(oba są podlinkowane);
e) jeżeli posiadacie blog/fanpage byłabym wdzięczna za podlinkowanie konkursu.
6. Zadanie konkursowe:
Napisz życzenia rocznicowe skierowane do bloga Bucherwelt! ;) Nie do autorki, ale właśnie do bloga! Czego jej życzycie? Czego gratulujecie? Bądźcie kreatywni!
7. Prawo do składania reklamacji, w zakresie niezgodności przeprowadzenia konkursu z regulaminem, służy każdemu uczestnikowi w ciągu 7 dni od daty wyłonienia laureata. Można je zgłaszać na mojego maila: nicole.k@poczta.onet.pl.
8. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu w dowolnym momencie, o czym uczestnicy konkursu zostaną poinformowani.
Tak oto prezentują się nagrody!

Podziel się
Źródło: Tumblr.com
Dla mnie czwarty sezon "Doctora Who" to jedno wielkie pożegnanie nie tylko z Davidem Tennantem, ale również innymi aktorami, którzy towarzyszyli nam w pierwszych seriach. Po raz ostatni widzimy Marthę, Donnę, Jacka i wiele innych osób. Ostatni specjalny epizod jest niczym zamknięcie rozdziału; epilog serii, do której napisano zupełnie inny sequel. Trzeba jednak przyznać, że jest to piękne pożegnanie.

jw.
Poznajcie pannę Donnę Noble. Nie jest to jednakże nasze pierwsze spotkanie z tą wyszczekaną, lecz uroczą osóbką. Pokochałam Donnę już w odcinku specjalnym drugiego sezonu, więc nawet nie wyobrażacie sobie, jak byłam szczęśliwa, że pojawiła się ona, jako główna bohaterka czwartej serii! Jak może wiecie - lub nie - "Doctor Who" to serial, w którym mamy dwie ewentualnie trzy główne postacie (jeżeli na początkowych napisach pojawi się ich więcej, to zanosi się na wyjątkowo epicki odcinek) i mnóstwo gościnnych ról; niektóre osoby żegnamy z ulgą, a za innymi tęsknimy i wspominamy z nostalgią. Czegoś takiego jeszcze jednak nie było, aby gościnna rola w specjalnym epizodzie przemieniła się w stałą! Scena ponownego spotkania Doctora i Donny rozbawia do łez, a razem tworzą oni niezapomniany duet z wielu powodów.

jw.
Donna Noble jest zdecydowanie jedną z najsympatyczniejszych postaci, jakie pojawiły się w "Doctorze Who" i wyjątkowo nie usychała ona z nieodwzajemnionej miłości do Doctora. O nie! Jest dla niej ważny, lecz kocha go, jak przyjaciółka lub siostra; potrafiła nieźle dać mu popalić, ponieważ ta kobieta zawsze mówi to co myśli, a równocześnie jest tak empatyczna, że nie da się jej nie kochać, mimo tej całej bezczelności! Donna może nie jest klasyczną pięknością z wyglądu, ale dzięki swojej osobowości jest fenomenalna. Catherine Tate jest bardzo utalentowaną i niesamowicie charyzmatyczną aktorką i jako Donna była po prostu wspaniała. Aż mi poziom cukru skoczył, ponieważ dawno tak nikomu nie słodziłam!

jw.
Teraz czas na trochę serialowych smaczków! David Tennant, grający Doctora w szóstym odcinku tego sezonu poznał swoją żonę, która grała jego córkę, a do tego jest prawdziwą córką aktora, który wcielał się w rolę piątego Doctora. Naprawdę takie rzeczy nie tylko w Erze, ale właśnie w "Doctorze Who"! Georgia Moffett, jako Jenny od razu zdobyła moje serce i do tej pory zastanawiam się, co się z nią stało i żałuję, że nie doczekała się własnego spin offu. Ciekawostką jest również, że starała się ona o rolę Rose i wydaje mi się, że sprawiłaby się w niej naprawdę świetnie. Kto ogląda serial wnikliwie zauważy, że w drugim odcinku pojawia się Karen Gillan, grająca od piątego sezonu towarzyszkę Doctora oraz Peter Capaldi, który kręci właśnie ósmy sezon "Doctora Who", jako Doctor. Takie ciekawostki według mnie również mają wielki wpływ na magię tego sezonu, a nie są dowodem na to, że BBC oszczędza. Zresztą, nawet jeżeli tak jest, to czy lepsza jest amerykańska rozrzutność i tworzenie przesadzonych, pompatycznych filmów oraz seriali kosztujących miliony, czy takie dopracowane seriale, które kosztują znacznie mniej, ale są po prostu cudowne, nawet czasami w tym swoim niedopracowaniu.

jw.
Czwarty sezon zdecydowanie jest jednym z najlepszych sezonów "Doctora Who"; mamy tutaj - moim osobistym zdaniem - najlepszą towarzyszkę Doctora, Donnę Noble, za którą wciąż tęsknię! Każdy odcinek prezentuje ciekawą historię, a druga połowa sezonu to po prostu miażdżycy majstersztyk; ogląda się dosłownie z opadniętą szczęką. Niesamowicie ważne było też dla mnie, jako fana, tak duża ilość odcinków dodatkowych, dzięki którym można było się choć trochę lepiej pożegnać z Ten, choć jego ostatnie słowa i tak złamały mi serce. Po raz kolejny napiszę, że polecam "Doctora Who" z całego serca, a nawet dwóch!

Ocena: 9/10.

Źródło: DA
Ogólne informacje:
Liczba sezonów: 7 (ósmy w trakcie kręcenia)
Sezon 4:
Liczba odcinków: 13 + 5 odcinków specjalnych (Drugi Doktor, Planeta umarłych, Wody Marsa, Do końca wszechświata x 2)
Czas trwania odcinków: 45-50 minut (Odcinki specjalne: 60 min x 4 + 72 min)
Scenarzyści: Russell T Davies, Steven Moffat, Phil Ford, Gareth Roberts, Stephen Greenhorn, Helen Raynor, James Moran, Keith Temple
Główne role:
David Tennant  - Doktor
Catherine Tate - Donna Noble

Billie Piper  - Rose Tyler
John Barrowman - Jack Harkness
Freema Agyeman - Martha Jones
Elisabeth Sladen - Sarah Jane Smith
Podziel się
Źródło: Lubimyczytac.pl
Stephanie powraca po raz dziewiąty i kolejny raz nie potrafi trzymać się z dala od kłopotów, choć może po prostu stały się one już jej stałymi towarzyszami. Panna Plum znów znajduje się na linii ognia, choć to nie ona tym razem prowadzi sprawę...

Opis wydawcy: Trzeba odzyskać kaucję związaną z wizą. Pewien Hindus miał trzymiesięczną wizę z pozwoleniem na pracę i poręczono, iż wyjedzie, gdy skończy mu się zezwolenie na pobyt w Stanach. Jednak, jak to w życiu Stephanie – łatwo nie będzie. Jej trop prowadzi do grupy zabójców – słowo „łowczyni” nabiera nowego znaczenia. Szczególnie w Vegas, w otoczeniu tysiąca sobowtórów Elvisa, Toma Jonesa i stringów King Konga!

"Chciałam, żeby to był [on](...). Stanowił łatwy cel. Już miałam w głowie scenariusz. Stephanie i Lula włamują się do [jego] domu (...), znajdują pistolet na strzałki ukryty zaraz obok broni(...), i wzywają policję. Policja natychmiast [go] aresztuje. A Stephanie żyje dalej długo i szczęśliwie. Nie trzeba chyba dodawać, że mój scenariusz nie obejmował odsiadki Stephanie za włamanie."

Najlepsze w serii o Stephanie Plum jest fakt, że można rozpocząć ją od dowolnego tomu. Nasza urocza narratorka zawsze zwięźle i zabawnie opowie nam o swojej przeszłości i objaśni nam rzeczy, które mogą mieć wpływ na akcję tomu, który właśnie czytamy. Prawda jest jednak taka, że po przeczytaniu jednej książki trudno nam się pożegnać ze Śliweczką, więc sami sięgamy po jej pozostałe przygody. "Wystrzałowa Dziewiątka" nie jest w tym wyjątkiem!

Nie można zapomnieć oczywiście o humorze, który jest nieodłącznym elementem składowym tej serii. Czytanie o losach Stephanie Plum to czynność, która nierozerwalnie związana jest z częstym chichotaniem. Nie tylko nasza główna bohaterka wywołuje śmiech swoimi komentarzami; jej rodzina i przyjaciele nie zostają w tyle! Ma ona najlepszą babcię na świecie, że nie wspominając o jej matce, czy siostrze. Gdy wszyscy spotykają się razem, możecie być pewni, że będziecie płakać ze śmiechu. Autorka z wdziękiem pokazuje (nie) typowych mieszkańców Ameryki; ich zalety oraz liczne wady.

Równie ważną rolę odgrywa tutaj wątek kryminalny; każdy tom to osobna historia związana z pracą Stephanie. Pomyślałby kto, że łowcy nagród wcale nie mają takiej ciekawej pracy; w końcu co może być intrygującego w łapaniu i zawożeniu na komisariat policji drobnych przestępców, który nie stawili się na rozprawie sądowej? Nie znajcie jednak naszej bohaterki, która nieważne, czego by się nie dotknęła, zawsze coś pójdzie nie tak! Byłam w szoku, że w "Wystrzałowej Dziewiątce" ani jedno jej auto nie zakończyło tragicznie swojego żywotu, jednak tym razem niezwykłe umiejętności Stephanie przeniosły się na coś zdecydowanie innego. Jestem trochę zawiedziona, ponieważ zagadka w tym tomie była tak oczywista, a autorce dotychczas zawsze udawało się trzymać czytelników w napięciu aż do ostatniej strony.

Dawno się tak śmiałam, jak przy lekturze "Wystrzałowej Dziewiątki"; dobrze było sobie przypomnieć, jak bardzo uwielbiam Stephanie Plum, jej rodzinę, a zwłaszcza ich wspólne obiady, jest to niezapomniane przeżycie! Seria o przygodach Śliweczki to połączenie dobrej sensacji i świetnego czarnego humoru. Polecam!

Ocena: 7/10.

Tytuł oryginału: To The Nines
Seria: Łowczyni nagród Stephanie Plum
Tom: 9
Data premiery: 14 luty 2013 r. 
Liczba stron: 379
Gatunek: Sensacja
Wydawca: Fabryka Słów

Łowczyni nagród Stephanie Plum
1. Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy
2. Po drugie dla kasy
3. Po trzecie dla zasady
4. Zaliczyć czwórkę
5. Przybić piątkę
6. Po szóste nie odpuszczaj - Recenzja
7. Szczęśliwa siódemka
8. Ósemka wygrywa - Recenzja
9. Wystrzałowa dziewiątka
10 .Ten Big Ones
11. Eleven on Top
12. Twelve Sharp
13. Lean Mean Thirteen
14. Fearless Fourteen
15. Finger Lickin' Fifteen
16. Sizzling Sixteen
17. Smokin' Seventeen
18. Explosive Eighteen
19. Notorious Nineteen
20. Takedown Twenty
Podziel się
Źródło: Tumblr.com
Nie czekano długo na podjęcie decyzji o produkcji trzeciego sezonu; zrobiono to tylko dwa miesiące po ogłoszeniu, że pojawi się seria druga. Jak na dzisiejszy, brutalny świat biznesu były to naprawdę decyzje na wyrost i do tego dość ryzykowne patrząc po tym, co dzieje się na rynku, jednak widzowie nie mają, co narzekać. Sezon ten jest pełny intrygujących historii; na szczególną uwagę zasługuje chociażby odcinek "Mrugnięcie", o którym dowiecie się więcej już wkrótce!

jw.
W trzecim sezonie "Doctora Who" poznajemy i żegnamy Marthę Jones, jako towarzyszkę Doctora. Jest to postać, którą równocześnie podziwiam i do której nie mam też zupełnego przekonania. Ten poznaje Marthę, kiedy jest dosłownie w żałobie po ostatnim rozstaniu z przyjaciółką i kobietą, która mogłaby zostać jego miłością; nie poświęca więc dziewczynie należytej uwagi i początkowo jest niechętny jej towarzystwu na stałe, ponieważ wołałby pobyć w samotności. Martha za to natychmiastowo traci głowę dla Doctora. Jest to jedna z rzeczy, która mnie śmieszy. Każdy Doctor miał za stałe towarzyszki tyle interesujących kobiet; we wznowieniu serialu nawet gdy spędzali oni ze sobą sezon lub czasami dwa nie dochodziło do niczego romantycznego, ale gdy Doctor spotykał interesującą kobietę, jak w czwartym odcinku drugiego sezonu lub ósmym i dziewiątym epizodzie tej serii nie potrzebował wiele czasu, aby stracić dla niej głowę. Trzeba mu przyznać, że ma doskonały gust; kobiety, które zdobywały jego serce były inteligentne, dobre i nie zawsze najpiękniejsze na świecie, ponieważ nie to się liczy dla Doctora. Jednak z towarzyszkami, z którymi spędzał tyle czasu nie dochodziło do takich rzeczy. Jest to trochę frustrujące dla widzów, jednak z drugiej strony nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, ponieważ nie romans jest w "Doctorze Who" najważniejszy.

jw.
Skupmy się jednak na postaci Marthy, która jest skokiem milowy od Rose; jest ona młodą, czarnoskórą lekarką, nie brakuje jej więc oleju w głowie. To również jest jedną z mnóstwa rzeczy, które uwielbiam w "Doctorze Who"; nieważny jest wiek, czy wygląd - choć ktoś tutaj ma sporą słabość do rudych włosów - nieistotne jest doświadczenie, edukacja ani praca, chodzi o osobę, jaką się jest. W "Doctorze Who" mieliśmy dziewiętnastoletnią ekspedientkę w sklepie, młodą lekarkę, trochę już starszą kobietę, która nie mogła znaleźć pracy i śledziła podejrzane zjawiska, dziewczynę, która zarabiała na życie całowaniem ludzi na imprezach, pielęgniarza, barmankę i opiekunkę do dzieci. Osoby w każdym wieku; inteligentne (lub trochę mniej), o najróżniejszym pochodzeniu. Jest to spora odmiana od amerykańskich seriali, gdzie jedynym wymaganiem jest, żeby wszyscy byli śliczni.

jw.
Niestety Martha nie zdobyła mojej sympatii. Jest ona naprawdę urocza, mądra i cholernie odważna, jednak coś w niej nie do końca mi pasowało, więc jest na razie jedyną towarzyszką Doctora, której nie lubiłam. Nie wiem jeszcze, jak będzie z Clarą, która nadal mnie do siebie nie przekonała, ale będę miała jeszcze cały ósmy sezon, aby bliżej ją poznać i ocenić. Podziwiam jednak Marthę jednak za to, że jest jedyną kobietą, która odeszła od Doctora z własnej woli i to nie w jakiś ekstremalnych warunkach, chociaż może trochę, ale takie już są finały sezonów. Mogła zostać, ale wybrała życie na Ziemi.

Fabuła trzeciego sezonu kręci się wokół tożsamości tajemniczego pana Saxona, który ma naprawdę sporo sekretów; mi jednak nieszczególnie przypadł ten wątek do gustu. Możliwe, że było to spowodowane tym, że nie oglądałam serii klasycznych, gdzie już się on pojawiał, ponieważ nie można zaprzeczyć, że aktor grający Saxona spisał się na medal, ale podobnie jak Martha mi nie podszedł. "Doctora Who" jednak kolejny raz polecam - i będę polecać!

Ogólna ocena: 7/10.

Ogólne informacje:
Liczba sezonów: 7 (ósmy w trakcie kręcenia)
Sezon 3:
jw.
Liczba odcinków: 13 + 2 odcinki specjalne (Time Crash, Rejs potępieńców)
Czas trwania odcinków: 45 minut (Odcinki specjalne: 5 minut, 60 min)
Scenarzyści: Russell T Davies, Steven Moffat, Gareth Roberts, Helen Raynor, Chris Chibnall, Stephen Greenhorn, Paul Cornell
Główne role:
David Tennant  - Doktor
Freema Agyeman - Martha Jones
John Barrowman - Jack Harkness
Podziel się
"Poza czasem" to magiczna historia o miłości nieznającej granic czasu; doprawiona poruszającym tłem muzycznym.

OPIS: Kiedy rodzinę Michele Windsor dotyka tragedia, dziewczyna zmuszona jest przeprowadzić się z Los Angeles do Nowego Jorku, gdzie mieszkają jej bogaci i arystokratyczni dziadkowie, których nie poznała nigdy wcześniej. W ich starym, pełnym rodzinnych sekretów domu przy Fifth Avenue, Michele odkrywa największą tajemnicę: dziennik jednej z jej przodkiń, który ma niesamowitą moc: przenosi ją w czasie do 1910 roku, kiedy to został napisany. Tam, na wytwornym balu maskowym, Michele poznaje młodego mężczyznę o intensywnie niebieskich oczach, który przez całe życie nawiedzał ją w snach. Zakochuje się w nim i rozpoczyna romans nie z tego świata.

Michele zaczyna prowadzić podwójne życie, próbując zachować równowagę pomiędzy swoim współczesnym, szkolnym życiem a ucieczkami w przeszłość. Kiedy jednak dokonuje straszliwego odkrycia, musi udać się w podróż w czasie, by uratować chłopaka, którego pokochała i zakończyć poszukiwania, które zdecydują o jej losie.

Piosenek z "Poza czasem" możesz posłuchać tutaj: http://alexandramonir.com/

Źródło: Goodreads.com
Ogólna ocena: 7/10.

Tytuł oryginału: Timeless
Seria: Poza czasem
Tom: 1/???
Liczba stron:
Gatunek: Science fiction
Wydawca; Jaguar
Podziel się
Źródło
"(...) wrogiem nie jest człowiek, który wierzy w Boga; wróg to ignorancja i ludzie, który nie wierzą w nic i niczego nie cenią."(strona 84)

OPIS: Z Europy do Ziemi Świętej wyrusza dziecięca krucjata prowadzona przez charyzmatycznego przywódcę. Luca Vero, członek tajnej organizacji o nazwie Zakon Ciemności, której zadaniem jest szukanie znaków zwiastujących nadejście końca świata, musi sprawdzić, czy wyprawa ma szanse powodzenia. W dochodzeniu pomagają mu przyjaciel Freize oraz dwie odważne dziewczyny – Izolda i Iszraq.

Do lektury "Krucjaty" zasiadałam z pewnymi obawami; miałam poważne podejrzenia, że będzie ona dokładnie tak samo zbudowana, jak "Odmieniec", gdzie autorka stworzyła właściwie tomik z trzema opowiadaniami połączonymi przez wspólny wątek, ale nie jednolitą historię. Tym razem - na szczęście! - było inaczej. "Krucjata" to płynna i intrygująca historia, która nabiera niesamowitej głębi, choć dopiero w drugiej części książki.

"Nigdy nie mówimy ludziom, że ich kochamy, bo głupio nam się wydaje, że będą z nami zawsze. Wszyscy zachowujemy się, jakbyśmy mieli żyć wiecznie, a powinniśmy się zachowywać, jakbyśmy mieli umrzeć nazajutrz. Powinniśmy mówić sobie najpiękniejsze rzeczy."(strona 140)

Trzeba Philippie Gregory przyznać, że ma niezwykły, godny pozazdroszczenia talent do kreowania postaci, nie tylko tych historycznych, ale i jej własnych! Nie dało się tego tak odczuć w "Odmieńcu", jak teraz, gdy większość bohaterów skradła moje serce i wyjątkowo najważniejszym oraz najciekawszym bohaterem nie okazała się postać, którą wydaje mi się, wszyscy wzięliby na pierwszy plan. O nie! Autorka skupiła się tutaj na o wiele bardziej interesujących, pełnych serca - i czasami też mądrzejszych - drugoplanowych charakterach, co było świetnym posunięciem. Isztar przypadła mi do gustu o wiele bardziej niż Izolda, która w "Krucjacie" się zbytnio nie popisała ani zachowaniem ani charakterem godnym damy, jaką teoretycznie jest.

"Krucjata" - jak wskazuje sam tytuł - jest książką silnie związaną z religią chrześcijańską, która w czasach opisywanych w powieści znaczyła dla ludzi dosłownie wszystko i miała zdecydowanie większy wpływ nie tylko na życie pojedynczych jednostek, ale na całe narody! Philippa Gregory któryś już raz udowodniła, że jest doskonałą specjalistką od historii i wie o czym pisze. "Krucjata" to nie tylko kolejna seria dla młodzieży, ale również świetna fikcja historyczna, która stanowi nie lada gratkę dla zainteresowanych nią osób, ponieważ w przystępny sposób - oczywiście z zachowaniem wymowy - przedstawia ówczesne obyczaje, wierzenia, tradycje i wiele innych!

"Krucjata" spodobała mi się o wiele bardziej niż część pierwsza serii "Zakon Ciemności". Nie mogę powiedzieć, że stało się to od pierwszej strony, jednak ostatecznie dodanie wiążącego i interesującego wątku w tle wzbudziło moją uwagę i zdecydowanie większe zainteresowanie kolejnym tomami. Jeżeli spodobał się Wam "Odmieniec", koniecznie zapoznajcie się z dalszymi losami bohaterów w "Krucjacie".

Ogólna ocena: 7/10.

Źródło
Tytuł oryginału: Stormbringers
Seria: Zakon Ciemności
Tom: 2
Liczba stron: 295
Gatunek: Młodzieżowy, Fikcja historyczna
Wydawca: Egmont

Zakon Ciemności - Philippa Gregory
1. Odmieniec - recenzja
2. Krucjata
3. Fool's Gold (opublikowana w oryginale 11.02.2014 r.)
4. Brak tytułu (planowana premiera w oryginale na 14.10.2014 r.)
Podziel się
Nowsze posty Starsze posty Strona główna

O mnie

Blogerka. Studentka. Mieszkanka Berlina. Whovian. Slytherin. Cheerleaderka Riordana.
Dowiedz się więcej

“Reading is one of the joys of life, and once you begin, you can't stop, and you've got so many stories to look forward to.”

Benedict Cumberbatch

Znajdź mnie

  • Facebook
  • Instagram
  • Tumblr
  • Youtube

Kontakt

Dowiedz się więcej

Niedługo na blogu

Moja kolekcja Funko popów
Moja przygoda ze Skupszopem
Unboxing ostatniego World of Wizardry
Rick Riordan prezentuje
King of Scars

Polecane

  • Streszczenie: Złodziej Pioruna - Rick Riordan
    Cześć, tu Percy. Zostałem przekupiony niebieskimi pączkami, więc oto przybywam, aby powrócić do korzeni i opowiedzieć Wam o początkach mo...
  • W jakiej kolejności czytać książki Ricka Riordana?
    Książki Ricka Riordana są obecne w moim życiu od ponad siedmiu lat. Bez nich prawdopodobnie nie byłoby tego bloga. Zaczęłam czytać se...
  • Najciekawsze wydania Harry'ego Pottera
    Wygląd książki jest bardzo ważny, choć zapytani o to, mówimy, że nie można oceniać książki po okładce, zwłaszcza gdy bronimy ulubionej powi...
  • Streszczenie "Harry'ego Pottera i przeklętego dziecka" 1/2
    Witam! Wasze piękne oczka Was nie mylą. Poniżej znajdziecie streszczenie pierwszej części scenariusza fan fiction zatytułowanego "...
  • Konkurs
    Na uczczenie sześciu miesięcy specjalnie dla Was konkurs! Do wygrania jest 'Niezgodna' autorstwa Veronic'i Roth. Moja rec...
  • Projekt: Kończę serie wydawnicze
    Kończę serie wydawnicze, czyli mój mały, własny cel czytelniczy, który staram się realizować i w ogóle mi nie idzie. :) Jak już niby idzi...
  • Stos wrześniowy
    Za oknem buro, mnóstwo zadań do szkoły i brakuje czasu na czytanie. :( Jednak zawsze staram znaleźć czas na odwiedzenie Waszych blogów. :...
  • 7 lat Bucherwelt!
    Piątek 13-ego 2012 roku - to właśnie wtedy w Internecie pojawił się blog bucherwelt.blogspot.com . Dzisiaj siedem lat (i tydzień) późnie...
  • Stos książkowy
    Wracam z wyjazdu, a tam książki czekają. :D Miła niespodzianka! No i było kolejne przemeblowanie, ostatecznie niektóre książki stoją na st...
  • Druga rocznica założenia bloga
    Dzisiaj - 13 stycznia 2014 roku - mój własny, amatorski, recenzencki blog skończył pełne dwa latka! Nie mogę uwierzyć, że już minęło tyle c...

Archiwum

  • ▼  2019 (3)
    • ▼  lutego (1)
      • Rewatch Gry o Tron przed premierą ostatniego sezonu!
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2018 (17)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2017 (42)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (5)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (8)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2016 (120)
    • ►  grudnia (9)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (6)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (8)
    • ►  lipca (8)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (11)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (13)
    • ►  stycznia (17)
  • ►  2015 (161)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (11)
    • ►  października (10)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (13)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (18)
    • ►  kwietnia (18)
    • ►  marca (18)
    • ►  lutego (18)
    • ►  stycznia (20)
  • ►  2014 (266)
    • ►  grudnia (19)
    • ►  listopada (23)
    • ►  października (26)
    • ►  września (17)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (20)
    • ►  czerwca (23)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (23)
    • ►  marca (26)
    • ►  lutego (28)
    • ►  stycznia (28)
  • ►  2013 (270)
    • ►  grudnia (23)
    • ►  listopada (19)
    • ►  października (23)
    • ►  września (21)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (20)
    • ►  czerwca (22)
    • ►  maja (29)
    • ►  kwietnia (22)
    • ►  marca (31)
    • ►  lutego (20)
    • ►  stycznia (19)
  • ►  2012 (135)
    • ►  grudnia (11)
    • ►  listopada (12)
    • ►  października (15)
    • ►  września (12)
    • ►  sierpnia (12)
    • ►  lipca (11)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (12)
    • ►  marca (11)
    • ►  lutego (9)
    • ►  stycznia (3)

Ulubione

  • Mirabelka
    Spostrzeżenia po ekstrakcji ósemki
    3 dni temu
  • Gosiarella
    Lekcja ironii dla każdego. Znajdź swój ulubiony tytuł od królowej polskiej satyry
    4 tygodnie temu
  • Patrycja W.
    Podsumowanie lutego
    4 miesiące temu
  • eM
    Zagraniczne zapowiedzi: czerwiec, lipiec 2022
    4 lata temu
  • Patrycja
    Nieugięta bohaterka - "Wojna Makowa" Rebecca
    6 lat temu
  • Blair Blake
    Na skraju złowrogiego Boru, albo Wybrana Naomi Novik
    6 lat temu
  • Korvo
    Recenzja: Karpie bijem - Andrzej Pilipiuk
    7 lat temu
  • Harry Potter Kolekcja
    Regulamin konkursu "Twój Simon"
    8 lat temu
  • Abigail
    Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń
    8 lat temu
  • Julia
    Małe rzeczy, bez których sobie nie radzę
    9 lat temu
  • Alicja
    Lair of Dreams
    10 lat temu
  • Wydawnictwo Jaguar
    Kuchnia Entego, chaos i "Jewel"
    11 lat temu
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Deviantart

Dziękuję za zrobienie pięknego logo!
Wszystkie komentarze zawierające linki są moderowane.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

WAŻNE

Wszystkie opinie i recenzje zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i nie wyrażam zgody nakopiowanie całości lub ich fragmentów bez mojej wiedzy i zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Licznik odwiedzin

Obserwatorzy

Copyright © 2012 Sophie & Bucherwelt