Gra o Tron - sezon 3 - odcinek 5

Piąty odcinek „Gry o Tron” zatytułowany „Pocałunek Ognia” to już półmetek trzeciego sezonu serialu. Tak szybko minęło te pięć tygodni po tylu miesiącach oczekiwania! Co jednak zrobić, gdy pięćdziesiąt minut upływa wręcz błyskawicznie? Akcja gna do przodu, a najróżniejsze wątki przeplatają się, pozornie nie mając ze sobą związku, a jednak tworząc logiczną całość. Widzowie na pewno nie będą zawiedzeni, gdy zostaną „pocałowani przez ogień”…
"-Ja mogę być Twoją rodziną.
-Nigdy nie byłabyś moją rodziną. Tylko moją panią".

Tytuł odcinka „Pocałunek Ognia” można interpretować na różne sposoby. W epizodzie zostaje nawet użyte dosłownie to określenie. Ygritte nazwała tak kolor swoich włosów, twierdząc, że pocałował je ogień. Czy ten sam, który przywrócił życie dowódcy Bractwa Bez Chorągwi? Szósty raz? Mała Arya chciałaby, żeby Pan Światła wskrzesił jej ojca tylko ten jeden, jedyny raz… Maisie Williams(Arya Stark) po raz kolejny udowodniła, że jest świetną aktorką. Jestem pewna, że niejednemu widzowi serce ściśnie żal, gdy zobaczy ogromny smutek samotnego dziecka, które wciąż nie pogodziło się ze śmiercią ojca.
W piątym odcinku pojawiła się długo oczekiwana przez wszystkich fanów Jona Snowa scena, którą zwiastuny zapowiadały już dawno temu. Bękart, który przestał być już członkiem Nocnej Straży, udowodnił to złamaniem ich reguły o wstrzemięźliwości seksualnej. Chłopak, który dwa sezony temu ze łzami w oczach zarzekał się, że nigdy nie zrobi kobiecie bękarta… Można się było tego spodziewać. Erotyka jest nieodłącznym elementem serialu. Minęły cztery odcinki, a tu prawie nic się nie działo w tym temacie? Twórcy w epizodzie piątym dali takie sceny aż dwie.
Nigdy nie byłam specjalną fanką Jamiego Lannistera. Jednak nawet moje serce zmiękło przy scenie w łaźni, gdy Królobójca obnażył duszę i odkrył przed Brienne motywacje swych czynów, których nie znali inni. Ci, którzy tak łatwo go osądzili. Gdyż wydano na niego wyrok, kiedy znaleziono go nad zwłokami Szalonego Króla. Nikt nie zapytał: „dlaczego?” Łatka przylgnęła do niego na zawsze. Wątek relacji, jeżeli tak można to nazwać, między Brienne a Jamiem to jeden z najlepszych w tym sezonie. Kto by pomyślał o takim rozwoju sytuacji?
Dużo się dzieje w piątym odcinku, ponieważ epizod skupia się na prawie każdym bohaterze choć trochę. Wiele zmian scenerii, dużo dialogów, zwrotów akcji, a jednak pięćdziesiąt minut minęło i w sumie nic ważnego się nie wydarzyło, czego można by już oczekiwać w połowie sezonu. Czas ucieka, a na pewno, jako widzowie, nie chcielibyśmy, żeby najważniejsze wątki pierwszego tomu „Nawałnicy Mieczy” zostały upchnięte pod sam koniec sezonu, co niestety w jakiś stopniu dotknęło „Starcie Królów”. Akcja powoli się zagęszczała, pomalutku zbliża do punktu kulminacyjnego, aż nagle finałowy odcinek! Mam nadzieję, że nie czeka nas podobna sytuacja w sezonie trzecim.

Ogólna ocena: 8/10.

Recenzja powstała dla portalu Upadli.pl

Sophie di Angelo

Zobacz również