Przedpremierowo: Chłopak, który stracił głowę - John Corey Whaley

Życie bywa całkowicie nieprzewidywalne. Nigdy nie wiadomo, co czeka nas na kolejnym zakręcie. Łut szczęścia, a może niepowodzenie? Czasami może się wydawać, że sytuacja jest całkowicie bez wyjścia i nie ma już nadziei na lepsze jutro. Wyobraźcie więc sobie, że życie daje Wam drugą szansę...

Travis Coates umierał na raka, gdy lekarz podzielił się z jego rodziną nietypowym wyjściem z sytuacji. Pojawiła się możliwość, że będzie on mógł żyć dalej z nowym ciałem, choć dopiero za około dekadę lub dwie. Travis decyduje się na ryzykowny zabieg, w którym mają odciąć mu głowę i przyszyć do ciała donatora, gdy tylko będzie to możliwe. Budzi się on pięć lat później. Dla niego minął tylko jeden dzień; od chwili zaśnięcia do przebudzenia. Inni zaś ruszyli dalej ze swoim życiem…

Rozumiem konsternację. Nie musicie mi tego mówić; gdy tylko zagłębiłam się w książkę, to nagle pojawiło się takie... coooo? Rak? Głowa? Haha niezły dowcip Travis... Rak??? Jakkolwiek abstrakcyjnie by to brzmiało to nasz bohater zasypia w dniu operacji i budzi się po pięciu latach. Wszystko się zmieniło - poza nim. I wiecie co? Absolutnie pokochałam ten pomysł.

Im dalej w las, tym bardziej podobała mi się fabuła opowieści, a jest w tym spora zasługa głównego bohatera. Travis to taki... słodziak! Chichotów przy lekturze nie zabraknie, ocierania łez, choć już nie ze śmiechu, również nie... Gdy już się wsiąknie w tę historię, nie sposób nie ulec jej czarowi. Coraz bardziej podobają mi się młodzieżowe powieści obyczajowe, ponieważ co chwilę trafia mi się coś ciekawego i całkowicie unikatowego. Nie powiecie mi chyba, że taki wątek już był!

Autor "Chłopaka, który stracił głowę" (z angielskiego Noggin, czyli główka, główeczka) to niezły spryciarz, ponieważ... nie wdawał się w większe szczegóły operacji, a to chyba najbardziej mnie interesowało, gdy sobie wyobrażałam, jak to... mogło wyglądać. Jest to na swój sposób fascynujące! "Chłopak, który stracił głowę" nie jest jednak książką, która skupia się na technicznych szczegółach, lecz opowiada o życiu. Nie sposób nie zżyć się z bohaterem, który dla mnie został przedstawiony naprawdę realistycznie.

Premiera: 13 kwietnia 2016 r.
Tytuł oryginału: Noggin
Liczba stron: 346
Powieść w jednym tomie
Ocena: 8/10
Dla fanów: Mattew Quicka, Rainbow Rowell,
Johna Greena
Travis budzi się w świecie, którego nie zna. Wszyscy jego przyjaciele są już dorośli, jego dziewczyna ma narzeczonego, a najlepszy kumpel nadal okłamuje sam siebie. To było dopiero ciekawe; obserwować 16-letniego chłopaka, który musi się zmierzyć z nieznaną rzeczywistością, pozostając wciąż sobą, który tęskni za ukochaną i martwi się o przyjaciela - nie zmieniło się to przez te lata, ponieważ dla niego był to wczorajszy wieczór. Próba adaptacji i dostosowania się Travisa są przedstawione niesamowicie prawdziwie oraz urzekająco. Nie będę ukrywać, że były i bardziej irytujące momenty, gdzie chciałoby się już widzieć jakiś postęp, ale potem pojawiał się kolejny zwrot w życiu Travisa i opowieść na nowo raz pochłaniała całkowicie uwagę czytelnika.

Bardzo spodobał mi się sam styl "Chłopaka, który stracił głowę". Naszym narratorem jest Travis - nie jest to częsta sprawa w obyczajowych książkach młodzieżowych, w ogóle chyba w cały gatunku YA. Do tego opowiada on w sposób dowcipny, szczery do bólu, poruszający i najważniejsze... zwraca się do czytelników osobiście. Czułam się, jakbym była tuż obok, obejmowana ciepłym ramieniem, słuchała jego historii. Skierowanej specjalnie do mnie. Jest to opowieść o raku, a równocześnie nie jest. Książka rozpoczyna się wyjątkowo mocnym akcentem, a kończy się uczuciem - nadzieją. Piękne, słodko-gorzkie zakończenie. Szykujcie chusteczki!

YOLT. You only live twice.

"Chłopak, który stracił głowę" to książka, którą można określić jednym słowem: świeża. Na pewno będzie to lektura, której szybko nie zapomnicie - nie da się! Nie jest ona przewidywalna; to nie powieść akcji, więc zwroty w fabule koncentrują się na innych aspektach, a jednak ciągle pojawia się myśl: co dalej? Travis dostał nowe życie... i co z nim zrobi? Warto to sprawdzić!

Sophie di Angelo

Zobacz również