![]() |
Tytuł oryginału: Ten Tiny Breaths Seria: Dziesięć płytkich oddechów Tom: 1/4 ??? Liczba stron: 417 |
"Jest w nim coś innego i nie muszę intensywnie myśleć, by na to wpaść. Jest coś w sposobie, w jaki wypełnia sobą pomieszczenie, w sposobie, w jaki na mnie patrzy, jakby bez wysiłku potrafił zidentyfikować i rozbroić każdy z moich mechanizmów obronnych, jakby umiał patrzeć przez nie i potrafił dostrzec tragedię leżącą pod nimi."
Dwudziestojednoletnia Kacey ucieka wraz z siostrą z domu wujostwa. Kilka lat temu ich życie się rozpadło, a dziewczyna wciąż nie może sobie z tym poradzić. Postanawia rozpocząć nowe życie w nowym miejscu, więc z biletami w kieszeni ruszają do Miami. Wszystko byłoby dobrze, ale już pierwszego dnia Kacey spotyka tajemniczego Trenta z mieszkania obok. Dziewczyna postanowiła już dawno, że lepiej jest nie czuć. Nie wie jednak, że nie tylko ona ma problemy z przeszłością...
Coraz bardziej lubię książki obyczajowe dla starszej młodzieży. Kolejne tytuły zaskakują mnie czymś nowym i interesującym. Autorzy mają inne pobudki i tworzą inne morały, a do tego literatura dla "młodych dorosłych" jest głębsza również w innych aspektach. Nikt nie boi się tutaj rozmawiać o fizyczności.
O motywie działania K.A. Tucker przy tworzeniu "Dziesięciu płytkich oddechów" dowiadujemy się dopiero z jej podziękowań na końcu powieści. Teoretycznie można by się tego domyślić, ale jakoś dopóki autorka nie nazwała tego po imieniu, to nawet nie pomyślałam, że "Dziesięć płytkich oddechów" może mieć większy, wspanialszy morał, a tak jest. To godne pochwały, szkoda tylko, że człowiek sam z siebie nie wpada na to, że autorka konkretnie to chciała pokazać, gdy wokół tak wiele się dzieje...
Mam pewien problem z tą książką. "Dziesięć płytkich oddechów" zwróciło moją uwagę już w dniu premiery. Uwierzycie, że to było zaledwie w czerwcu, a wkrótce wyjdzie trzeci tom? Jednak raczej nie będę ich czytać, ponieważ ta opowieść jest zwyczajnie średnia. Oczekiwałam o wiele więcej po książce, która opinie ma znakomite i to nie tylko na Lubimyczytać.pl, ale również na Goodreads.com, a ja przeczytałam pierwszy rozdział i już wiedziałam, że to nie będzie książka, która zawładnie moimi zmysłami.
Pierwszym problemem jest Kacey, która sądzi, że nie robi nic dla siebie i tylko myśli o swojej siostrze, a tak naprawdę jest wyjątkowo egoistyczną osobą, którą ciężko znieść. Próbowałam ją polubić patrząc przez pryzmat tego, co się stało i próbowałam równie mocno zrozumieć motywy jej zachowania, ale ona jest tak irytująca, że głowa boli, a jej pierwszoosobowa narracja sprawiała, że nie miałam radości z lektury. Dawno nie trafiłam na tak okropną główną bohaterkę, a czytając ostatnio inne powieści obyczajowe young adult, nic tylko się zachwycałam żeńskimi postaciami. A szkoda! Może wtedy ta opowieść by do mnie przemówiła, a tak jest zwyczajnie nijaka. Co prowadzi nas do problemu drugiego...
![]() |
Dziesięć płytkich oddechów 1. Dziesięć płytkich oddechów 2. Jedno małe kłamstwo 3. Cztery sekundy do stracenia 4. Five Ways to Fall |
Są książki, które rozpalają zmysły. dają nadzieję, ponieważ mimo okrutnej, mrocznej przyszłości, fabuła może potoczyć się w dobrym kierunku. Niestety proporcje w tej powieści zostały według mnie wyważone źle. Autorka opowiada nam historie wielu pobocznych postaci, rozwijając wątki, które mają malutki lub praktycznie żaden wpływ na fabułę, a gdy dzieje się coś istotnego, to jest opisane tak jakby na skróty, co sprawia, że książka prawie się kończyła, rozwiązanie "zagadki" znaliśmy już od połowy, a nasza bohaterka do niczego nie doszła. Utkwiła w martwym punkcie, a tutaj zostało ledwie parę stron. Autorka zamknęła, co prawda w nich historię Kacey (kolejny tom jest o jej siostrze) i dała ładny epilog, ale uważam, że nie wyszło to zbyt zgrabnie. To co mnie interesowało zostało wciśnięte w jeden akapit, a rzeczy bez większego polotu roztrząsano przez wiele stron.
Zastanawiałam się, czy określiłabym powieści obyczajowe young adult, jako przewidywalne i doszłam do wniosku, że nie. Większość książek, które czytałam potrafiła mnie zaskoczyć, ponieważ życie bywa nieprzewidywalne i często okrutne. Czytając jednak "Dziesięć płytkich oddechów" miałam wrażenie, że odpowiedź dano czytelnikowi na tacy zbyt szybko i nagle ta tajemniczość gdzieś uleciała i jeszcze mniej chciało mi się kończyć czytać tę książkę, skoro już widziałam, jak ona się skończy. I wiecie co? Dokładnie tak się skończyła.
Nie chcę jednak powiedzieć, że "Dziesięć płytkich oddechów" jest złe, bo tak nie jest. Książka ta jest po prostu średnia. Nie oferuje mi nic nowego, czy fascynującego. Co najwyżej irytującego, ale wiem też, że wielu osobom się spodobała, więc wygląda na to, że można odnaleźć tutaj coś interesującego oraz ścierpieć nieciekawy styl nieciekawej głównej bohaterki. Może się więc okazać, że ta historia trafi do Was.
Ocena: 6/10.
PS. Nie zapomnijcie wziąć udziału w konkursie! Czas jutro do północy!