Sophie & Bucherwelt
  • Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca
  • Recenzje
    • Autorami
    • Tytułami
    • Filmów i seriali
  • Przeczytane
    • 2012-2017
    • 2018
  • Kolekcja Ricka Riordana
  • Różne
    • Zdobycze
    • Must have
    • Miesiąc z...
    • Jak zacząć blogować?
    • Oceny

Zamawiając swoje pudełko World of Wizardry rozmyślałam nad tym, jak (wciąż) kwitnie świat Harry'ego Pottera, ileż gadżetów się pojawia dosłownie co miesiąc. I wtedy zaczęłam myśleć o Ricku Riordanie - hej, na pewno ktoś stworzył jakieś pudełko dedykowane Rickowi. Zaczęłam więc przeglądać kolejne strony, aby przekonać się, że do czegoś takiego nigdy nie doszło. Jakieś gadżety pojawiały się w boxach książkowych, Etsy kwitnie, ale specjalny box? Nic takiego internet nie pamiętał. Kilka dni póżniej trafiłam na stronę Celebrate Books, aby odkryć, że nie tylko umiem dość dobrze czytać po holendersku, ale również wypuszczają oni w marcu box dedytkowany Percy'emu Jacksonowi. Nie mogłam przepuścić takiej okazji!


Samo pudełko nie było skierowane do anglojęzycznych czytelników, tylko do holenderskich, a okazją była premiera pierwszego komiksu - "Złodzieja pioruna" w Holandii. Czy to mnie powstrzymało? Cóż, widzicie odpowiedź...


Pierwszym przedmiotem, który przywitał moje oczy była linijka. Idealnie wymierzona, wchodziła dokładnie na ukos pudełka, dodatkowe zabezpieczenie przed zgnieceniem ;) Jak to dobrze, że cytaty są po angielsku! I choć ten fragment brzmi pompatycznie, to tak naprawdę wyjaśnia po prostu działanie Mgły. 


Ta kartka jest naprawdę listem na temat boxa, nawet go nie przejrzałam, będę miała za to ładną, świetnej jakości zakładkę.


Jest i faktyczna zakładka, z dwóch stron z tym samym fan artem. Szkoda, że nie z samym Percym. 


Tak, to ołówek. Cytat na nim brzmi "Don't feel bad. I'm usually about to die" i szczerze mówiąc w ogóle go nie pamiętam!


Ukryta w delikatnym papierze była śliczna bransoletka z Orkanem. I jeszcze ma idealne, zaciągane zamknięcie!


Mini plakat z cytatem ze "Złodzieja pioruna". O ile pamięć mnie nie myli są to słowa Chejrona, a jestem pewna, że zostały wypowiedziane w momencie, w którym Percy został uznany przez Posejdona.



Gdy pierwszy raz zobaczyłam niebieskie "cosie" w folii papierowej, to pomyślałam, że to coś do kąpieli. Mini bath bomb? Percy to w końcu syn boga morza, panuje nad wodą i w ogóle. A potem przypadkiem lekko ścisnęłam pudełko i okazało się, że są to pianki! Niebieskie, posypane cukrem. Na pewno coś, co Sally przyniosłaby do domu.
Jedna z pianek została natychmiastowo pożarta po zrobieniu zdjęcia, aby potwierdzić, że są tak pyszne, jak wyglądają.


Za tło posłużyła kolejna do kolekcji koszulka z logiem Obozu Herosów, trzecia w karierze. Ale hej, mój Percy Bear ma dokładnie taką samą. Będziemy do siebie pasowali!


W boxie znalazło się także takie coś. Po dokładnym przyjrzeniu się odkryłam, że karty przedstawiają zwierzaki, a konkretnie "pupilów" bohaterów wymienionych książek, ale czemu to służy nie mam pojęcia. Może powinnam była jednak przeczytać tę kartkę...


Sprawcą całego zamieszenia był ten komiks! W zeszłym miesiącu do kolekcji dołączyło holenderskie wydanie "Złodzieja pioruna" w twardej okładce, a teraz mam na dokładkę komiks. I może spróbuję go przeczytać!

***

Podsumowując, box kosztował 30,50 euro, co jest dobrą ceną biorąc pod uwagę wygórowane ceny cholernych książek, a co dopiero nieszczęsnych komiksów w krajach z walutą euro (normalna książka w twardej oprawie? 20-25 euro + ustawowy nakaz stałej ceny, handluj z tym). Gadżetów jest niewiele, w sumie nie miałam pojęcia, czego się spodziewać Są one za to dość funkcjonalne oraz urocze. Do tego, gdy napisałam z prośbą, aby wysłano mojego boxa w późniejszym terminie (aby nie przyszedł, gdy mnie nie będzie), to spełniono moje życzenie. I to lubię! Nie żałuję zakupu i mam nadzieję, że box do książek Ricka Riordana przygotuje również Illumicrate. Nawet już odpisała na mój komentarz, rozważa pomysł, więc jest nadzieja!

***

Wdało Wam coś w oko w tym boxie?
Podziel się

Nie ma lepszej rzeczy niż wrócić z ferii wiosennej i zobaczyć awizo. Ach, cóż to może być! Lecę do sąsiadów, odbieram zapakowaną w folię przesyłkę i szukam adresu nadawcy... Wielka Brytania, a więc mój pierwszy regularny box World of Wizardry! Sprawdźmy, jakie czarodziejskie przedmioty zostały przyniesione przez listonosza sowę i czy były warte swojej ceny!

Przeczytaj również: Unboxing #2 - World of Wizardry: Special Edition


Muszę przyznać, że samo już pudełko wygląda obłędnie! Jest to walizka Newta. Jest w niej przerzutka (nie dla mugoli), wystają łapki niuchacza, a na obu bokach znajdziemy szaliki w kolorach domu Hogwartu. Sam box otwiera się odrywając pasek, jak w niektórych kartonikach na książki. Na pewno zostawię sobie jedno pudełko na pamiątkę, będzie obłędnie wyglądać na potterowym regale (gdy w końcu się go doczekam).


Zacznijmy od przepięknego zestawu przypinek. Ogólnie nie do końca rozumiem manię zbierania przypinek, ale hej! sama kolekcjonuję 11 cm-owe figurki, więc nie oceniam, a przypinki, które trafiają w moje ręce i mi się podobają, lądują na mojej specjalnej tablicy korkowej. A te są przepiękne! Kocham ich detale i kształty. 
Btw. mój aparat dziwnie łapał kolory na tym samym tle. No cóż.


To jest coś, czego sama nigdy bym nie kupiła, dlatego się bardzo ucieszyłam, gdy znalazłam to w boxie! Jest to zestaw do robienia pieczęci z wosku, pewnie będę musiała wygooglować procedurę, ale potterowe zestawy z woskami są strasznie drogie (25-40 euro!). Poza tym jest to jedna z tych rzeczy, co fajnie wyglądają i w ogóle, ale czy kiedykolwiek by się tego używało? Mimo wszystko jestem baaardzo zadowolona, że mam malutkie pudełeczko z pieczęcią. Słowo, które się odbija (poza wężem) to Ambition. 


Oczywiście nie mogło zabraknąć koszulki. Powiem Wam, że jestem pod wrażeniem, że ten paskudny filmowy wilkołak wygląda tak dobrze na koszulce. Wow! Choć i tak jej nie zatrzymam, ponieważ nie znoszę takich dekoltów. Koszulka musiałaby po prostu być zbyt piękna lub sentymentalna, abym nie miała serce posłać ją dalej.


Wasze piękne oczka Was nie mylą, dostałam formy do ciastek. Choć przeglądając je myślałam, że złoty znicz jest dziwną sową. Nawet tiarę przydziału suponowałam o bycie sową. Podejrzana sprawa, powiadam Wam. Ogólnie nienawidzę gotować, a piec najprawdopodobniej nie umiem, ale czasami nachodzi mnie ochota "próbować" i jak się w końcu urządzi tę potterową imprezę, to przepisy się przydadzą!


Przepisów jest więcej, w tym miesiącu na krówki "gorączkowe" oraz o smaku piwa kremowego. W ogóle to jest cały segregator i w każdym boxie pojawia się kilka nowych cudowności do zrobienia samemu. Już go zamówiłam! Był tam przepis między innymi na tort urodzinowy Harry'ego oraz czekoladowe żaby (foremka też już do mnie jedzie!).


Czy Wy to widzicie? Różdżka Rona! I teraz pytanie do prawdziwych Pottermaniaków, czy różdżkę naprawiła jego mama? Tak twierdzi pudełko, w którym pani Weasley przesłała różdżkę. Mi się wydawało, że to Ron ją okleił taśmą... A może to fałszywe wspomnienie z filmu? W każdym razie różdżka wygląda naprawdę ekstra, fragment "otaśmowany" wygląda rewelacyjnie i jest to różdżka, której nie ma nigdzie indziej!

Ach pamiętacie, jak to w szkole było się Hermioną, a na studiach jest się Ronem.
Ze złamaną różdżką. *śmiech przez łzy*


W boxie znalazł się również długopis z kręcącym się tym czymś u góry, wielokolorowy. Od Weasley & Weasley. Autentyczny, jak twierdzi kółeczko. Nic specjalnego, przy otwarciu od razu wyleciało kółko, ale na szczęście mogłam po prostu je włożyć. 


Na dnie pudełka odkryłam zapowiedziany produkt, czyli coś z Feniksem. Plakat, jak twierdzi naklejka, to również ekskluzywny produkt. Jest wielkości mniej więcej kartki A4, nawet go nie otwierałam, bo w tym momencie nie mam za bardzo co z nim zrobić. 

Na sam koniec najlepsze! Patrzcie na to cudo! Skarpetki są ekskluzywne dla tego boxa, nigdzie więc w teorii takich nie ma. Wyglądają obłędnie i są świetnej jakości, grube oraz milutkie. Uwielbiam geekowskie skarpetki.

***
Podsumowując, box kosztuje 19,95 funtów (lub 19,99). Wysyłka to około 5-6 funtów, więc powiedzmy 30 euro. W tej cenie mamy obłędne pudełko, ekskluzywne, świetnej jakości przedmioty, zawsze t-shirt i ogólnie naprawdę sporo rzeczy, które są zapakowane w piękne pudełeczka, zawinięte w śliczne folie lub z etykietkami. Wielka dbałość o szczegóły! Ten box jest tysiąc razy lepszy od tej nieszczęsnej edycji specjalnej. Według mnie naprawdę się opłaca, byłam bardzo zadowolona z boxa marcowego i nie anulowałam swojej subskrypcji. W kwietniu będzie przedmiot związany z Syriuszem Blackiem oraz Śmierciożercami! I wiele, wiele więcej!

Z kodem NEWSUB10 dostaniecie 10% zniżki.

***
A Wy co sądzicie o zawartości boxa?
Podziel się
W drugim kwartale 2018 roku nie zabranie ciekawych lub długo oczekiwanych ekranizacji! Co zobaczymy na dużym oraz małym ekranie w ciągu najbliższych trzech miesięcy?

Przeczytaj również: Ekranizacje książek w 2018 roku #1

Player One

Polska premiera: 6 kwietnia 2018
Reżyseria: Steven Spielberg
Scenariusz: Ernest Cline, Zak Penn
Obsada: Tye Sheridan, Olivia, Cooke, Ben Mendelsohn, T.J. Miller
Książka: Player One - Ernest Cline
Opis: Rzeczywistość 2045 roku nie nastraja optymistycznie.  Świat znajduje się na skraju upadku i pogrążenia w chaosie. Wade Watts (Tye Sheridan) czuje, że żyje, tylko gdy ucieka do OASIS — wirtualnego uniwersum, w którym większość ludzi spędza całe dnie.  W OASIS można podróżować, przeżywać przygody i być kimkolwiek się zapragnie. Jedynym ograniczeniem jest własna wyobraźnia. Ekscentryczny geniusz James Halliday (Mark Rylance), który stworzył OASIS, szuka godnego następcy. Organizuje trzyetapowy konkurs, w którym nagrodą jest olbrzymia fortuna i całkowita kontrola nad uniwersum.  Wade i jego przyjaciele z "Wielkiej Piątki" podejmują wyzwanie polegające na szukaniu skarbów w zakrzywionej rzeczywistości. W fantastycznym świecie — pełnym niespodzianek, ale i niebezpieczeństw — czeka ich zadanie ważniejsze niż sam konkurs. Muszą ocalić OASIS.


You Were Never Really Here
Premiera: 6 kwietnia 2018
Reżyseria: Lynne Ramsay
Scenariusz: Lynne Ramsay
Obsada: Joaquin Phoenix, Ekaterina Samsonov, Alex Manette
Książka: You Were Never Really Here - Jonathan Ames
Opis: Niestroniący od przemocy weteran zajmuje się szukaniem zaginionych dziewcząt.

Piotruś królik
Polska premiera: 13 kwietnia 2018
Reżyseria: Will Gluck
Scenariusz: Will Gluck, Rob Leiber
Obsada: Rose Byrne, Gleeson Domhnall, Sam Neill, James Corden
Książka: Piotruś Królik - Beatrix Helen Potter
Opis: Złośliwy, niepokorny i ciekawski Piotruś Królik to postać wyjątkowa; na jego zuchwałych przygodach wychowują się kolejne pokolenia dzieci na całym świecie. W komedii „Piotruś Królik” wojna tytułowego bohatera z panem McGregorem (Domhnall Gleeson) przechodzi na zupełnie nowy poziom – być może najwyższy z możliwych. Walka toczy się, oczywiście, o kontrolę nad ogrodem pana McGregora oraz o serce zakochanej w zwierzętach sąsiadki (Rose Byrne).


Życzenie śmierci
Polska premiera: 13 kwietnia 2018
Reżyseria: Eli Roth
Scenariusz: Joe Carnahan
Obsada: Bruce Willis, Vincent D'Onofrio, Elisabeth Shue
Książka: Death Wish - Brian Garfield
Opis: Paul Kersey (Bruce Willis) jest chirurgiem, który co dzień ratuje ludzkie życie. Gdy nieznani sprawcy dokonują brutalnego napadu na jego rodzinę, po raz pierwszy sam musi zwrócić się o pomoc. Policja pozostaje jednak głucha na jego apele. Zdesperowany mężczyzna postanawia więc własnoręcznie wymierzyć sprawiedliwość. Gdy uwagę mediów przyciągają zabójstwa kolejnych gangsterów, wszyscy zadają sobie jedno pytanie: giną oni z ręki bohatera czy bandyty? Wiedziony pragnieniem zemsty Kersey dostrzega, że może pomóc także innym. Nie każdemu podoba się jednak to, że mężczyzna staje ponad prawem, policja zaś jest coraz bliżej odkrycia tożsamości mściciela.

The Alienist
Polska premiera: 19 kwietnia (Netflix)
Obsada:  Daniel Brühl, Luke Evans, Dakota Fanning, Brian Geraghty
Książka: Alienista - Caleb Carr
Opis: „Alienista” to naturalistyczny serial psychologiczny osadzony w realiach Nowego Jorku czasów „wieku pozłacanego”. Jego głównym bohaterem jest genialny Laszlo Kreizler (w tej roli Daniel Brühl) — dociekliwy „alienista”, czyli zwolennik nowej, kontrowersyjnej metody leczenia schorzeń psychicznych, który jako jedyny może pomóc schwytać rytualnego mordercę młodych chłopców.


The Guernsey Literary and Potato Peel Pie Society 
Premiera: 20 kwietnia 2018
Reżyseria: Mike Newell
Scenariusz: Don Roos, Tom Bezucha
Obsada: Lily James, Michiel Huisman, Glen Powell
Książka: Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek - Mary Ann Shaffer, Annie Barrows
Opis: Jest rok 1946. Juliet, młoda pisarka, objeżdża zniszczoną Anglię, promując swą książkę i szukając tematu do następnej. Przypadkiem dowiaduje się o małej wyspie Guernsey, na której istnieje dziwne Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek. Powołali je podczas wojny rolnicy i gospodynie, by uratować kilka osób przed aresztowaniem. Ale jak się ma literatura do placka z obierek? Zaciekawiona Juliet odwiedza Guernsey.

The House of Tomorrow
Premiera: 20 kwietnia 2018
Reżyseria: Peter Livolsi
Scenariusz: Peter Livolsi
Obsada: Asa Butterfield, Alex Wolff
Książka: The House of Tomorrow - Peter Bognanni
Opis: Historia dwóch chłopców, z których jeden żyje w geodezyjnej kopule i jest wychowywany oraz uczony przez swoją ekscentryczną babkę.


Patrick Melrose
Premiera: 12 maja 2018
Obsada: Benedict Cumberbatch, Holliday Grainger, Jessica Raine
Książka: Cykl: Patrick Melrose - Edward St Aubyn
Opis: Tocząca się w Londynie, Nowym Jorku i na Riwierze Francuskiej historia Patricka Melrose’a i jego relacji z despotycznym ojcem to bogata i świetnie skonstruowana przypowieść o bezbronności dzieci, ciężarze rodzicielstwa i koszmarze wspomnień, od których nie sposób się uwolnić.

On Chesil Beach
Premiera: 18 maja 2018
Reżyseria: Dominic Cooke
Scenariusz: Ian McEwan
Obsada:  Saoirse Ronan, Billy Howle, Emily Watson
Książka: Na plaży Chesil - Ian McEwan
Opis: Czerwiec 1962 roku. Para nowożeńców przybywa do hoteliku na południowym wybrzeżu Anglii, by spędzić tam noc poślubną. Florence, córka biznesmena i filozofki, jest utalentowaną skrzypaczką marzącą o założeniu własnego kwartetu smyczkowego. Edward to zdolny absolwent historii interesujący się wpływem wielkich ludzi na kształt dziejów. Oboje z niepokojem myślą o chwili, gdy skonsumują swoje małżeństwo - ona boi się fizycznego zbliżenia, on obawia się, że nie sprosta czekającego mu zadaniu. Niemożność pokonania barier, nieumiejętność rozmowy o wspólnych problemach, doprowadzą do dramatu...

Twój Simon
Polska premiera: 15 czerwca 2018
Reżyseria: Greg Berlanti
Scenariusz: Elizabeth Berger, Isaac Aptaker
Obsada: Nick Robinson, Katherine Langford, Alexandra Shipp
Książka: Simon oraz inni homo sapiens - Becky Albertalli
Opis: Ekranizacja bestsellerowej powieści Becky Albertalli "Simon oraz inni homo sapiens", zabawna i wzruszająca opowieść o dorastaniu, poznawaniu prawdy o sobie i pierwszym uczuciu. Każdy zasługuje na wielką miłość. Historia siedemnastoletniego Simona Spiera jest jednak nieco bardziej skomplikowana. Simon jest bowiem gejem, ale nie powiedział o tym jeszcze nikomu ze swego otoczenia, ani rodzicom, ani przyjaciołom. Nie wie także, kim jest anonimowy kolega z klasy, w którym zakochał się, poznając go w internecie. Rozwiązanie tej niezwykłej sytuacji obfitować będzie w wydarzenia zarówno komiczne, jak i przerażające, które na zawsze zmienią życie tytułowego bohatera.

***

Na jakie filmy czekacie?
Podziel się

W zakończeniu serii jest coś takiego... ostatecznego (nawet jeżeli "przypadkiem" powstały dwie serie kontynuujące...). Już nigdy Percy nie zwróci się do czytelników w pierwszej osobie, nie wnikniemy w jego myśli w ten sposób. Kto więc zostanie ostatnim olimpijczykiem?

Opis: Przez cały rok herosi przygotowywali się do walki z tytanami, wiedząc, że mają małe szanse na zwycięstwo. Armia Kronosa jest coraz potężniejsza, a z każdym dołączającym do niej bogiem lub herosem moc złowrogiego tytana wzrasta.

Podczas gdy Olimpijczycy usiłują powstrzymać siejącego zniszczenie Tyfona, Kronos szykuje się do ataku na Nowy Jork, gdzie Olimp pozostaje praktycznie bez ochrony. Percy Jackson i armia herosów muszą powstrzymać Pana Czasu.


Czy wreszcie wyjaśni się tajemnica przepowiedni związanej z szesnastymi urodzinami Percy’ego? Kiedy na ulicach Manhattanu toczy się bitwa w obronie cywilizacji Zachodu, chłopak zaczyna mieć przerażające podejrzenie, że walczy… z własnym przeznaczeniem.

Tak wiele lat minęło odkąd pierwszy raz czytałam „Ostatniego olimpijczyka”, że w sumie niewiele pamiętałam, poza tym, kto był tytułową postacią (ciekawostka: niemiecki tytuł doprecyzowuje jej płeć), a jednak o roli owej osoby już zapomniałam. A tego jak zaczęła się książka w ogóle nie pamiętałam... Wow, prosto w uczucia Rick, gratuluję! A co dopiero teraz, gdy Rick przestał się w ogóle patyczkować i okazjonalnie wyrywa czytelnikom serca i potem się z tego śmieje (nie wierzycie? Zerknijcie na dedykację w „Domu Hadesa”!).

„Ostatni olimpijczyk” nie przedstawia kolejnej, pełnej epickich zwrotów akcji i wydarzeń misji. Zamiast tego otrzymujemy epicką walkę. Okej, muszę zrzucić ciężar z ramion, opisy walk zwykle absolutnie mnie nie ruszają. Jak mnie to nie zainteresuje natychmiastowo, to zaczynam coraz szybciej tracić zainteresowanie, a gdy potyczka ciągnie się stronami, to w ogóle zaczynam przelatywać wzrokiem kolejne akapity. Często nie umiem sobie po prostu wyobrazić tego, co jest opisywane.

Czy więc bez problemu śledziłam więc akcję w "Ostatnim olimpijczyku"? Bywało różnie, biorąc pod uwagę fakt, że książka jest praktycznie jednym wielkim opisem walki. Jednak większość czasu i ja i wyobraźnia nadążałyśmy nad śledzeniem rozwoju sytuacji, choć przypuszczam, że osoby znające geografię Nowego Jorku mogły sobie jeszcze lepiej to wszystko wyobrazić!

Kiedy pierwszy raz czytałam „Ostatniego olimpijczyka” nie zauważyłam czegoś, co teraz od razu rzuciło mi się w oczy. Choć książka dzieje się latem (to miłe jak tytani czekają, aby młodzi herosi mogli w spokoju odebrać edukację i skończyć kolejną klasę), jak większość z serii o Percym, to jednak jej ostatni tom jest całkowicie inny. Jest jak „Kosogłos”, tylko zastąpić Kapitol Nowym Jorkiem i odwrócić lekko role - Obóz Herosów zdecydowanie próbuje ocalić swój dom. Jednak ten klimat, ciągłej walki, wielkiej bitwy, która ma się wrażenie, że nigdy się nie skończy... To uczucie znałam aż za dobrze. Percy nigdy nie był tak poważny. 

Oczywiście Rick Riordan to Rick Riordan, pomiędzy opłakiwaniem poległych przyjaciół, modleniem się o cud i tym uczuciem beznadziei towarzyszącym każdej wielkiej bitwie, przemycił on i odrobinę humoru oraz nadziei. I jak wiadomo każde zwycięstwo ma gorzko-słodki smak.

„Ostatni olimpijczyk” to drugi najciekawszy tom w serii „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”. Perełką wciąż pozostaje „Klątwa tytana”, jednak finalny tom przygód Percy’ego na pewno Was nie zawiedzie (jak i cała seria!). A to jeszcze nie koniec mitologicznej przygody!

Ten post jest częścią Rick Riordan Challenge. Już dzisiaj dołącz do wydarzenia "Rok z Percym Jacksonem".

Podziel się

Co może pójść źle na dniu otwartym w nowej szkole? Gdy jesteś zwyczajnym śmiertelnikiem, możesz się co najwyżej śmiertelnie zanudzić. Jeżeli jesteś Percym Jacksonem - możesz dosłownie walczyć o przeżycie. Potyczka w szkole rozpoczyna kolejne, pełne niebezpiecznych przygód lato w Obozie Herosów - jesteście gotowi się dowiedzieć, jak wiele rzeczy może pójść nie tak?

OPIS: Percy Jackson nie spodziewa się niczego dobrego po dniu otwartym w nowej szkole. Ale kiedy nagle pojawia się jego tajemnicza znajoma oraz demoniczne cheerleaderki, sytuacja staje się po prostu dramatyczna. Czas ucieka, a wojna między Olimpijczykami, a straszliwym królem tytanów Kronosem zbliża się nieuchronnie. Zagrożony Obóz Herosów z każdą minutą coraz mniej przypomina bezpieczną przystań, ponieważ armia Kronosa szykuje się do ataku na jego dotąd niedostępne granice. Żeby powstrzymać inwazję, Percy i jego przyjaciele muszą wyruszyć na wyprawę przez Labirynt – ogromną podziemną krainę, gdzie za każdym zakrętem czają się potwory i zdumiewające przeszkody.

Przygodę czas zacząć! Nowe, interesujące postacie. Kolejne intrygujące mity do odkrycia. Niepokojąca przepowiednia, która właśnie się wypełnia. Jednak czy Annabeth nie zatrzymała kilka jej wersów dla siebie? Co ukrywa? I dokąd zaprowadzi ich Labirynt - zaprojektowany tak, aby ich zabić lub doprowadzić do szaleństwa?

Muszę się przyznać, że przez wiele lat jakaś część mnie kwestionowała ścieżki fabularne powieści Ricka Riordana. Jak to jest, że bohaterowie wpadają na każdym kroku na jakieś pełne mitologicznych stworzeń miejsce, myślałam czytając "Złodzieja pioruna". A potem zorientowałam się, że nie tylko półbogowie przyciągają potwory, lecz także sami są przyciągani przez antyczne miejsca, które wraz z bogami zawędrowały do Ameryki. Lepiej późno niż wcale odkrywać takie smaczki!

Jedna z rzeczy, które najbardziej mnie cieszą, to fakt, że powracają  bohaterowie drugoplanowi z "Klątwy tytana". Znacie to, polubiliście bohatera, a on miał do odegrania to jedną małą rólkę w fabule serii, a potem pojawia się gdzieś w tle, jeżeli w ogóle. A jednak najciekawsze postacie poboczne pojawiają się ponownie i nie zamierzają nas opuścić, co jak dla mnie jest wielkim plusem. 

"Bitwa w Labiryncie" to kolejny tom, który ma pozornie podobny układ, co dwie pierwsze części serii. Kolejna misja, ale to nie Percy ją prowadzi, lecz Annabeth. Nowa, cudownie pokręcona przepowiednia, którą można interpretować na tak wiele sposobów. Z każdym tomem spotkania z bogami oraz innymi mitycznymi osobowościami stają się nie tylko częstsze, ale i ciekawsze. To nie są tylko mity, z którymi gdzieś tam kiedyś się zetknęłam i sobie o nich tylko przypominałam, ale też historie, na które jeszcze nigdy się natknęłam, więc ponownie... przyjemne z pożytecznym! Nie ma nic lepszego niż książka, która bawi i uczy, zaciekawiając do tego stopnia, że na własną rękę odkrywamy nowe historię.

Kolejne tomy "Percy'ego Jacksona i bogów olimpijskich" mają też bardziej zagęszczoną akcję, już mniej chodzi o przygodę i odkrywanie świata młodych półbogów, lecz coraz więcej wątków, które pojawiły się już nawet w "Złodzieju pioruna" okazuje się mieć znaczenie i prowadzić do punktu kulminacyjnego serii - "Ostatniego olimpijczyka". "Bitwa w Labiryncie" jest ciszą przed burzą!

Przez wiele lat myślałam, że to „Bitwa w Labiryncie” jest najlepszym tomem w serii „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”, jednak przy ponownej lekturze (a w tym przypadku przesłuchaniu!) serii przez ostatnie kilka miesięcy zaszczytne pierwsze miejsce w rankingu zajęła „Klątwa tytana”, ale „Bitwa w labiryncie” wyładowała tylko oczko niżej, to wciąż jedna z najlepszych książek Ricka Riordana! 

Ten post jest częścią Rick Riordan Challenge. Już dzisiaj dołącz do wydarzenia "Rok z Percym Jacksonem".

Podziel się

W dzisiejszych czasach najpopularniejsze książki doczekują się dosłownie dziesiątek edycji - wystarczy tylko spojrzeć na pojawiające się praktycznie co kilka miesięcy nowe książki związane z Harry Potterem. Choć w przypadku Ricka Riordana zjawisko to dzieje się na mniejszą skalę, to i w świecie Percy'ego powstały dodatki, komiksy oraz książki do kolorowania. Tylko w tym roku ma się ukazać ilustrowane wydanie "Percy'ego Jacksona", opowiadania z Magnusa, książka do kolorowania oraz dodatek do "Kronik rodu Kane" (i oczywiście Apollo, nie śmiałabym nie wspomnieć o najprzystojniejszym z bogów)! Dzisiaj zajmiemy się jedną z tych adaptacji książek Ricka Riordana - powieściami graficznymi (w sumie trochę dziwne, że nie ma jeszcze komiksów z Harry'ego Pottera, prawda? #czytałabym).

Zacznijmy od ogólnej oceny - czy komiksy były potrzebne i czy są dobre? Na pierwsze pytanie ciężko odpowiedzieć, ponieważ to wszystko zależy od czytelnika - lubisz nowe dodatki do ukochanej serii, ciekawe, urozmaicone edycje? W takim razie jest to kolejna książka, na którą czekasz z radością. Dla mnie to również jeden ze sposóbów, aby kolejne osoby zapoznały się z twórczością Ricka Riordana. Być może nie wszystkie jego powieści mają komiksowy charakter, ale gdy się je czyta oraz podziwia grafiki, to po prostu nie sposób nie zachwycać się ani nie wciągnąć się w akcję. Czasami trzeba się zmusić, aby nie przerzucić strony, a zamiast tego popodziwiać kunszt rysowników. 
Dla mnie więc odpowiedź na oba pytania brzmi: tak.

W tym momencie powstały trzy komiksowe adaptacje serii Ricka Riordana.

Percy Jackson i bogowie olimpijscy
1. Złodziej pioruna
2. Morze potworów
3. Klątwa tytana
4. The Battle of Labyrinth - premiera 2-ego października 2018 r.

Olimpijscy herosi
1. The Lost Hero
2. The Son of Neptune

Kroniki rodu Kane
1. The Red Pyramid
2. The Throne of Fire
3. The Serpent's Shadow

Przeczytaj również: W jakiej kolejności czytać książki Ricka Riordana?

3. Percy Jackson i bogowie olimpijscy
W moim osobistym rankingu na trzecim miejscu umieściłabym komiksową adaptację "Percy'ego Jacksona i bogów olimpijskich". 
Chwilę zajęło mi zrozumienie, co nie do końca mi odpowiada, aż w końcu stwierdziłam, że jest to kreska oraz podejście autora. Pierwsze tomy Percy'ego są naprawdę... lekkie, że tak powiem. Nie chodzi o to, że wszystko idzie gładko, po prostu adaptacja powinna być bardzo żywa, pastelowa wręcz. Jest za to pochmurna i kanciasta. Zbyt ostra. Wiele bohaterów po prostu w ogóle mi się nie podobało! 
Czy to jednak znaczy, że adaptacja Percy'ego jest niezbyt dobra lub niewarta uwagi? Absolutnie nie, to tylko moje osobiste, "smakowe" odczucie. Mi kreska nie podeszła i tyle, a wiem, że wiele osób nie ma z nią żadnego problemu. Wciąż komiks czytałam i oglądałam z przyjemnością. Ma on wiele wspaniałych momentów, jak chociażby ten powyżej.

2. Olimpijscy herosi

Kolor. Tak wiele może zmienić kolor, a za niego odpowiedzialny jest w tym przypadku Orpheus Collar, który zaadaptował również całe "Kroniki rodu Kane". Autorem rysunków jest wciąż Robert Venditii, więc pewna kanciastość pozostała, ale ten mroczniejszy klimat zdecydowanie bardziej pasuje do "Olimpijskich herosów" niż do dwunastoletniego Percy'ego.
Jedyny minus? "The Son of Neptune" ukazał się po trzech latach od premiery komiksu "The Lost Hero", a w takim tempie "The Blood of Olympus" pokaże się na rynku w 2026... Jeżeli w ogóle.

1. Kroniki rodu Kane
Nie trudno się domyślić, kto jest moim bezsprzecznym faworytem? "Kroniki rodu Kane" jako komiks są po prostu OBŁĘDNE. Tak, potrzebne było napisanie tego z dużych liter. Powinnam wręcz napisać O.B.Ł.Ę.D.N.E.
Dzisiaj przeczytałam "The Seprent's Shadow" i wow, po prostu siedziałam w osłupieniu, gdy przyglądałam się niektórym rysunkom. Komiksy są takie żywe, bardzo dopracowane, niesamowicie kolorowe oraz szczegółowe. Uśmiać się można nawet na pozornie nieistotnych szczegółach w tle. Nawet na Anubisa nie mam co narzekać. Autorowi adaptacji udało się zachować i humor i klimat. A od października zeszłego roku dostępne są już wszystkie komiksy z serii. Nic tylko czytać! Mam nadzieję, że znajdą swoją drogę do Polski (może przy okazji premiery nowego dodatku do "Kronik rodu Kane"?), bo są warte przeczytania i podziwiania!

Czytaliście już jakąś komiksową wersję książek Ricka Riordana?

Ten post jest częścią Rick Riordan Challenge. Już dzisiaj dołącz do wydarzenia "Rok z Percym Jacksonem".


Podziel się
W grudniu zeszłego roku skusiłam się na swój pierwszy box od Geek Gear, a konkretnie na specjalną edycję ich czarodziejskiego pudełka pełnego dobroci, które miało ograniczoną ilość do 750 sztuk i zapowiedziano jego wysyłkę dopiero w lutym. Zajrzyjmy do środka i sprawdźmy, czy warto było się skusić.

World of Wizardry to pudełko już dobrze znane w świecie fanów Harry'ego Pottera, zwłaszcza że jest praktycznie najtańsze (około 25 funtów na miesiąc), a do tego zawiera naprawdę wiele świetnych gadżetów.  Jak zobaczyłam, co było w zwykłym styczniowym boxie (kulki do kąpieli, poszewki, świeczki i wiele innych), to byłam coraz bardziej podekscytowana. Nie będę ukrywać, że był to drogi biznes, ponieważ z wysyłką z konta pobrało mi za tę przyjemność około 60 euro. Niedawno rozpoczęła się sprzedaż kwietniowego specjalnego boxa za podobną cenę, ale już w ilości 1000 sztuk.


Oczywiście do Niemiec przesyłka dotarła dość późno, ale i tak ucieszyłam się na widok białego, dość sporego pudełka.

Pierwszą rzeczą, którą zobaczyłam po otworzeniu pudełka, była czarna bluza. Właściwie do zakupu skusiła mnie właśnie bluza oraz ekskluzywny produkt od Funko.




Jak widać bluza jest czarna, a druk ze Snape'm i łanią świeci się w ciemności. Niby wszystko pięknie, ponieważ marzyła mi się koszulka z łanią i napisem "Always", jednakowoż nie przepadam za noszeniem czyjeś twarzy na sobie, więc jestem dość rozczarowana. Do tego mimo wybrania specjalnie większego rozmiaru (przecież bluza nie może leżeć idealnie!), to i tak jest jakaś taka za mała.
Ktoś byłby chętny ją adoptować?


W boxie była również koszulka - chociaż nadruk jest piękny, to ja akurat nie potrzebuję tysięcznej koszulki, zwłaszcza takiej podchodzącej pod samą brodę. Akurat koszulki to zawsze najmniej oczekiwana przeze mnie rzecz w boxach, mogłabym się totalnie bez niej odbyć. Czemu nie możemy się przerzucić na skarpetki lub torby zamiast kolejnej takiej samej koszulki z innym nadrukiem? Choć oczywiście "lunowa" koszulka jest akurat bardzo urocza.



Kolejnym ekskluzywnym przedmiotem jest przypinka XXL z tiarą przydziału. I szczerze? Nie podoba mi się, po prostu nie. Nawet nie otwierałam pudełka z nią.


Większość wagi paczki przypada na ten oto kubek. Tak, to ten instagramowy kubek. Nieoczekiwanie wpadł w moje rączki, aby okazać się ciężkim i nieporęcznym, ale jedna z obserwatorek (pozdrawiam!) podsunęła mi pomysł, aby używać go jako doniczki. Dla kaktusa! Czyż to nie genialne? Kaktusa na pewno nie uda mi się zabić! Prawda...? I szczerze, zważywszy na to, że moi rodzice wciąż reagują na "Harry'ego Pottera" jakby był wszelkim złem tego świata, to zdecydowanie wybieram gadżety, które nie kują w oczy napisem z... "Harrym Potterem" właśnie. Jednak może doniczka się prześlizgnie niezauważona. 


Jest i "ekskluzywny" produkt Funko. Ja naprawdę sądziłam, że dorobili się czegoś specjalnie do tego boxa, a tu okazało się, że przyszła Luna z nowojorskiego Comic Conu (jak myślicie: czy KIEDYKOLWIEK będą ekskluzywne popy dla polskiego comic conu, który drugi raz w tym roku zaprasza tego samego aktora z Riverdale, który umarł w pierwszym odcinku? Hahahah), w wersji Rock Candy, których nie zbieram z powodu tego, że są po prostu za duże, a do tego Funko Pop po prostu bardziej do mnie przemawiają. Luna już znalazła nowy dom, dlaczego zdjęcie w takiej postaci (z książeczki z opisami gadżetów w boxie).





Plakat z mistrzostw świata Quidditcha to kolejny ekskluzywny produkt, jest olbrzymi oraz świetnej jakości. Czy to dobry moment, aby wspomnieć, że quidditch to była jedna z rzeczy absolutnie mi obojętnych w książkach (poza piątym tomem)? Nie przeszkodzi mi to jednak w powieszeniu tego całego cudeńka na ścianie pewnego dnia! Poniżej znajdziecie plakat w całej okazałości na tle mapy Huncwotów, której używałam jako tła do zdjęć w tym poście.



Na koniec zostawiłam produkt, który naprawdę mnie zachwycił! 

Magnetyczny obraz Hogwartu! Pochodzi on oczywiście z "Kamienia filozoficznego", kiedy pierwszaki udają się do zamku na łódkach. Na pierwszym planie mamy ciemne postacie, ale jedna z nich odwraca się i ma widoczne okulary oraz bliznę. Zakochałam się!

Dla zainteresowanych, tak oto działają obrazy magnetyczne:

Jak dla mnie obraz, który wieszasz na naklejce to cudowny wynalazek! Chętnie przygarnęłabym takich więcej!

Czy więc było warto? Nie. Mogłam się skusić po prostu na zwykły box, nie dość, że miałabym w tej cenie dwa, to jest tam po prostu więcej przedmiotów (za dwa razy mniej! chyba trzeba to podkreślić...), to do tego są bardziej tematyczne. Większość rzeczy w specjalnym boxie nie tyle mnie rozczarowała, co nie spełniła moich oczekiwań. Było tego mało, nie były to wcale same ekskluzywne produkty, a do tego design niektórych rzeczy, który po prostu mi nie podszedł, bo mam inny styl. 

Nie zrażając się jednak zamówiłam już zwykły box "World od Wizardry" i jestem bardzo ciekawa, co do mnie przyjdzie!

A jak Wam spodobała się zawartość boxa?
Podziel się

Książka sławna przed premierą? I to od nieznanego autora? Niby taka sytuacja nie ma zbyt często miejsca, a jednak coraz częściej wpadają mi w ręce powieści, które wiele miesięcy przed premierą robią nie lada zamieszanie, a mój apetyt na lekturę rośnie, choć równocześnie wyostrza się - oczekuję znaleźć w książce to, co obiecują wszystkie te entuzjastyczne recenzje znanych autorów. "Kobieta w oknie" najlepszym thrillerem od "Zagubionej dziewczyny"? Przekonajmy się!

Wiem, co widziałam...

Czy zawsze można wierzyć własnym oczom? Anna Fox straciła wszystko: szczęśliwą rodzinę, pracę oraz zdrowie. Od miesięcy nie postawiła stopy za progiem domu. Całe dnie spędza w Internecie, przed telewizorem lub szpiegując sąsiadów za pomocą aparatu fotograficznego. Pozbawiona własnego życia coraz bardziej zaczyna przeżywać cudze… Najwięcej uwagi poświęca Russellom, rodzinie nowej w tej okolicy i tak podobnej do tej, którą jeszcze niedawno sama miała. Jednak pewnej nocy widzi coś, czego nie powinna oglądać. Jej świat się rozpada, a na jaw wychodzą szokujące sekrety. Co jest prawdą, a co zmyśleniem? Kto jest w niebezpieczeństwie, a kto panuje nad sytuacją?

Anna Fox to tytułowa "Kobieta w oknie" - jedną z jej nielicznych obecnie rozrywek jest podglądanie sąsiadów, ba!, Anna nawet nie wygląda zza rolet, jak sugeruje okładka, po prostu obserwuje z aparatem zza zamkniętego, niezasłoniętego okna. Ma na nim uwiecznione prawie całe życie swoich sąsiadów, a jednak gdy tego dnia ogląda przez swój aparat coś niewyobrażalnego, ani razu nie naciska wyzwalacza migawki. I jak teraz policja ma uwierzyć dziwaczce z problemem alkoholowym?

Merlot to drugi główny bohater powieści.
Raczej niemowa, choć dobry z niego kompan do picia.
Anna Fox... jest specyficzną bohaterką, dlatego chwilę zajęło mi przyzwyczajenie się do stylu powieści. Myślę, że autor dobrze oddał to, jak wyglądają myśli osoby z problemami psychicznymi. Są urwane, chaotyczne, nie raz nagły zwrot i porzucenie jakiegoś tematu zaskakują, ale jest to chaos utrzymywany zgrabnie pod kontrolą autora, a z każdą stroną poznajemy naszą bohaterkę coraz lepiej i mimo tego, że jej myśli nie stają się spójniejsze, to jednak nie ma problemu z płynnym czytaniem książki. Dawno tak szybko nie połknęłam thrillera!

Poznanie Anny zajmuje trochę "czasu książkowego", dopiero w połowie ma miejsce zwrot akcji. Czy to źle, czy to dobrze? Ciężko ocenić, zależy od tego, czego szukacie w książce - w końcu większość thrillerów zaczyna się od prologu ze zbrodnią czy inną akcją, która napędza fabułę książki, a tutaj dopiero blisko dwusetnej strony Anna obserwuje przez okno coś, co wywraca jej już żałosne życie do góry nogami. Osobiście mnie to nie odrzuciło, to bardziej było jak odhaczenie w pamięci, że stało się to w tym momencie książki i trochę zdziwienie, że pochłonęłam już jej połowę bez żadnego znudzenia i przeciągania. 

Czas zająć się jednak tymi wszystkimi pytaniami, które stawiają sobie czytający i oglądający thrillery. Zacznijmy od najważniejszego - czy łatwo rozwiązać zagadkę? To chyba przesądza sprawę - czy pisarz potrafi zbudować tak intrygę, aby czytelnik na końcu nie powiedział sarkastycznie "to elementarne, mój drogi autorze"? Myślę, że A.J. Finn się to udało, w sumie mamy trzy różne odpowiedzi - jedna jest dość mocno naciągana, lecz druga - och, tutaj robi się ciekawie. A potem pojawia się kolejna! I co jest prawdą, a to złudzeniem? Dałam się złapać w sidła i teraz już sama nie wiem, czy widziałam, czy wolałam nie widzieć rozwiązania od samego początku. 

Kolejne ważne pytanie - czy zakończenie jest satysfakcjonujące? Tu już nie jest tak różowo. Owszem, dałam się nabrać, nie odgadłam zakończenia, jednak wiecie jak to jest... Gdy przeczyta się parę thrillerów (zwłaszcza brytyjskich autorów lub pisanych na taką modłę), to czasami ma się wrażenie, że czytało się już wszystkie. A ja zdecydowanie bardziej wolę zakończenie w stylu "Siostry" Rosamund Lupton. Jeżeli czytaliście, zrozumiecie... Tego nie da się zapomnieć. Lecz jeżeli nie mogę dostać czegoś takiego, to chciałabym, aby zakończenie było fair. Może nie byłabym usatysfakcjonowana, ale wiedziałabym, że bohaterowie dokładnie na to zasługują i w ostatecznym rozrachunku, przyklasnęłabym takiemu zamknięciu akcji. "Kobieta w oknie" skończyła się niestety jak zbyt wiele thrillerów.

Ostatnie pytanie, czyli wracamy do początku, ponieważ gdy rzuca się wyzwania pewnym tytułom, to trzeba umieć do nich podskoczyć. Nie, "Kobieta w oknie" nie jest następczynią "Zagubionej dziewczynie", właściwie to zupełnie inny kaliber. Powieść A.J. Finna leży bardziej w lidze Rachel Abbott - dobrze się czyta, raczej szybko zapomina - to nie jest książka, którą ja będę wspominała i roztrząsała przez długie dni. 

Czy mimo wszystko warto się zapoznać? Na pewno wiele osób skusi informacja, że "Kobieta w oknie" idzie śladami "Dziewczyny z pociągu", produkcja filmu została wprawiona w ruch, a są osoby, które lubią przeczytać książkę przed ekranizacją, więc mogą już znaleźć ją w księgarniach. Z dobrym reżyserem i scenariuszem "Kobieta w oknie" może być świetnym filmem. Inni mogą być zainteresowani osobistym sprawdzeniem, czy "Zagubionej dziewczynie" blisko do książki A.J. Finna. A do tego jestem pewna, że fani Rachel Abbott lekturą się nie zawiodą.

Tytuł oryginału: The Woman in the Window Powieść w jednym tomie Liczba stron: 412 Ocena: 6/10 Dla fanów: Dziewczyny w pociągu, Rachel Abbott
Podziel się
Nowsze posty Starsze posty Strona główna

O mnie

Blogerka. Studentka. Mieszkanka Berlina. Whovian. Slytherin. Cheerleaderka Riordana.
Dowiedz się więcej

“Reading is one of the joys of life, and once you begin, you can't stop, and you've got so many stories to look forward to.”

Benedict Cumberbatch

Znajdź mnie

  • Facebook
  • Instagram
  • Tumblr
  • Youtube

Kontakt

Dowiedz się więcej

Niedługo na blogu

Moja kolekcja Funko popów
Moja przygoda ze Skupszopem
Unboxing ostatniego World of Wizardry
Rick Riordan prezentuje
King of Scars

Polecane

Archiwum

  • ▼  2019 (3)
    • ▼  lutego (1)
      • Rewatch Gry o Tron przed premierą ostatniego sezonu!
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2018 (17)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2017 (42)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (5)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (8)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2016 (120)
    • ►  grudnia (9)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (6)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (8)
    • ►  lipca (8)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (11)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (13)
    • ►  stycznia (17)
  • ►  2015 (161)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (11)
    • ►  października (10)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (13)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (18)
    • ►  kwietnia (18)
    • ►  marca (18)
    • ►  lutego (18)
    • ►  stycznia (20)
  • ►  2014 (266)
    • ►  grudnia (19)
    • ►  listopada (23)
    • ►  października (26)
    • ►  września (17)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (20)
    • ►  czerwca (23)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (23)
    • ►  marca (26)
    • ►  lutego (28)
    • ►  stycznia (28)
  • ►  2013 (270)
    • ►  grudnia (23)
    • ►  listopada (19)
    • ►  października (23)
    • ►  września (21)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (20)
    • ►  czerwca (22)
    • ►  maja (29)
    • ►  kwietnia (22)
    • ►  marca (31)
    • ►  lutego (20)
    • ►  stycznia (19)
  • ►  2012 (135)
    • ►  grudnia (11)
    • ►  listopada (12)
    • ►  października (15)
    • ►  września (12)
    • ►  sierpnia (12)
    • ►  lipca (11)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (12)
    • ►  marca (11)
    • ►  lutego (9)
    • ►  stycznia (3)

Ulubione

  • Mirabelka
    Co lubię i czego nie lubię w konkursach hafciarskich
    4 dni temu
  • Patrycja W.
    Podsumowanie lutego
    3 miesiące temu
  • Gosiarella
    Prolog: Saiai - Małgorzata Stefanik
    7 miesięcy temu
  • eM
    Zagraniczne zapowiedzi: czerwiec, lipiec 2022
    3 lata temu
  • Patrycja
    Nieugięta bohaterka - "Wojna Makowa" Rebecca
    6 lat temu
  • Blair Blake
    Na skraju złowrogiego Boru, albo Wybrana Naomi Novik
    6 lat temu
  • Korvo
    Recenzja: Karpie bijem - Andrzej Pilipiuk
    6 lat temu
  • Harry Potter Kolekcja
    Regulamin konkursu "Twój Simon"
    7 lat temu
  • Abigail
    Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń
    8 lat temu
  • Julia
    Małe rzeczy, bez których sobie nie radzę
    9 lat temu
  • Alicja
    Lair of Dreams
    10 lat temu
  • Wydawnictwo Jaguar
    Kuchnia Entego, chaos i "Jewel"
    11 lat temu
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Deviantart

Dziękuję za zrobienie pięknego logo!
Wszystkie komentarze zawierające linki są moderowane.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

WAŻNE

Wszystkie opinie i recenzje zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i nie wyrażam zgody nakopiowanie całości lub ich fragmentów bez mojej wiedzy i zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Licznik odwiedzin

Obserwatorzy

Copyright © 2012 Sophie & Bucherwelt