Już jutro pojawi się recenzja 'Starcia Królów' z sagi 'Pieśni Lodu i Ognia'. Ach. *.* Ale teraz do rzeczy...
Oto moje ukochane dziesięć książek, które w dzieciństwie wywarły na mnie tak dobre wrażenie, że pamiętam je go dziś.
Krüger Maria "Karolcia"- wychodzi na to, że moja pierwsza "fantastyczna" książka. ;D
Lindgren Astrid "Dzieci z Bullerbyn"- potem na wsi, skakałam na sianie i chciałam bazy budować. xD
Lofting Hugh Jones "Przygody Doktora Dolittle"
Jan Brzechwa "Brzechwa dzieciom"- do dziś na pamięć niektóre wiersze umiem.
Andersen Hans Christian "Baśnie"
Pisarski Roman "O psie, który jeździł koleją"
Knutsson Gösta Lars August "Przygody Filonka Bezogonka"
Alfred Szklarski "Tomek w krainie kangurów"- i reszta serii magicznych książek, po które sięgnę i dziś. *.*
Gilbert Delahaye "Martynka i wróbelek" - jak i cała seria tych książek, które pochłaniałam jak byłam mała, a które czyta moja siostra. Proste, ale urocze opowieści.
Jan Brzechwa "Akademia Pana Kleksa"
Clive Staples Lewis "Opowieści z Narnii"- no cóż ja mam słabość do tej serii, a język jest typowo dla dzieci.
Już jako dziecko zaczytywałam się w książkach i nie wiem, jak było to u Was, ale to zawsze ja byłam tą jedną jedyną, która czytała wszystkie lektury i wypożyczała książki "o zwierzętach". Szkoda, że po tylu latach nie pamiętam już tytułów. :)
A jaką książkę z dzieciństwa Wy wspominacie najmilej? ^^
xoxo.
S.