"Miasto Kości" Cassandra Clare


Tytuł oryginału:  City of Bones
Seria: Dary Anioła
Tom: 1
Ilość stron: 508
Wydawnictwo: MAG
„Sarkazm to ostatnia deska ratunku, dla osób o upośledzonej wyobraźni.”

"Miasto Kości" polecali mi praktycznie wszyscy. Gdzieś w mojej świadomości od zawsze istniała informacja o istnieniu takie serii, jak "Dary Anioła", ale nie zainteresowało mnie to zbytnio po niezbyt fortunnej przygodzie z "Szeptem". Anioły, demony i reszta... Nie... To stanowczo nie dla mnie. Jednak w końcu uległam namowom i sięgnęłam po pierwszy tom. Z jakim skutkiem?

Clarissa jest zwyczajną dziewczyną, no tak przynajmniej sądzi. W sumie nic specjalnego, poza tym, że często wpada w tarapaty. Żyje sama z matką, ma jednego jedynego przyjaciela Simona i jak uważa zbyt wybujałą wyobraźnie. Widzi rzeczy, których inni nie dostrzegają. A może zwariowała? Chyba nie, ten blond przystojniak nie może być przecież złudzeniem! Więc dlaczego jej najlepszy przyjaciel nie dostrzega tego, co ona? O co w tym w ogóle chodzi? No właśnie...

Opis na okładce niewiele mówi, a ten na LC jest, jak dla mnie, zbyt pompatyczny i jak dla mnie nie pasuje do poziom prezentowanej treści. W sumie osobiście nie wiedziałam o czym dokładnie jest książka, dopóki nie znalazłam się gdzieś tak w połowie. Już na samym początku czytelnik zostaje rzucony w środek wir wydarzeń, o których nie ma pojęcia. Nie jest to nic zwyczajnego w tego typu książkach, typowy zabieg literacki, jednak w tym przypadku trudno było mi się odnaleźć. Wizja Cassandry Clare mnie nie urzekła, lektura nie wciągnęła, ale przynajmniej się nie dłużyła. Zabrakło mi tego czegoś, co uczyniłoby książkę fascynującą, a do tego mimo wyjaśnień wyjątkowo ciężko było ogarnąć całość tego świata, ponieważ jest po prostu zbyt chaotyczny, autorka za dużo starała się upchnąć do jednej książki. Czyta się co prawda błyskawicznie, na to nie można narzekać. Język jest młodzieżowy, wręcz banalny i mimo pięciuset stron jest to książka na maks cztery godziny.

„-Nie zakochałeś się jeszcze we właściwiej osobie?
-Niestety, moją jedyną miłością pozostaję ja sam.
-Przynajmniej nie martwisz się odrzuceniem, chłopcze.
-Niekoniecznie. Od czasu do czasu się odtrącam, żeby było ciekawiej.”

Plusem książki jest humor i oczywiście Jace. Jest to bohater dość nietuzinkowy. Łączy w sobie tak dwie różne osobowości, że czułam się aż zagubiona pod koniec... Z jednej strony piętnastoletni amant, a z drugiej strony zniszczone przez rodzica dziecko. Tutaj należą się autorce brawa za tak umiejętne poprowadzenie tego wątku, bo chyba to zaciekawiło mnie najbardziej w całej historii. Poza tym żaden z bohaterów zbytnio mnie nie zainteresował. Clarissa jest dość nieciekawa, tak samo ta cała wesoła gromadka Nocnych Łowców. Rozumiem, że jest to młodzieżówka, ale właściwie nie zaszkodziłoby choć trochę nadać bohaterom głębi! Tak mi tego zabrakło...

„Kochać to niszczyć, a być kochanym, to zostać zniszczonym”

W ogóle i szczególe: "Miasto Kości" nie spodobało mi się tak bardzo, jak oczekiwałam, może dlatego, że zbyt wiele wymagałam po tej książce po takiej ilości zachęt. Nauczka na przyszłość, żeby tak nie robić. Jest co prawda o niebo lepsze od "Szeptem", ale nie należy też do moich ulubionych lektur. Ot taka nawet przyjemna książka, o której szybko zapomnę. Zamierzam skończyć serię, mam gorącą nadzieję, że kolejne tomy są lepsze od pierwszego. Teraz czekam na ekranizacje... Lily Collins? Będzie ostro. :3
Polecam fanom takich klimatów, ja już wiem, że są nie dla mnie. ;)

Ogólna ocena: 6/10.

Dary Anioła:
1. Miasto Kości <---
2. Miasto Popiołów
3. Miasto Szkła
4. Miasto Upadłych Aniołów
5. City of Lost Souls
6. City of Heavenly Fire

Zapraszam do zagłosowania w ankiecie u góry po lewej. Niedługo dowiecie się, dlaczego o to pytam... :3

Sophie di Angelo

Zobacz również