Sophie & Bucherwelt
  • Strona główna
  • O mnie
  • Współpraca
  • Recenzje
    • Autorami
    • Tytułami
    • Filmów i seriali
  • Przeczytane
    • 2012-2017
    • 2018
  • Kolekcja Ricka Riordana
  • Różne
    • Zdobycze
    • Must have
    • Miesiąc z...
    • Jak zacząć blogować?
    • Oceny

Dokładnie rok temu miała miejsce światowa premiera drugiej części "Kosogłosa" w Berlinie. Moja pierwsza tego typu premiera. Byłam studentką zaledwie od dwóch, trzech tygodni, a mojemu tacie BARDZO zależało na tym, abym była na wszystkich wykładach i ćwiczeniach, więc w wielkiej tajemnicy umówiłam się z koleżanką na 8 rano 4-ego listopada 2015 roku na Potsdamer Platz w Berlinie.
Spotkałyśmy się lekko po ósmej, a tam już całe mnóstwo ludzi. Właściwie cudem dostałyśmy ostatnie dwa miejsca tuż przy barierce dokładnie naprzeciwko sceny. Wiecie jaka jest listopadowa pogoda, a przed nami zapowiadało się kilka godzin czekania. Więc zimno i w sumie niewiele do roboty. Normalnie nie pamiętałabym, co czytałam rok temu 4-ego listopada, ale zapamiętałam walkę z drugim tomem Girl Online. Przeczytana dzięki bogu na raz. Miałam też zapasową lekturę (albo nawet dwie), ale tytuły już zapomniałam. Siedziałyśmy więc przy barierce, słuchałyśmy muzyki, ja czytałam i jadłyśmy słodycze. Z kolejnymi godzinami robiło się tłoczniej. 

Premiera zaczynała się o godzinie 16:30. Siedziałyśmy więc osiem godzin, jak nic do samego rozpoczęcia. Wydarzenie było transmitowane przez niemiecką stację, więc całkiem możliwe, że można było zobaczyć tam nasze twarzyczki. Zmarznięte, zszokowane i w ogóle. Godziny czekania zlały się w jedno. Gadałyśmy trochę z ludźmi, jak np. z dziewczyną, którą przyjechała aż z Włoch, aby spotkać swojego idola Sama Claflina. Wreszcie po szesnastej zaczęło się coś dziać. Na początku chodziło przede wszystkim o niemieckich celebrytów. Śpiewała jakaś dziewczyna z niemieckiego The Voice, czy czegoś w tym stylu. Po czerwonym dywanie, który był czarny przeszło całe mnóstwo osób. Tuż obok nas stali fotografowie, więc trzaskali im całe mnóstwo zdjęć - z jednej stronie fajnie, bo znalazłyśmy się na paru zdjęciach, a z drugiej niefajnie, bo nasze były naświetlone oraz rozmazane. 

Pierwsza pojawiała się Willow Shields odgrywająca rolę Primrose Everdeen. W pomarańczowej zwiewnej sukience była bardzo zaskoczona, że to ona dojechała jako pierwsza. Po niej dojeżdżały kolejne czarne samochody. Jak wspomniałam po naszej stronie była scena, a za sceną z drugiej strony ścianka do zdjęć, ale zasłonięta w taki sposób, że możliwość zdjęć mieli tylko fotografowie, którzy się tam dostali. Kolejne gwiazdy pozowały do zdjęć oraz dawały wywiady. Następnie rozpoczęło się rozdawanie autografów...
To obserwowanie, kto właśnie podjechał. Krzyczenie i piszczenie wraz z tłumem. Zapominało się o zimnie i tym, że na dworze było już ciemno. To było wspaniałe uczucie naprawdę. Taka niesamowita euforia. Duży wpływ na to ma atmosfera, a dla nas również ta nowość pierwszego razu. Nawet teraz oglądając filmiki czuję się aż pijana ze szczęścia. A wiele dni, a potem tygodni po premierze oglądałam zdjęcia z wielkim uśmiechem i niedowierzeniem na twarzy.
Wspomniałam już dziewczynę, która przyjechała z Włoch. Nazywała się Sylvia, jeżeli dobrze pamiętam. Psychofanka, która czekała na Sama od trzech dni i przychodziła na Potsdamer Platz w różnych momentach budowy sceny, aby rozmawiać z reżyserem premiery i w ogóle. I rozumiecie specjalnie dla niej powiedzieli Samowi, że ma przyjść w to miejsce, gdzie stałyśmy. Przybiegł więc, tulił dziewczynę, która nałożyła mu obrączkę (iks de). Ja stałam obok niej, więc dotykałam ramieniem Sama Claflina. To trochę surrealistyczne doświadczenie. Zobaczyć na żywo osoby, które ogląda się w wysokobudżetowych filmach oraz podziwia za talent i/lub urodę. Niestety jako jedna z nielicznych nie załapałam się na autograf, choć stałam tuż obok.

Najbardziej oczekiwany przez nas był oczywiście przyjazd Josha Hutchersona... 
To było niesamowite. Podchodziły do nas kolejne gwiazdy... Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson, Liam Hemsworth, Donald Sutherland, Julianne Moore, Willow Shields, Sam Claflin, Jena Malone, Michelle Forbes... W pewnym momencie przestałam kręcić, tak to przeżywałam. Nie było niestety wiele czasu na selfie, za co np. Josh przepraszał, mówiąc że chociaż każdy dostanie autograf. Jena Malone powiedziała, gdy do nas podeszła, że dziękuję za to, że tam staliśmy i czekaliśmy tyle godzin. Stanie twarzą w twarz z osobami, które tak się lubi oglądając te filmy (lub inne)... To jest jakieś chore, ale cudowne. 

Następnego dnia okazało się, że z tego zimna oraz krzyczenia dorobiłam się przeziębienia, ale BYŁO WARTO! Igrzyska od momentu, gdy je przeczytałam wiele lat temu były ważną częścią mojego życia. Pamiętam to oczekiwanie na pierwszy dopiero film w serii. Wycinanie wszystkich informacji z gazet, dowiadywania się wszystkiego o aktorach, oglądaniach ich wcześniejszych filmów. Lata mijały, kolejne filmy wychodziły, a ja sprawdziłam dosłownie w ostatniej chwili, czy druga część Kosogłosa będzie miała swoją premierę w Berlinie (poprzednia część nie miała, więc robiłam to z pewną rezygnacją). I okazało się, że jest! I tak w sumie spontanicznie na nią poszłyśmy. I teraz mam z tego niesamowite wspomnienia.

Autograf Josha
Autograf Jennifer

Autograf Liama
Autograf Julianne Moore
Teraz czas na wisienkę na torcie. Zdjęcia fotografów, na których przypadkiem się znalazłam (no jakieś części mnie).
Ja to ta w szoku obok blondynki trzymającej się za głowę.
Josh daje mi autograf i patrzy mi w oczy. XDDDD :oooo
Widać moje czoło! XD 
Moja dłoń oraz włosy i Jena Malone (Johanna).
Moja teczka niebieska XD
Moja ręka XD

A tu Josh ot tak stoi tuż przede mną.

Mój nos i Jennifer xD
I ponownie moje włosy :D
Te bardzo złe rozmazane, naświetlone zdjęcia są mojego autorstwa. Te ładne innych, ale źródła dodam dopiero po weekendzie, ponieważ nie mam jeszcze internetu w mieszkaniu, więc post ten piszę w McDonaldzie, a tu są darmowe tylko trzy godziny dziennie. Mam nadzieję, że nikt nie zdąży mnie pozwać w tym czasie, czy coś.

Czy tylko ja czuję się smutna, że ten listopad już nie będzie igrzyskowy? :(

Podziel się
Od 27-ego do 30-ego października odbyła się kolejna edycja Targów Książki w Krakowie. Ostatnio byłam przynajmniej dwa lata temu na podobnym wydarzeniu, więc nie mogłam się doczekać! 

Choć w Krakowie wylądowałam już w czwartkowym poranek (wciąż jest dla mnie cudem to, jak dałam radę to zrobić xD), jednak ten dzień poświęciłam mojej Jul ❤ Dopiero w piątek około południa wybrałam się na Targi, bez żadnej kolejki weszłam do środka (wejście dla VIP-ów, autorów i blogerów hehe) i właściwie odwiedziłam tylko dwa stoiska - wybrałam się po swój egzemplarz drugiego tomu Magnusa Chase'a do Galerii Książki oraz odwiedziłam Otwarte/Moondrive. Następnie szybko musiałam jechać po przyjeżdżające towarzyszki.
W sobotę wraz z Adą oraz eM dotarłyśmy na Targi przed godziną jedenastą. Na warsztaty dla blogerów oczywiście spóźnione, więc nawet nie weszłyśmy. Zaczęło się zwiedzanie, powolne i bolesne. Ja to lubię sobie spokojnie przejść wszystko, zobaczyć każde stoisko, pogrzebać w pudłach z przecenami, podotykać książek, pogadać z wystawcami, z którymi współpracuję. Niestety w sobotę ludzie chodzą po ludziach, do niektórych miejsc w ogóle nie da się dojść, jeżeli akurat jest tam ktoś sławny. Jest gorąco, głośno, duszno. Ludzie się przepychają, wciskają w każdą lukę.
W ogóle dojście na halę EXPO, w których odbywają się targi jest dość męczące oraz nieatrakcyjne. Daleko od przystanku, brak wskaźników, idziesz i idziesz, a tu nagle kończy się chodnik. Trzeba uważać na przejścia dla pieszych, ponieważ później ich nie ma. Ach, najlepsze jest zamknięcie nagle najbliższej bramy, którą elegancko dało się podejść do wejścia zamiast krążyć między samochodami. W środku stoiska pościskane jak sardynki, a ludzie tak samo między nimi. Na warszawskich targach to przynajmniej jest parę metrów między przeciwległymi stoiskami, trochę przestrzeni, miejsce na murawie, aby odetchnąć, a tutaj jak wyjdziesz, to już nie wejdziesz. Nie jesteś w końcu autorem/wystawcą/VIP-em. Na przyszłość dla siebie: idź w czwartek. 
Zostawiliście karteczkę?
Kalendarz od wydawnictwa Otwartego dodawany przy zakupie dwóch książek.
Ten cytat "najlepszy" :D
Nie miałam za bardzo weny do robienia zdjęć, czy stania po autografy. Przejrzałam dwa razy punkt po punkcie plan spotkań. Więcej autorów rozpoznałam jako tych, za którymi nie przepadam. Zapisałam co prawda parę nazwisk (Mróż, Bonda, Catton) , ale raczej z ciekawości niż konieczności. W końcu nic od nich nie czytałam. Ostatecznie nie stałam w żadnej kolejce po autografy, nie miałam książek tych autorów ani weny do kupienia ich - jak się potem dowiedziałam na Mroza czekało się trzy godziny. 
Darmowa kawa na stoisku Matrasa z serduszkiem ❤
Czas trochę przyjrzeć się cenom książek... A te nie zachwycają. Wcale. Zabolało mnie bardzo kupienie "Młota Thora" za 35 zł. Bardzo. Mogłabym go w końcu kupić za połowę ceny po pewnym czasie. Jednak głupio byłoby nie kupić nic... Więc zaglądałam na kolejne stoiska i mina coraz bardziej mi rzedła. Media Rodzina tylko - 20 %, papa piękne nowe wydanie Harry'ego Pottera. Szukałam "Szóstki wron", nie znalazłam. Wyprzedały się jak gorące bułeczki. W końcu kupiłam "Świat Gry i Ognia", za cenę podobną co jest na internecie, ale online trzeba zawsze doliczyć koszty wysyłki. Opłacało się (wczoraj jednak znalazłam na grupie na FB za tylko 20 zł, boli!). Następnie padłam ofiarą własnego książkowego pożądania, a właściwie komiksowego - kupiłam pierwszy tom Doctora Strange'a oraz oba tomy Jessici Jones. Nawet o kilkadziesiąt złoty taniej. Wolałam nie sprawdzać, czy gdzieś online jest taniej. Jedyne, co naprawdę się opłacało to -50 % na twarde wydanie "Światła, którego nie widać". Zostałam aż zaczepiona z pytaniem, gdzie je wyhaczyłam (nie było nawet miejsca, aby zatrzymać się i schować książkę do plecaka). I to by było na tyle. Potem w Empiku kupiłam jeszcze mangę Sherlocka. Nie czytam mang, ale tej nie mogłam sobie odmówić. Sama oddałam pięć dość nowych książek dla dzieci i młodzieży w akcji Publio Książka za książkę, gdzie w zamian dostałam kod na dowolnego (tak mi się wydaje przynajmniej) E-booka oraz piękną torbę płócienną. Książki zostaną przekazane do bibliotek. 
Ścianka HP od Media Rodzina
Ostatnim punktem targów w moim przypadku była niedzielna wymiana książek Z półki na półkę organizowana przez Lubimyczytać.pl. Wiedziałyśmy z eM, że musimy być tam najlepiej jeszcze przed rozpoczęciem targów. Byłyśmy oczywiście lekko po dziesiątej. Dokładnie 10:26. Spojrzałam na zegarek. Nie byłyśmy jednak pierwsze, a na chwilę obecną trzecie. Kiedy się rozsiadłyśmy okazało się, że jednak czwarte, ponieważ jest jeszcze jakaś pani przed nami. To nie tak źle, prawda? Siedziałyśmy więc tam przez te prawie cztery godziny (z jakimiś przerwami na rozprostowanie nóg, ale jedna z nas zawsze była na miejscu). I już przed godziną czternastą okazało się, że nie jesteśmy czwarte, a dziesiąte i jedenaste. Pani przed nami trzymała kolejkę pięciu osobom, a w tym pewnej blogerce, która przyszła parę minut przed rozpoczęciem wymiany, po tym jak przez pierwsze cztery godziny elegancko sobie krążyła po targach, napisała na swoim blogu (parafrazując), że przyniosła beznadziejne książki, ale zgarnęła dziesięć nowych od wydawnictw. Taka to pożyje, prawda? Mam wrażenie, że tylko my z eM faktycznie zastosowałyśmy się do prośby, aby przynieść książki, które same chciałybyśmy przeczytać i ja wzięłam książki, które czytałam w ciągu dwóch ostatnich lat, podobały mi się, choć wiem, że ponownie ich nie przeczytam, więc wzięłam je z myślą podarowania im nowego życia. 
Jemy z eM XD
Weszłyśmy więc jako dziesiąte. Okrążyłam stół i... nic. Absolutnie nic dla mnie. Widziałam nowe książki, ale nie wzięłam przykładowo nowiutkich, wspaniałych książek Sylwii Kubryńskiej, skoro już je mam. W końcu chwyciłam jakieś książki, między innymi dwie Remigiusza Mroza, po czym odłożyłam jedną skoro była czwartym już tomem. Gdy zobaczyłam "Pana Mercedesa" to zdążyłam go ledwo musnąć. Nie wiem ile razy obkrążyłam stół czując coraz większe rozczarowanie tym, co ludzie donosili - komiksy W.I.T.C.H., czy całe mnóstwo książek P.C. Cast. 

Wymiana odbyła się w małym, ciasnym pomieszczeniu. Trzy, cztery stoły. Zapchane do niemożliwości, książki trzeba było ustawiać grzbietami do góry. Najciekawsze nowości praktycznie zniknęły zanim my z eM w ogóle doszłyśmy do stołu. Wspomniana pani przed nami, między innymi z dzieckiem do towarzystwa, zabrała wszystko, co się dało [przykładowo nowości od Otwartego, pełna trylogia Bondy]. Widziałyśmy rozkładane nowości przez uchylone drzwi, ale niektóre ostatecznie nawet nie dotarły na stół - jak na warszawskich upatrzone sobie przez wolontariuszy. 

Nie trudno zauważyć, że jestem rozczarowana swoją pierwszą wymianą. Wydawnictwa też się nie popisały, ale hej nie samymi nowościami człowiek żyje, była ta nadzieja, że ludzie przyniosą coś ciekawego, zawsze znajdzie się książką, którą wiele lat temu chciało się przeczytać, ale nigdy nie miało okazji. Jak jednak się okazało, lepiej wnieść beznadziejne książki i wyjść z nowościami. ;) Sama nie wpuściłabym nikogo do kolejki, ponieważ to nieuczciwe dla osób, które siedziały tam od samego otwarcia, spędzając nawet cztery godziny na podłodze zamiast chodzić po stoiskach. 
Podsumowując, nie były to moje najlepsze targi. Na szczęście towarzystwo zdecydowanie nadrabiało. Kiedy książki kosztują tyle, co w księgarni, gdzie nie ma obniżek, to nawet nie ma co udawać, że jedzie się tam polować na nowe lektury. Jedzie się dla towarzystwa. I przynajmniej tym się nie rozczarowałam.

A Wy, byliście na Targach? Co upolowaliście? ;)
Podziel się
Nowsze posty Starsze posty Strona główna

O mnie

Blogerka. Studentka. Mieszkanka Berlina. Whovian. Slytherin. Cheerleaderka Riordana.
Dowiedz się więcej

“Reading is one of the joys of life, and once you begin, you can't stop, and you've got so many stories to look forward to.”

Benedict Cumberbatch

Znajdź mnie

  • Facebook
  • Instagram
  • Tumblr
  • Youtube

Kontakt

Dowiedz się więcej

Niedługo na blogu

Moja kolekcja Funko popów
Moja przygoda ze Skupszopem
Unboxing ostatniego World of Wizardry
Rick Riordan prezentuje
King of Scars

Polecane

  • Streszczenie: Złodziej Pioruna - Rick Riordan
    Cześć, tu Percy. Zostałem przekupiony niebieskimi pączkami, więc oto przybywam, aby powrócić do korzeni i opowiedzieć Wam o początkach mo...
  • W jakiej kolejności czytać książki Ricka Riordana?
    Książki Ricka Riordana są obecne w moim życiu od ponad siedmiu lat. Bez nich prawdopodobnie nie byłoby tego bloga. Zaczęłam czytać se...
  • Najciekawsze wydania Harry'ego Pottera
    Wygląd książki jest bardzo ważny, choć zapytani o to, mówimy, że nie można oceniać książki po okładce, zwłaszcza gdy bronimy ulubionej powi...
  • Streszczenie "Harry'ego Pottera i przeklętego dziecka" 1/2
    Witam! Wasze piękne oczka Was nie mylą. Poniżej znajdziecie streszczenie pierwszej części scenariusza fan fiction zatytułowanego "...
  • Konkurs
    Na uczczenie sześciu miesięcy specjalnie dla Was konkurs! Do wygrania jest 'Niezgodna' autorstwa Veronic'i Roth. Moja rec...
  • Projekt: Kończę serie wydawnicze
    Kończę serie wydawnicze, czyli mój mały, własny cel czytelniczy, który staram się realizować i w ogóle mi nie idzie. :) Jak już niby idzi...
  • Stos wrześniowy
    Za oknem buro, mnóstwo zadań do szkoły i brakuje czasu na czytanie. :( Jednak zawsze staram znaleźć czas na odwiedzenie Waszych blogów. :...
  • 7 lat Bucherwelt!
    Piątek 13-ego 2012 roku - to właśnie wtedy w Internecie pojawił się blog bucherwelt.blogspot.com . Dzisiaj siedem lat (i tydzień) późnie...
  • Stos książkowy
    Wracam z wyjazdu, a tam książki czekają. :D Miła niespodzianka! No i było kolejne przemeblowanie, ostatecznie niektóre książki stoją na st...
  • Druga rocznica założenia bloga
    Dzisiaj - 13 stycznia 2014 roku - mój własny, amatorski, recenzencki blog skończył pełne dwa latka! Nie mogę uwierzyć, że już minęło tyle c...

Archiwum

  • ▼  2019 (3)
    • ▼  lutego (1)
      • Rewatch Gry o Tron przed premierą ostatniego sezonu!
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2018 (17)
    • ►  lipca (1)
    • ►  czerwca (1)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2017 (42)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (5)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (8)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2016 (120)
    • ►  grudnia (9)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (6)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (8)
    • ►  lipca (8)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (11)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (13)
    • ►  stycznia (17)
  • ►  2015 (161)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (11)
    • ►  października (10)
    • ►  września (9)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (13)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (18)
    • ►  kwietnia (18)
    • ►  marca (18)
    • ►  lutego (18)
    • ►  stycznia (20)
  • ►  2014 (266)
    • ►  grudnia (19)
    • ►  listopada (23)
    • ►  października (26)
    • ►  września (17)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (20)
    • ►  czerwca (23)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (23)
    • ►  marca (26)
    • ►  lutego (28)
    • ►  stycznia (28)
  • ►  2013 (270)
    • ►  grudnia (23)
    • ►  listopada (19)
    • ►  października (23)
    • ►  września (21)
    • ►  sierpnia (21)
    • ►  lipca (20)
    • ►  czerwca (22)
    • ►  maja (29)
    • ►  kwietnia (22)
    • ►  marca (31)
    • ►  lutego (20)
    • ►  stycznia (19)
  • ►  2012 (135)
    • ►  grudnia (11)
    • ►  listopada (12)
    • ►  października (15)
    • ►  września (12)
    • ►  sierpnia (12)
    • ►  lipca (11)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (12)
    • ►  marca (11)
    • ►  lutego (9)
    • ►  stycznia (3)

Ulubione

  • Mirabelka
    Spostrzeżenia po ekstrakcji ósemki
    3 dni temu
  • Gosiarella
    Lekcja ironii dla każdego. Znajdź swój ulubiony tytuł od królowej polskiej satyry
    4 tygodnie temu
  • Patrycja W.
    Podsumowanie lutego
    4 miesiące temu
  • eM
    Zagraniczne zapowiedzi: czerwiec, lipiec 2022
    4 lata temu
  • Patrycja
    Nieugięta bohaterka - "Wojna Makowa" Rebecca
    6 lat temu
  • Blair Blake
    Na skraju złowrogiego Boru, albo Wybrana Naomi Novik
    6 lat temu
  • Korvo
    Recenzja: Karpie bijem - Andrzej Pilipiuk
    7 lat temu
  • Harry Potter Kolekcja
    Regulamin konkursu "Twój Simon"
    8 lat temu
  • Abigail
    Bieg do gwiazd, Dominika Smoleń
    8 lat temu
  • Julia
    Małe rzeczy, bez których sobie nie radzę
    9 lat temu
  • Alicja
    Lair of Dreams
    10 lat temu
  • Wydawnictwo Jaguar
    Kuchnia Entego, chaos i "Jewel"
    11 lat temu
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Deviantart

Dziękuję za zrobienie pięknego logo!
Wszystkie komentarze zawierające linki są moderowane.

Obsługiwane przez usługę Blogger.

WAŻNE

Wszystkie opinie i recenzje zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i nie wyrażam zgody nakopiowanie całości lub ich fragmentów bez mojej wiedzy i zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Licznik odwiedzin

Obserwatorzy

Copyright © 2012 Sophie & Bucherwelt