Seria: Edward Popielski
Tom: 1
Ilość stron: 272
Wydawnictwo: Znak
Powieść "Erynie" zainteresowała mnie przede wszystkim tytułem, który nawiązuje do mojej ukochanej mitologii. Okazało się jednak, że jest to kryminał i to "ostry", jak powiedziała mi koleżanka będąca wielką fanką Krajewskiego. Nie ostudziło to jednak mojego zapału, ponieważ dobry kryminał też lubię sobie od czasu do czasu przeczytać. "Erynie" pożyczyłam, przeleżały swoje na półce, aż w końcu znalazłam dla nich czas... Jak spodobała mi się książka?
We Lwowie wybuchła panika. Żadne dziecko nie może już być bezpieczne.
W maju 1939 roku w strasznych męczarniach ginie mały chłopiec. Zbrodnia jest potworna. Kim będzie następna ofiara?
Całe miasto liczy na pomoc komisarza Edwarda Popielskiego. Jednak komisarz nie chce przyjąć sprawy. Nie tym razem.
Nie wie jeszcze, że został do tego wybrany. Przez mordercę. Przez Erynie, boginie zemsty. Przez przeznaczenie.
Początek "Erynii" jest obiecujący, gdyż rozgrywa się w czasach współczesnych, a potem czytelnik zostaje przeniesiony do Lwowa, aby tam poznać niezwykłego oraz inteligentnego komisarza Edwarda Popielskiego. Mężczyzna znany jest z dwóch rzeczy: pracuje tylko nocami oraz ma niesamowitą skuteczność w rozwiązywaniu spraw. Brzmi obiecująco? Edward jest jednak również miłośnikiem kobiet i wódki, a przy tym bezgranicznie oddanym dziadkiem. W sumie wychodzi z tego bardzo specyficzny i trudny człowiek.
"Erynie" są moim pierwszym spotkaniem z autorem, więc nie miałam pojęcia, czego się spodziewać. Książka napisana jest w naprawdę dobrym stylu, a jednak się z nią męczyłam. Czyta się wolno, jak na tylko 272 strony. Niejednokrotnie miałam ochotę odłożyć lekturę na bok i zająć się czymś innym. Mowa mieszkańców Lwowa brzmiąca czasem, jak niemiecki, a czasem nie za bardzo, była dla mnie trudna do rozszyfrowania, a brak jakiegokolwiek wyjaśnienia sprawiał, że pomijałam niektóre dialogi, gdyż nie mogłam po prostu zrozumieć, o co chodzi.
Książka jest mocnym kryminałem, to trzeba przyznać. Sprawa jest niebanalna, a wytypowanie zbrodniarza nie jest takie proste ani na początku ani na końcu. Niektóre opisy bywały naprawdę zatrważające, a czasami po prostu niesmaczne. Jednak spodobała mi się brutalność powieści oraz samo zakończenie, do którego warto było doczytać.
Lektura, jaką są "Erynie" to zawsze dla mnie, jako czytelnika, coś nowego. Chętnie zapoznam się z kolejnymi powieściami o przygodach komisarza, chociaż ta nie dostarczyła mi tego, co oczekiwałam. Książki nie polecam ani nie odradzam.
Ogólna ocena: 6/10.
W serii:
1.Erynie
2. Liczby Charona
3.Rzeki Hadesu.
O autorze:
Jest autorem kryminałów o Eberhardzie Mocku, pracowniku wrocławskiego Prezydium Policji. Na serię wydawaną od 1999 roku składają się dotychczas sześć tomów: Śmierć w Breslau, Koniec świata w Breslau, Widma w mieście Breslau, Festung Breslau, Dżuma w Breslau oraz Głowa Minotaura. W 2008 roku, wspólnie z Mariuszem Czubajem, kryminałem rozpoczął nowy cykl, którego akcja książki dzieje się w czasach współczesnych w Gdańsku, a bohaterem jest nadkomisarz Jarosław Pater.
Jego książki zostały już przetłumaczone na 11 języków, w tym angielski, hiszpański, niemiecki, francuski, włoski i hebrajski.
Źródło: lubimyczytac.pl