![]() |
Tytuł oryginału: Dumplin Liczba stron: 303 Ocena: 7/10 |
Na temat głównych bohaterek książek dla młodzieży można powiedzieć wiele, ale jedna rzecz dotyczy praktycznie ich wszystkich: są one niezwykłej urody i nikt nie wątpi w to, że wyglądają jak super laski. Jeżeli jeszcze narracja jest pierwszoosobowa to dziewczyna powie to czytelnikowi osobiście. Nikt nie zdziwi się, gdy taka bohaterka zdecyduje się na udział w konkursie piękności. Jednak gdy swoich sił zechce spróbować Willowdean z "Konkursu" mogą pojawić się czarne myśli... Czy na pewno każda dziewczyna może zwyciężyć?
Szesnastoletnia Willowdean nigdy nie miała problemów ze swoim wyglądem, nawet jeżeli jej własna matka, zwyciężczyni konkursu piękności, woła na nią "Kluska". Dzięki wsparciu najlepszej przyjaciółki oraz ciotki z nadwagą, nie przejmowała się tym, ile sama waży, aż do momentu, w którym poznała wspaniałego chłopaka, któremu ona również bardzo się spodobała. Wtedy Will straciła pewność siebie. Aby jednak udowodnić sobie i światu, że wciąż jest tą samą osobą decyduje się na udział w stanowym konkursie piękności.
Główną bohaterką "Konkursu" jest Willowdean typowa-nietypowa dziewczyna. Takich bohaterek nie znajdziecie wiele ani w książkach, ani w telewizji, ponieważ Will jest dobrze przy kości. Subtelnie wskazuje już na to delikatna okładka, która bardzo mi się spodobała. Na pierwszy rzut oka można nie zobaczyć na niej nic niezwykłego, ale zdecydowanie taka właśnie jest. Szukam w głowie książki, której główną bohaterką byłaby osoba grubsza, jak mówi o sobie osobiście Willowdean i jedyne, co mi przychodzi do głowy to "Eleonora i Park".
Poza tym można by odhaczać z listy kolejne typowe elementy amerykańskich powieści (oraz filmów) dla nastolatek, których naczytałam się sporo w młodszym wieku. Przystojny chłopak? Jest. Praca głównej bohaterki? Jest. Bal? Jest. Stare auto? Jak najbardziej. Najlepsza przyjaciółka z chłopakiem? Też jest! Jednak "Konkurs" mimo schematycznych elementów tła nie jest do końca schematyczną książką. Rzadko bohaterki książkowe są tak szczerze ze sobą, czy mają kompleksy, które zabierałyby im sen z powiek. Jeszcze rzadziej normalna dziewczyna, czytająca taką książkę może się odnaleźć w głównej bohaterce, ponieważ powiedzmy sobie szczerze, że dość często ich po prostu nie znosimy, a nie utożsamiamy się z nimi.
Willowdean to dziewczyna bardzo pewna siebie, choć wcale nie jest uosobieniem amerykańskiej urody i wdzięku. Nie może do pracy chodzić w firmowych spodniach, ponieważ się w nie nie mieści. Była całe życie na dietach, które nic nie dawały. Czuje przymus, żeby się zmienić, a równocześnie chce być sobą i czuć się dobrze w swoim ciele, nieważne jakie ono jest. I właśnie to jest wyjątkowe w "Konkursie".
"Konkurs" to moim zdaniem jedna z ciekawszych powieści obyczajowych dla młodzieży dostępnych teraz na rynku. Ciekawostką jest to, że książka zdobyła tak olbrzymią popularność jeszcze przed premierą, że w Polsce miała ona miejsce tego samego dnia, co w Ameryce. Przyjrzyjcie się jeszcze raz okładce - to nie jest do końca typowa historia i dlatego warto przyjrzeć się bliżej historii Willowdean. Ujął mnie przekaz oraz zakończenie - wcale nie tak spodziewane!