Przed tysiącami lat mistrz z wielkiego królestwa Englalondu wykuł klejnot, w którego sercu płonął ogień wszechświata i kolory ziemskich pór roku. Lecz klejnot zniknął i ludzie o nim zapomnieli. Ale jego legenda żyła w świecie skrytów – niewidocznym dla naszego świata. Tam właśnie narodził się chłopiec, którego przeznaczeniem jest odnaleźć to, co zapomniane, i ocalić oba światy przed zagładą.
Jego podróż rozpoczyna się z nadejściem Wiosny…
Kiedy zaczęłam czytać, miałam niejasne przeczucie, że ja coś podobnego czytałam. Książkę co chwilę odkładałam, przekładałam, czytałam kawałek i ponownie odkładałam. Zazwyczaj nie mam problemów z czytaniem książek(nawet 'W Pustyni i w Puszczy' przełknęłam gładko), ale przy tej pozycji nie mogłam się ani skupić, ani zmobilizować do czytania. Nie miałam jakiś wielkich oczekiwać, ponieważ staram się nie narzucać niczego autorom, których nie znam, ale czegoś takiego się nie spodziewałam.

Mam wrażenie, że cała książka podobna jest okropnie do serii 'Artemis Fowl', przy której kiedyś miałam ubaw, tylko o ile tam mi się wszystko podobało, to tutaj wydawało się dziecinne i denerwujące. Mogę nazwać naprawdę połowę książki po prostu dziecinną. A potem powieść zamienia się w bardziej w fantastykę, ale też, jak dla mnie dość marną. Z początkowego słodzenia, dziecinności, och ach mamy patologię i wspominanie o biustach. Niestety żadna z tych opcji nie wpada dobrze.
Wątek miłosny... No cóż niektórym opisywanie takich spraw po prostu nie wychodzi, więc nie dosyć, że się zawiodłam, ponieważ hmm... nie mogłam ogarnać, w którym właściwie momencie narodziło się to uczucie, ponieważ takie opisy były zredukowane do minimum, to jeszcze koniec bardzo mi się nie spodobał. Nie pochwalam takich rzeczy... Kto czytał to wie...
Spotkanie z tym autorem uważam więc za nieowocne, ponieważ książka zupełnie mi nie przypadł do gustu. Sam zarys fabuły był w porządku, gdyby go dobrze rozwinąć, ale to się nie udało, więc historia wyszła przeciągła, z wieloma nieistotnymi wątkami, męczącymi opisami i dość słabymi bohaterami. Jeżeli ktoś czytał inne powieści tego autora, to może są lepsze, wszystko jest możliwe, ale akurat to mu chyba nie wyszło, w czym się utwierdziłam, gdy przejrzałam oceny i opinie na lubimyczytac.pl.
Ogólna ocena: 5/10.