Co trzeba wiedzieć przed przeczytaniem "Przeklętego dziecka"?

30-ego lipca 2016 r. zadebiutowała w londyjskim teatrze sztuka wzbudzająca wiele emocji - "Harry Potter i przeklęte dziecko". Dzień później, w dniu urodzin J. K. Rowling oraz jej głównego bohatera, Harry'ego Pottera, w księgarniach ukazał się scenariusz sztuki. "Ósma część Pottera; nowy Potter; J.K. Rowling daje nam sequel;" mogliście widzieć wiele takich fraz w ostatnim czasie. Nawet na empik.com sprzedają "Przeklęte dziecko", jako "8 tom" (sic!). Zebrałam więc dla Wasz prawdziwe informacje o scenariuszu, bez spoilerów, który w polskich księgarniach pojawi się 22-ego października.

1. J. K. Rowling nie jest autorką "Przeklętego dziecka"
Choć nazwisko Rowling krzyczy z okładki, to nie ona pisała tę sztukę. Warto zwrócić uwagę na dopisek, że "Przeklęte dziecko" powstało na podstawie jej opowieści. Autorem scenariusza jest Jack Thorne, którego nazwisko możecie zobaczyć na samym dole okładki. To on wpadł na ten pomysł, cudem (magia?) dostał oficjalne pozwolenie, a Rowling jedynym udziałem w tej zabawie było dostarczanie kanonicznych informacji, czyli przykładowo gdzie bohaterowie byliby w tym momencie życia itd.

Swoją drogą, Rowling nigdy nie obiecała powrotu do świata Harry'ego Pottera, choć zapowiedziała, że gdyby miałoby się to stać, to nie wcześniej niż dziesięć lat po premierze ostatniego tomu, a dziesięć lat minie dopiero 21-ego lipca 2017 roku. Nie zdziwiłabym się, gdyby teraz Rowling naprawdę zamierzała coś napisać i naprawić całą tę sytuację.

2. "Przeklęte dziecko" nie jest ósmym tomem Harry'ego Pottera

Wiecie, że ta sztuka właściwie miała być prequelem do serii? Jedna wersja była o dzieciństwie Harry'ego, inna o losach James'a i Lilly. Jednak ostateczna wersja sztuki rozpoczyna się dokładnie w momencie zakończenia "Insygniów śmierci", na dworcu 9 i 3/4, dziewiętnaście lat później.
Dlaczego nie jest to jednak ósmy tom? Z jednego prostego powodu - J. K. Rowling nie jest ani pomysłodawczynią ani autorką tej historii. Powiedzcie szczerze, czy gdyby ktoś w trakcie bardzo długiej przerwy między trzecim, a czwartym tomem "Harry'ego Pottera" napisał własną kontynuację i akurat miałby tyle szczęścia, żeby autorka zdradziła mu szczegóły dotyczące bohaterów, to uznalibyście to za czwartą część, zamiast "Czary ognia"?

3. "Przeklęte dziecko" nie jest książką

"Harry Potter i przeklęte dziecko" to scenariusz sztuki. Jeżeli niewiele Wam to mówi, to może lepsze wspomnienia zapewni Wam to, że ma podobną budowę do np. "Romea i Julii" Shakespeare'a. 
Możecie też zobaczyć fragment scenariusza tutaj.

Dostępne będą dwie wersje scenariusza. Pierwsza, która okazała się 31-ego lipca oraz druga, zmieniona, skorygowana w trakcie odgrywania sztuki na scenie, w bliżej nieokreślonej przyszłości.

4. Harry Potter dla wybranych?

Dlaczego w ogóle w księgarniach pojawił/pojawi się "Przeklęte dziecko"? W jakiś magiczny sposób Jack Thorne dostał pozwolenie na zrobienie oficjalnej sztuki w świecie Harry'ego Pottera. Sztuka ta wystawiana jest od 30-ego lipca tego roku w Londynie. Jestem ciekawa, jak wielu z Was może sobie pozwolić na dojazd do Londynu oraz bilety na sztukę? Nie wspominając o fakcie, że najbliższe dostaniecie po kilkunastogodzinnym czekaniu w internetowej kolekcje, dopiero na 2018 rok. To trochę smutne, że teraz rzekomy kolejny "Harry Potter" dostępny jest dla nielicznych?

Wciąż mnie zadziwia niesamowicie, jak w ogóle do tego doszło. Są oczywiście teorie spiskowe, które są przekonujące, ale czy można dojść prawdy? Co jest prawdziwe, to fakt, że wraz z każdym filmem, Rowling traciła kolejne prawa do własnej historii. I teraz jedyne co może robić, to brać udział w tej maskaradzie, inaczej robiono by i "Przeklęte dziecko" i "Fantastyczne zwierzęta" bez jej pomocy, bo właściciele praw mogą to zrobić. Nie wiem, jak musi czuć się autor, gdy robi się z dziełem jego życia coś takiego. W każdym razie np. Rick Riordan nie ukrywa swoich negatywnych uczuć do adaptacji kinowej "Percy'ego Jacksona i bogów olimpijskich", oficjalnie odradzając ludziom oglądanie ich oraz pisząc, że nie posiada w tej chwili żadnych praw filmowych.  W podobnej sytuacji niedawno znalazł się Pan Zielony, John Green, gdy studio od tak odcięło go od pracy nad ekranizacją książki "Szukając Alaski". Przykre, prawda?

Zamierzacie zapoznać się z "Przeklętym dzieckiem"? Uważacie to za część uniwersum "Harry'ego Pottera", czy może za jeden wielki żart?

Sophie di Angelo

Zobacz również