Po niefortunnym spotkaniu z autorką P.C. Cast przy okazji 'Bogini oceanu'(książka była tak straszna, że ją oddałam...), postanowiłam się nie poddawać i zmierzyć z 'Domem Nocy', którego to 9 tom właśnie wyszedł w Polsce. Seria o milutkich krwiopijcach, która powstała w czasie 'wampiromanii', czyli już po wydaniu Zmierzchu. Wiele osób miało pomysł, ale jak z wykonaniem? Czy temu duetowi się udało wnieść coś nowego do wampiromanii?
Już w pierwszym rozdziale możemy poznać Zoey, która tylko wydaje się normalną nastolatką. Można zobaczyć wiele zabiegów autorek, które próbowały zrobić biedną dziewczynę zbyt cool. Niestety nie da się wcisnąć do jednej osoby tych wszystkich wspaniałych cech, które pożądają czytelnicy i tego po prostu nie spieprzyć. Wiemy, że Zo jest wyjątkowa(co jest wyłuszczone już na okładce), cudowna, jakże piękna, mądra i wspaniała, a równocześnie bardzo próżna i nie mogąca przepuścić okazji, żeby nie napisać, jakie to markowe rzeczy ona posiada. Wyszło tak, że zamiast polubić bohaterkę i dobrze jej życzyć, to nienawidzimy jej. A przynajmniej było tak w moim przypadku. A że reszta bohaterów jest płytka, jak kałuża w sierpniu, to naprawdę nie ma kogo polubić i komu kibicować.
Ciekawa byłam bardzo wątków z wampirami. Nie jestem ich specjalną fanką, ale jak autor(zy), mają dobry pomysł, to i można to przełknąć. Ale niestety, nawet to popsuto. Nie wiem, jak wy, ale wampiry-miękkie-kluchy to nie dla mnie. A do tego sposób, w jakim przedstawiono je w tej książce uwłacza im chyba jeszcze bardziej niż pomysł pani Meyer. Okej wampiry mieszkają sobie obok ludzi. Niby są prześladowane, ale właściwie w ogóle nie rozwinięto wątku, jak to możliwie, że ludzie ich nie tępią, nie odczuwają strachu, atakują? Jak do tego doszło? Mnie to tam bardzo ciekawiło, a dostałam wielkie nic. A do tego przez większość książki zapominałam, że to właściwie chodzi o wampiry, ponieważ było tego wszystkiego za dużo... Kocham wątki mitologiczne, dlatego mogłam przetrwać tą powieść do końca, ponieważ TO było dobrze rozwinięte. Czczenie Nyks było opisane świetnie, ale jak dla mnie miało zerowy związek z mitologią, ponieważ owszem demony pijące krew pojawiają się w mitach, ale na bank nie mają związku personifikacją nocy, a raczej z boginią Hekate, więc uważam, że cała ta historia wyszłaby lepiej bez wątku wampirów. Nie wiem, jak to jest w kolejnych częściach, ale w pierwszej by to przeszło.
Przejdźmy do stylu... Styl, styl... Hmm... Jak dla mnie był dość kiepski patrząc na dość dużo doświadczenie jednej z autorek. Naprawdę spodziewałam się czegoś lepszego, po tym, jak wiele mówi się o tej serii. A wyszło nijako. A do tego nie wiem, czy ktoś zauważył, ale słowa w stylu mama, czy babcia, były pisany z wielkiej litery. W jakim celu jeśli można wiedzieć?
Podsumowując" 'Naznaczona' jest dla mnie powieścią bez polotu, strasznie płytką i nudną. Mam nadzieję, że nikogo nie urazi to co napisałam, ponieważ jest to całkowicie subiektywna opinia, a nie mam zamiaru kłamać.
Ogólna ocena: 3/10.
Tak na końcu chciałam poinformować, że założyłam blogowe konto na Facebooku i byłoby mi bardzo miło, gdybyście je polubili. Tutaj link: klik. Próbowałam wstawić obok wtyczkę społecznościową, ale nie chce działać i nadal próbuję to rozgryźć. Oprócz tego chcę się pochwalić, że zostałam przyjęta na recenzentkę portalu Upadli! Wysłałam zgłoszenie i udało mi się się! Bardzo się z tego cieszę. ;3
Zapraszam również do zajrzenia do najnowszego TOP 10, której jest poniżej. :)