Pisarskie pytanie: Główny bohater


Pisarskie pytanie to akcja, której kolejne edycje będą się pojawiać  co dwa tygodnie na moim blogu. Dwa razy w miesiącu będzie pojawiał się temat i odpowiednie do niego pytania, które mają na celu wybadanie gustu molów książkowych odnośnie różnych fenomenów pojawiających się w literaturze.
Pisarskie pytanie jest moim autorskim pomysłem, ponieważ jako autor powstającej książki chce się dowiedzieć co lubią, kochają lub nienawidzą czytelnicy.
Drugim tematem akcji są główni bohaterowie książek.

Często bywa, że narrator pierwszoosobowy jest również postacią główną w książce. Mamy więc okazję poznać go dzięki temu lepiej, jednak czy historie opowiadane z jedynego punktu widzenia nie bywają czasem monotonne? Za to kiedy mam dwóch głównych bohaterów, opowiadających na przemian, to nie powiem bywa ciekawie! Tak samo, jak pojawia się cała gama postaci, jakby nie było najważniejszych i czytelnik ma okazje poznawać ich losy. Którą z tych opcji lubicie najbardziej?

Zacznę od książek z jedną główną postacią będącą równocześnie pierwszoosobowym narratorem. O wiele częściej możemy spotkać w tej roli dziewczynę, ale chłopaków też nie brakuje! Najlepszym przykładem jest seria o "Percym Jacksonie i Bogach Olimpijskich". W tej chwili nie przychodzi mi do głowy inny przykład, ale jestem pewna, że Wy jakieś znacie. :)
Dziewczyn w tej roli jest sporo, np. Katniss z "Igrzysk Śmierci", Gwen z "Trylogii Czasu", Ellie z serii "Jutro", Lena z "Delirium" i tak bez końca.

Książki z narracją trzecioosobową na przemian poświęcają więcej uwagi jednej postaci lub sporej ich ilości. Nie mamy "całodobowego" wglądu w myśli bohatera, ale i tak możemy poznać jego odczucia. Przykładem pierwszym są książki Dana Browna o Robercie Langdonie. Kocham tego profesora! Jest to jedna z najlepszych postaci męskich, jakie stworzono!
Za to moimi ulubionymi książkami ze sporą ilością postaci są tomiska z sagi "Pieśń Lodu i Ognia", seria GONE, Pretty Little Liars oraz pozostałe powieści Ricka Riordana.

Pytania do tematu: Wolicie gdy książki mają jednego/dwóch czy kilku głównych bohaterów bohaterów? Dlaczego? Mile widziane przykłady książek!

Mam nadzieję, że teraz wypowie się więcej osób. :)

Sophie di Angelo

11 komentarzy:

  1. Na początek od razu przykład książki z męskim narratorem w roli głównej: "Podwodny Świat. Mroczny Dar" (i kolejne części) Kat Falls :)
    Przyznam szczerze, że wolę, aby książka miała jednego głównego bohatera. No, czasem ewentualnie dwoje. Jednak wolę czytać o jednej osobie i nie ważne wówczas, czy narracja jest pierwszoosobowa, czy też z pkt widzenia osoby trzeciej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię książki, gdzie występuje kilku głównych bohaterów, ale jak wiadomo co za dużo to nie zdrowo. Jednak moimi faworytami są książki z narracją pierwszoosobową, bo mogę dokładnie czuć to co główny bohater.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja mógłbym pewnie wymienić znacznie więcej książek, w której głównym bohaterem jest chłopak. :) Zależy kto po jakie książki głównie sięga.
    Chyba nie umiałbym powiedzieć, czy wolę książki z jednym głównym bohaterem czy kilkoma. Zresztą trudno sobie wyobrażać jakąś historię z innego punktu widzenia, niż została napisana, bo efekt byłby zupełnie inny... Także na ten aspekt raczej nie zwracam uwagi, ale gdy jest kilku głównych bohaterów zawsze też można przedstawić większy kawałek historii :) Przykładem może być seria "Wampiraci", w której rodzeństwo Grace i Connor zostają rozdzieleni i poznajemy dwie różne historie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś przeze mnie wytypowana do nowej zabawy wśród blogerów, Liebster Blog :) Szczegóły w poście na moim blogu. Będę się cieszyć jeśli weźmiesz w niej udział i odpowiesz na pytania, jeśli nie - bez obaw, zrozumiem :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm... widzę pewne podobieństwo w tym poście do poprzedniego "Narracja". Podajesz nawet te same przykłady. Nie, że się czepiam. Na przyszłość uważaj :)

    Tak, czy inaczej- ja jakoś nie mam szczególnie ulubionej formy narracji, czy też ilości bohaterów na jakich skupia się lektura. Wolę jednak, gdy jest ona pierwszoosobowa, bowiem ciekawie jest obejrzeć fabułę z różnych punktów widzenia. Ostatnio przestałam jednak zwracać na to uwagę. W moim mniemaniu ciekawie uzupełniała się narracja w "Domu nocy"- choć sama książka i jej język mnie wkurzają to ciekawe było to rozwiązanie, bowiem dało szansę na rozbudowanie innych wątków. To samo sprawdza się również w "W otchłani"- różne punkty widzenia na ten sam problem.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo oba są ze sobą związane w pewien sposób, ale będę uważać. :)

      Usuń
  6. Zacznę może od tego, iż nie przepadam za narracją pierwszoosobową. Zwłaszcza, gdy pisarze nie są zbyt doświadczeni, bo wówczas wychodzi z tego już zupełna sieczka. Dużo lepszym rozwiązaniem jest narracja trzecioosobowa z elementami mowy zależnej. Jak dobrze tym zagrać, to wszystko ma ręce i nogi. Ba! Nawet pewne walory estetyczne ma.
    Co do głównych bohaterów, to też wszystko zależy. Taki relatywizm :) Otóż, jeżeli akcja jest skąpa, a bohaterów dużo, wtedy jest coś w stylu ataku zombie. Czyli jedno wydarzenie i masa gęb do wykarmienia.
    Co innego, jak akcja jest wartka. Wtedy duża ilość bohaterów nie przeszkadza - jest nawet korzystna, pomaga spojrzeć na różne sytuacje przez pryzmat różnych charakterów (o ile pisarz nie jest ciotą i nie wykreował wszystkich na jedno kopyto).
    Przykłady książek:

    Misery - Stephen King - w zasadzie dwójka bohaterów, akcja dzieje się na małym terenie = nie nudzimy się i nikt nas nie przytłacza zbytnią ilością kończyn.

    Gra o tron - G. R. R. Martin, Władca pierścieni - J. R. R. Tolkien - mnóstwo bohaterów, mnóstwo akcji, wielka różnorodność - nie można się oderwać.

    Jak ja wolę? Ja lubię, jak pisarz ma talent i panuje nad swoimi słowami, a nie wstukuje na papier, co mu neurony do łba przyniosą. Jeśli ma naprawdę władzę nad swoimi wizjami, a wizje nie są tandetne, na pewno potrafi sam najlepiej dopasować ilość bohaterów i narracji do swych pomysłów. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wytypowałam Cię do nowej zabawy blogowej :)
    Szczegóły tutaj:
    http://magicznyswiatksiazek.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html
    jeśli nie chcesz brać udziału, to nikt oczywiście nie zmusza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi w zasadzie obojętne jest, czy narracja jest pierwszo- czy trzecioosobowa, o ile bohater/bohaterka ma coś w głowie i nie zachowuję się jak rozkapryszone dziecko, albo strachliwa... no. Choć uważam, że przy narracji trzecioosobowej, Autor ma większe pole popisu i może więcej wyrazić, obejmując wydarzenia o których główny bohater nie ma pojęcia, co przy pierwszoosobowej może być trudne, jeśli nie niemożliwe. Lubię, kiedy oprócz głównego bohatera, jakiś inny też odgrywa ważną rolę, żeby nie było nudno. ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Wolę akcję z większą ilością bohaterów: jest wtedy ciekawej, można ukazać interakcje miedzy nimi. Ale też tłumy w książkach są niepotrzebne

    OdpowiedzUsuń
  10. Według mnie najlepsze są książki z dwoma, ewentualnie trzema głównymi bohaterami. Niech poszczególne rozdziały pisane będą z ich punktu widzenia i niech każdy przedstawia historię, która się toczy, po swojemu. Przykładem tego co staram się opisać jest "Ostatnia piosenka" Nicholasa Sparksa;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Do zobaczenia przy kolejnym poście!
Xoxo